czwartek, 30 lipca 2015

ProNAILS - poznaj nową jakość


Jedną z ciekawych nowości jaką niedawno udało mi się poznać jest marka ProNAILS. Firma ta powstała już ponad 30 lat temu w Belgii. W jej ofercie znajdziecie nie tylko lakiery - a jest ich cała masa w różnych, niesamowitych kolorach. Lecz oferta jest regularnie uzupełniana o sezonowe kolekcje. Tak więc znajdziemy tu nie tylko klasyki ale i wiele ciekawych, topowych i modnych odcieni. ProNAILS oferuje nie tylko lakiery i produkty do stylizacji paznokci ale też kosmetyki do pielęgnacji stóp.


piątek, 24 lipca 2015

Lato malowane zapachem


Lato ma to do siebie, że nieważne ile mamy lat to zawsze z utęsknieniem na nie czekamy. Jako dzieciaki wyczekiwaliśmy go bo lato to wakacje, czas przyjemności, ciepła i chwil spędzonych w gronie rówieśników. Jako dorośli również go wyczekujemy. Niezależnie czy wykorzystamy ten czas na urlop czy też będziemy pracować w pocie czoła. Mnie lato kojarzy się z rozkoszami, ze smakiem, z kolorami. Z burzami – nie tylko uczuć. Ale przede wszystkim z truskawkami i rabarbarem.


środa, 22 lipca 2015

Teraz wszyscy Go OUT


Lubię spotykać się ze znajomymi. Najchętniej wychodzimy wtedy do jakiejś przytulnej restauracji, rozkoszujemy się doskonałym jedzeniem i rozmowami. Śmiechów, żartów choć i trudnych czy poważniejszych tematów do rozmów nam też nie brakuje. Jedzenie ma w sobie tą wręcz magiczną chyba moc, która pozwala nam godzinami rozmawiać i cieszyć się i sobą i nim. Jedzenie serwowane w restauracjach ma to do siebie, że szybko nastraja wspomnieniami lub przenosić nas w różne zakątki świata. Jesteśmy wtedy przez chwilę w zupełnie innym miejscu. Czujemy się doskonale i zapominamy o wszystkim co zostawiliśmy na zewnątrz. Jesteśmy my i feeria smaków, którą dzielimy się ze współbiesiadnikami. Jeżeli więc też tak lubisz spędzać czas ze znajomymi to mam dla Ciebie coś ciekawego. Przewodnik po restauracjach, który dodatkowo pomaga zaoszczędzić na rachunkach. GoOut płać mniej.


niedziela, 19 lipca 2015

Zasmakuj w lecie - owocowy zawrót głowy


Lato oferuje nam całą masę skarbów natury jakimi są owoce. To właśnie po nie chętnie sięgamy. Zwłaszcza, gdy z nieba leje się żar. Ale lato to też ten moment spośród czterech pór roku gdzie dania obiadowe mogą upodobnić się do zdrowego deseru. Dań, które dostarczą nam wielu witamin i przeciwutleniaczy przyczyniając się tym do zachowania zdrowego i młodego wyglądu. A jeżeli jeszcze ich przygotowanie nie naraża nas na przemęczenie się to sukces murowany. Tak więc dziś zapraszam na letnią zapiekankę makaronową z owocami leśnymi.







Do gotującej się osolonej wody wrzucam 250 gram makaronu. Nie zawsze używam tego samego. Czasem jest to Tagliatelle, czasem Tubetti – ponieważ te krótkie rurki doskonale łączą się z masą zapiekanki. Ale najczęściej i najchętniej sięgam w tym przypadku po Farfalle czy jak kto woli kokardki czy muszki. Makaron gotuję prawie do miękkości. I natychmiast po tym obficie przelewam bardzo zimną wodą. Do przygotowania zapiekanki używam kamionkowej formy do tart ale wy możecie użyć takiej jaka wam najlepiej odpowiada. Nawet małych, jednoporcjowych foremek. Formę smaruję masłem i wysypuję bułką tartą. Teraz czas na połowę makaronu i owoce. Ja użyłem 300 gram owoców leśnych w równych częściach: jeżyn, malin i borówek często używam leśnych jagód. Możecie jednak wykorzystać takie owoce na jakie przyjdzie wam ochota. Osobiście nie przepadam za przesadnym słodzeniem – nie tylko w internecie ale i kuchni. Słodyczy powinno być tylko tyle aby nie zemdlić ale i bardziej podkreślić dobry smak i dobry gust. Dlatego owoce posypuję odrobiną cukru i przykrywam resztą makaronu. Teraz przygotowuję 200ml słodkiej i płynnej śmietany i 3 jajka – wystarczą M-ki – ale jak dacie większe też będzie świetnie. Miksuję i połowę tej masy wylewam na makaron przełożony owocami. Do pozostałej reszty dodaję około 250-300 gram białego sera sernikowego dobrej jakości i mieszam do uzyskania jednolitej, gładkiej masy. Wylewam to równomiernie na powierzchni zapiekanki, dodaję jeszcze ze dwie szczypty cukru brązowego i całość posypuje jeszcze dwoma łyżkami bułki tartej a następnie wkładam na pół godziny do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni.







Po zapieczeniu podaję na ciepło z kleksem gęstego jogurtu z odrobiną miodu i owocami. Jednakże zapiekanka smakuje równie dobrze na zimno, polana na przykład sosem czekoladowym. Jeżeli nie obawiamy się oczywiście o liczbę kalorii w naszym dziennym jadłospisie. Dobrze pasuje tu też bita śmietana. Smakujcie lato póki zasypuje nas cennymi owocami!

Michał

czwartek, 16 lipca 2015

Skąpani w słońcu


Moja skóra już od dzieciństwa nie należała do najłatwiejszych w „obyciu”. Ale szczególnie łatwo było ją zirytować słońcem. Wystarczyła chwila bez zabezpieczenia a ja już byłem poparzony i z pleców czy ramion skóra schodziła mi płatami. Do dziś pamiętam okładanie skóry kefirem, smarowanie pianką pantenolu. Dlatego, odkąd pamiętam, korzystałem z dobrodziejstw faktorów słonecznych. Najgorsze dla mnie zawsze było to, że wszyscy dookoła się pięknie opalali a ja jak zawsze najpierw przepiękna czerwień – nawet jeżeli nie poparzyłem skóry – a po długim czasie moja skóra osiągała kolor maksymalnie o ton ciemniejszy od mojego bardzo jasnego naturalnego odcienia. Mówiąc najoględniej zawsze opalałem się na białego murzyna. A gdy uzyskałem opaleniznę o dwa tony ciemniejszą niż biel to już był szczyt i mogłem nazywać go moim własnym prywatnym mahoniem. Ale dzięki temu od lat regularnie używam coraz to lepszych kosmetyków chroniących moją skórę przed słońcem i co za tym idzie, przed FOTOSTARZENIEM. Od wielu już lat o moją skórą w okresie letnim troszczą się kosmetyki francuskiej marki profesjonalnej Mary Cohr. Wiem, że nie są one najtańsze ale w końcu moja skóra zasługuje na to co najlepsze.




ANTI-AGEING FACE SUNSCREEN SPF 50+
Odmładzający krem chroniący przed słońcem SPF50+

Skutecznie chroni skórę przed oparzeniami słonecznymi oraz przed szkodliwym działaniem promieni UV, które powoduje starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek. Zawiera składnik ADN chroniący nasze DNA przed uszkodzeniami wywołanymi przez promieniowanie UV oraz ekstrakt z liczi pomagający zachować młodość i zapobiega powstawaniu zmarszczek. Stosuję go nie tylko w okresie letnim – zazwyczaj na początku opalania lub jeśli wyjeżdżam w południowe rejony Europy. W przeciwnym przypadku moja skóra nie dałaby rady obronić się przed tamtejszym słońcem. Krem ten stosuję też gdy poddaję moją skórę zabiegom eksfoliującym czy podnoszącym ryzyko podrażnień wywoływanych przez słońce.

Tuba o pojemności 50ml kosztuje około 190zł




ANTI-AGEING FACE SUNSCREEN SPF 30
Odmładzający krem ochronny do twarzy SPF 30

Krem ten przeznaczony jest do pielęgnacji twarzy. Chroni on jej delikatną skórę przed poparzeniami słonecznymi, zabezpiecza przed szkodliwym działaniem promieni UV, które przyspieszają starzenie się skóry. Dzięki „koncentratowi życia komórkowego” stymuluje komórki do lepszej pracy i regeneracji. Natomiast ekstrakt z owocu liczi działa przeciwutleniająco oraz utrzymuje prawidłowe nawilżenie warstwy rogowej naskórka. Zawarte również w tym owocu substancje działają złuszczająco, przez co kosmetyk pobudza regenerację komórek.



Moje ciało wymaga również doskonałej a w dodatku łatwej w użyciu pielęgnacji słonecznej. I tu doskonale odnajdują się trzy spośród szerokiej gamy produktów Mary Cohr ale szczególne miejsce ma wśród nich spray, którego SPF wynosi aż 30.


SPRAY PROTECTION INVISIBLE SPF30
Niewidzialna ochrona słoneczna SPF 30

Jest to idealny preparat dla osób ceniących wysoką ochronę przed promieniami UVA i UVB a lubiących przy tym lekkie, niewidoczne formuły. Poza tym nikt chyba nie lubi tego, że wiele innych produktów ochronnych na długo pozostawia na skórze białe ślady i by się ich pozbyć musimy sporo czasu poświęcić na dokładne wtarcie produktu. Dlatego kosmetyk ten zachwyca mnie swoją skutecznością, przepięknym zapachem i właśnie łatwością aplikacji. Spośród aktywnych składników znajdziemy tu wcześniej wspomniany już ADN, który wzmacnia i chroni DNA w żywych komórkach. Jest tu również Tyr-Ol będący prekursorem melaniny, dzięki czemu preparat usprawnia melanogenezę i to dzięki niemu też uzyskujemy dosłownie złotą opaleniznę.





LAIT VISAGE ET CORPS SPF15
Ochronny balsam do twarzy i ciała SPF 15

Mleczko to może być stosowane zarówno do twarzy i ciała. Zapewnia ono optymalną ochronę przed oparzeniami słonecznymi i nawilża skórę. Co istotne, doskonale rozprowadza się po skórze i szybko się wchłania. Produkt ten może się pochwalić również dużą pojemnością opakowania oraz bardzo atrakcyjną ceną. I to nie w promocji a na stałe.





SUNSCREEN FACE AND BODY JELLIFIED OIL SPF 6
Żelowy olejek ochronny do twarzy i ciała SPF 6

Ten wręcz aksamitny żel ochronny w kontakcie ze skórą bardzo szybko zamienia się w jedwabisty olejek, który nie pozostawia skóry przesadnie tłustej i zapewnia jej idealnie bezpieczne opalanie. Szczególnie tej skórze, która ma mocną naturalną ochronę przeciwsłoneczną lub już jest opalona a my chcemy tą opaleniznę bezpiecznie pogłębiać. Dzięki bogatej kompozycji składników olejek ten ochroni skórę przed wysuszeniem, wygładzi ją i uelastyczni ułatwiając nam uzyskanie ładnej, głębokiej i złocistej opalenizny. A na kompozycję tą składają się między innymi: olej z kiełków pszenicy, olej jojoba, ekstrakt z owoców olejowca gwinejskiego. Zaletą produktu jest również atrakcyjna cena i spora jego pojemność.



Bardzo ważnym elementem właściwego pielęgnowania skóry w trakcie wakacji jest również używanie właściwego kosmetyku po kąpielach słonecznych. I tu Mary Cohr również wyszło naprzeciw moim oczekiwaniom tworząc spory, wydajny i doskonale działający kosmetyk.

Sun Defense After-Sun Care Lotion
Posłoneczny krem do twarzy i ciała

To bardzo delikatny w swej konsystencji kosmetyk. Rozprowadza się bowiem po skórze niczym delikatne mleczko. Jego subtelny zapach zniewala i co najważniejsze, to świetnie łagodzi zaczerwienienia i uczucie przegrzania po kąpieli słonecznej. W składzie kremu znajdziemy doskonale pielęgnujące masło shea (poprawiające nawilżenie i odżywienie skóry), kojącą podrażnienia alantoinę i opatentowany przez Mary Cohr „Hydrosmose Complex”, który odpowiada za idealny poziom nawilżenia skóry.




Myślę, że w naszych czasach nikogo już nie muszę przekonywać iż właściwa ochrona oraz pielęgnacja słoneczna to już nie fanaberia lecz po prostu konieczność. Szczególnie jeżeli chcemy długo cieszyć się promienną i młodą skórą.


Michał

wtorek, 14 lipca 2015

Jak Ciepły letni deszcz


Ostatnio na dworze było bardzo ciepło a deszcz porządnie nie padał już od dawna. Do teraz. Ale mnie marzy się taki ciepły, letni deszcz. Taki, w którym od dziecka uwielbiałem moknąć. Do dziś pamiętam zapach tego deszczu i całego mojego świata zaraz po nim. I do dziś pozostało mi też to, że uwielbiam letnie ulewy. O ile oczywiście nie mam za chwilę spotkania lub nie mogę się zaraz potem wytrzeć i przebrać w suche i pachnące świeżością ubrania. W takim deszczu czuję się znów dzieckiem i chętnie w nim wiruję i nie ważne czy ktoś na mnie patrzy...





Zainspirowany letnim deszczem oraz rosą na trawie podczas wakacyjnych poranków sięgnąłem po My Gecko Does Tricks od OPI. Pomalowałem nim każdy paznokieć dwoma warstwami aby kolor był idealnie rozprowadzony. Następnie nałożyłem jedną warstwę Matte Top Coat również OPI i gdy wszystko było już dobrze wysuszone, bardzo cieniutkim pędzelkiem pokryłem to CND Shellac Top Coat UV. Jedne kropelki są większe inne zdecydowanie mniejsze i bardzo nierównomiernie rozmieszczone na płytce paznokcia. Po utwardzeniu w lampie UV przetarłem paznokieć wacikiem zamoczonym w alkoholu aby usunąć lepki film z kropli i nadać im połysku, uważając przy tym aby nie uszkodzić lakieru. Gotowe!





O zanosi się na deszcz! Tak więc ja idę na dwór a Marysia też już się cieszy...


Michał

niedziela, 12 lipca 2015

Poranny upiór poskromiony


Nigdy nie byłem rannym ptaszkiem. To raczej w nocy łatwiej przychodziło mi uczenie się, pisanie oraz każda inna praca. Nie znaczy to jednak, że nie muszę wstawać wcześnie rano – i to dość często – po zarwanej nocy. No a wtedy o poranku wyglądam jak upiór. Blady, rozczochrany, z podkrążonymi oczyma. Jakby tak jeszcze trochę mnie podrasować to można by mną innych straszyć w tanich horrorach klasy B. A tu, jak na złość, trzeba wyglądać dobrze, bo do ludzi się wychodzi i to zazwyczaj w ważnej sprawie, gdzie liczy się wrażenie jakie wywiera się na rozmówcach, a nie tylko wiedza i umiejętności – sorry, taki mamy klimat. Tak więc, wstajemy rano i potrzeba już tylko cudu. Na szczęście cuda się jednak dość często zdarzają. A czy zagwarantuje mi to profesjonalna marka KLAPP?




Hangover - Serum Anti-Age

Przepracowanie, wycieńczenie i brak snu widać na Twojej twarzy - występują obrzęki, głębsze zmarszczki, a skóra na policzkach i szyi jest zwiotczała. Eksplozję świeżości i „turbo-start” zapewni przemęczonej skórze HANGOVER SERUM ANTI-AGE z ekstraktem z zielonej kawy i perskiego drzewa jedwabnego, kwasem hialuronowym, sokiem z brzozy oraz kombuchą. Ekspresowo usuwa oznaki zmęczonej skóry, wygładza ją i napina, dodając skórze energii na cały dzień.

Flakon z pompką, o pojemności 50ml kosztuje około 166zł




Moje wrażenia

Opakowanie jest bardzo poręczne i przyjemne dla oka. Co ważne, jak nie najważniejsze, gwarantuje nam ono to, że produkt jest dobrze przed nami zabezpieczony. Dzięki temu nie zanieczyścimy niczym kosmetyku, nawet nie używając szpatułki, która jest niezbędna w kremach słoiczkowych – ją też trzeba dezynfekować o ile nie chcemy aby w kremie zaczęło rozwijać się nowe życie. W tymże opakowaniu zamknięty jest doskonale widoczny żel z „kapsułami”. Serum ma lekką, żelową konsystencję. Dzięki czemu bardzo łatwo rozprowadza się na skórze i szybko wchłania pozostawiając ją gładką, z niewyczuwalnym filmem na skórze. Lepiej jednak nałożyć go za mało i troszkę dołożyć niż od razu dać go za dużo. Inaczej będziemy go wmasowywać dużo dłużej a wciąż będziemy czuć jego obecność na twarzy. W końcu, po jakimś czasie się wchłonie ale po co się męczyć? Zapach kosmetyku jest świeży, lekko miętowy, lekko pieprzowy – zdecydowanie męski. Na skórze natychmiast odczuwa się świeży podmuch. Jest on pomocny przy porannym rozkręcaniu się. Natomiast sama skóra wygląda na wypoczętą. Jest doskonale gładka i po prostu świeża, promienna i wręcz młodzieńcza. Myślę, że jeszcze nieraz żel ten zagości w mojej kosmetyczce.




W szkolnej skali wystawiam mu ocenę bardzo dobrą.

Michał