poniedziałek, 23 czerwca 2014

Pokąsani słońcem, rozdrażnieni komarami

Na dworze coraz cieplej więc chętniej zaczynamy przebywać na łonie natury. Nie zawsze pamiętamy jednak o tym aby należycie zabezpieczyć swoją skórę przed słońcem. Choć zdarza się nam to pewnie coraz rzadziej. Ale doskonale wiemy co czeka nas wieczorkiem, przy grillu z przyjaciółmi lub rodziną. Wściekłe i żądne naszej krwi chordy komarów i 'meszek' kąsają i uprzykrzają nam tak miło spędzany czas. Niestety miejsce po ugryzieniach często swędzą, a podrapane drażnią nas jeszcze bardziej. Oczywiście są różnie środki, które pomogą nam przetrwać bez pogryzień ale nie wszystkie są naprawdę skuteczne. Czy da się jakoś ukoić piekielne swędzenie? Czy da się zniwelować widoczne czerwone ślady po pokąsaniu? O tuż na rynku dostępny już jest ciekawy produkt, który powinien nam ulżyć zarówno gdy do czynienia mamy z komarami i jak oparzeniami słonecznymi gdy zapomnimy dobrze wysmarować się protektorem. W aptekach pojawił się Calandeel.














W prostej, pomalowanej na biało, aluminiowej tubie znajduje się 30 gram żelu, w którym znajdziemy wiele ciekawych ekstraktów ziołowych. Przeciwzapalnie działający nagietek, który również dobrze goi a więc przyda się również przy skaleczeniach i zadrapaniach. Wzmacniającą nasz układ odpornościowy jeżówkę wąskolistną. Pomagający niwelować działanie toksyn gryzących nas insektów dziki rozmaryn. Ekstrakt z pokrzywy żegawki pomagający niwelować swędzenie i pieczenie. Nawilżający i doskonale działający przy oparzeniach czy odmrożeniach aloes. Również eukaliptus, który wspomaga gojenie. Znajdziemy tu też witaminę E, która wzmacnia barierę lipidową naskórka.


Żel dość szybko daje wyraźne efekty łagodzenia po komarzych ukąszeniach, o czym przekonałem się osobiście podczas mijającego długiego weekendu. Żel dostępny jest w aptekach w - niewygórowanej myślę – cenie 34zł.



Jeżeli chcecie przeczytać o nim więcej zachęcam was do zajrzenia na stronę www.calendeel.pl

Michał

4 komentarze:

  1. No no... jakiś nowy (dla mnie) skarb... muszę się chyba w niego zaopatrzyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie do niedawna też jeszcze nowy :) ale już się zaprzyjaźniliśmy :)

      Usuń
  2. A jednak Cie pogryzły, mnie po naszym piwie nie została żadna swędząca pamiątka :P

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.