wtorek, 23 sierpnia 2016

Opróżniamy nasze kosmetyczki – pokaż kotku co masz w środku


Nie ma co ukrywać, jestem kosmetyczką i na pewno podejmując się tego wyzwania nie będę pokazywać wam swojego wnętrza ani tym bardziej tego co mam w środku, w misiu. A jako, że jestem też indywidualistą to i wyzwanie u mnie nie jest do końca ujęte w normy czasowe jakich podjęły się inne blogerki biorące w tym wyzwaniu, które rzuciło nam trustedcosmetics.pl Nie zmienia to jednak faktu, że dziś otwieram przed wami moją kosmetyczkę. Jakkolwiek to by nie zabrzmiało kosmetyczka opróżnia kosmetyczkę i już. Zatem pokażę wam to co jest mi niezbędne gdy wychodzę z domu i zawsze muszę mieć pod ręką.


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Czym pachnie lato


Lato to czas podróży i, jakby nie patrzeć, zapachów. Zapachów, które pomagają nam zapamiętać wyjątkowe momenty naszego życia, jak również i tych przywołujących wszelkie wspomnienia o zdarzeniach już minionych. Właściwie do dziś nie zastanawiałem się nad tym, że chyba najwięcej zapachów otacza nas w trakcie podróży. I tak pachnieli na przykład moi współpasażerowie. Jedni intensywniej inni subtelniej, ale właściwie każdy ubrany był w jakiś zapach. Sam pociąg też pachniał czystością i... kawą. Zapewne dlatego, że siedziałem niedaleko baru, w którym co chwila ekspres ciśnieniem wytłaczał najcenniejsze kawowe ekstrakty. Zatem siedziałem pośród zapachów i zastanawiałem się czym tak naprawdę powinno pachnieć lato? Czy żarem pustyni? Nadmorską bryzą na plaży Malediwów? Wilgotnym lasem równikowym otulającym Amazonię? Polaną pełną kwiatów pośród tatrzańskich lasów, okraszoną poranną mgłą? A może zapachem dużych miejskich parków gdzie wśród alejek rodzimej roślinności kryją się gdzieniegdzie róże, dojrzewające pigwowce, a często i inne rzadko spotykane rośliny, które rozedrgane od gorąca nasycają powietrze niosąc choć odrobinę ukojenia? Niezależnie jakie zapachy lubimy warto właśnie latem sięgać po te stworzone aby odświeżać nasze codzienne zapachy właśnie nutami lata.


środa, 10 sierpnia 2016

Nadbałtyckie klimaty


Okres letni sprzyja tak dłuższym urlopom jak i krótszym wypadom wypoczynkowym. A i jedno i drugie pozwala prawie bezproblemowo połączyć naukę z wypoczynkiem. Ja już od dawna wyczekiwałem lipca ponieważ miało odbyć się wtedy czwarte już See Bloggers a mnie po raz kolejny udało się dostać na listę uczestników. Tak, tak — “udało się” bo to nie jest wcale takie łatwe aby się tam znaleźć. W tym roku w Pomorskim Parku Naukowo Technologicznym miało się tam spotkać około tysiąca osób. Gdy już byłem pewny, że jestem na liście uczestników zacząłem sobie planować wszystko najdokładniej jak się tylko dało. Już miesiąc wcześniej kupiłem bilety na pociąg dla siebie i Marysi aby 22 lipca ruszyć do Gdyni. Podobnie jak w ubiegłym roku poza czasem na samą blogerską imprezę zaplanowałem sobie też kilka dni urlopu – może i trochę pracowitego, ale jakże przyjemnego i obfitującego w cudowne chwile i sporo zabawy.


czwartek, 28 lipca 2016

Switch Alpha 12 – piękna hybryda nie tylko na paznokciach


Po intensywnym dniu pełnym wrażeń kładzie się człowiek do łóżka i do głowy różne pomysły zaczynają mu przychodzić. I tak było również i tym razem. Szybciutko więc odpaliłem laptopa, hyc do internetu i sprawdzam co by tu nowego przetestować. Nie wszystko jest łatwe, nie każda propozycja zachęcająca i bynajmniej nie każda powoduje, że człowiek się trochę rozmarzy i pomyśli: To byłoby całkiem fajne i ekscytujące. Dotykać, spróbować różnej siły nacisku w takiej czy innej pozycji. Rozłożyć... a może nie? Tak czy tak... i tak będzie dobrze. Na szczęście nadarzyła się doskonała okazja aby zrealizować te fantazje i dzięki SeeBloggers (o którym więcej napiszę wkrótce — jak i o swoim urlopie w Gdyni) otrzymałem nowiutki sprzęt marki Acer Switch Alpha 12 aby przez tych kilka dni móc przetestować go intensywnie w rozmaitych warunkach i okolicznościach. Więc jeżeli właśnie rozważasz jego zakup teraz bądź w niedalekiej przyszłości mam nadzieję, że ten tekst choć trochę pomoże ci w podjęciu właściwej decyzji.

niedziela, 24 lipca 2016

Letnie spotkanie przy krewetkach z czosnkiem i natką pietruszki


Letnie wieczory nie od dziś powodują w moim życiu zwiększoną intensywność miłych spotkań towarzyskich. To chyba jakaś magia tej pory roku, ale właśnie wtedy niewiele potrzeba: zwykły ogród, altanka, czy taras przeobraża się właśnie latem w najdoskonalszą scenerię towarzyskich pogawędek, którym nierzadko towarzyszy najlepsze choć nieskomplikowane menu. Osobiście uwielbiam wszelakie owoce — a lato, jakby nie patrzeć, jest w nie niezwykle obfitujące — dlatego korzystając z okazji i mojego nadmorskiego wyjazdu zapraszam was dziś na danie proste i z owoców (morza co prawda) zrobione. Moimi ulubionymi owocami morza są krewetki. Nieodłącznie kojarzą mi się one z prostą i bardzo smaczną kuchnią, letnimi wyjazdami oraz celebracją radości wśród bliskich i przyjaciół. Wystarczy kilka minut poświęconych w kuchni oraz butelka dobrego wina aby przesiedzieć i przegadać cały wieczór.



piątek, 22 lipca 2016

Wyjeżdża bloger na wakacje... czyli moja kosmetyczka na urlopie


Wakacje to najpierw czas pakowania się. Często najpierw robimy listy aby nie zapomnieć zabrać na wyjazd czegoś co jest dla nas niezbędne. Oczywiście żyjemy w czasach, że wyjeżdżając na upartego wszystko można sobie kupić na miejscu, lecz ja upierać się w tej kwestii nie będę. Nie byłbym sobą gdybym nie spakował... nie powiem, że absolutnego minimum, bo minimalizm w mojej pielęgnacji nie istnieje i rzadko kiedy idę tutaj na kompromis. Chyba, że wyjeżdżam dosłownie na weekend. Jeśli jednak mój wyjazd trwa przynajmniej tydzień wtedy muszę mieć ze sobą wszystko to co będzie mi potrzebne. A zatem czas spakować moją kosmetyczkę. Uzbrójcie się w kawę lub herbatę albowiem lista nie będzie króciutka.


niedziela, 17 lipca 2016

Czas na lekki warzywny obiad


Letni czas sprzyja spożywaniu zdecydowanie większej ilości warzyw niż w innych porach roku. Choć dla mieszkańców miasta nie jest to tak urokliwe jak dla tych mieszkających poza nim. Z czasów dzieciństwa bardzo dobrze pamiętam, że wystarczyło wyjść do ogrodu aby w chwilę później wrócić do kuchni z kabaczkami, patisonem, marchewką, skorzonerą czy też z fasolką szparagową. Teraz mogę powiedzieć, że bez mała przez połowę mojego życia tą ostatnią jadłem głównie à la polonaise czyli z bułką tartą i masłem. Dopiero pracując dla profesjonalnej marki kosmetycznej, w trakcie jednego ze szkoleń, na które nieraz wyjeżdżałem do Paryża, spróbowałem fasolki szparagowej z miętą i odrobiną czosnku... i odpłynąłem. Do dziś często pojawia się ona na moim stole — szczególnie latem gdy jej świeży i lekki smak pasuje mi najbardziej.