piątek, 17 listopada 2017

Jesień raczy nas ciepłymi wspomnieniami… szczególnie w chłodne dni


Patrzę na karty kalendarza i widzę już połowę listopada. Za oknem już jesień w pełni. Jeszcze odrobinę ubrana w barwne liście, ale już coraz chłodniejszym wiatrem chłoszcze skórę. Nie wiem jak wam, ale dla mnie już od dzieciństwa jesień pachniała szczęściem. Z roku na rok był to inny aromat. A to pachniała jabłkami lub imbirem. Czasem ulicą czy też sadem, nawet i deszczem. Raz cynamonem, a kiedy indziej wiatrem lub korzenną herbatą. Obecnie jesień pachnie jak jesień i tartą ze świeżą gruszką. Zapewne dlatego tak chętnie sięgam teraz właśnie po kosmetyki, których zapach lub skład ma w sobie właśnie gruszkę. A ten, o którym opowiem wam dziś, znalazłem jakiś czas temu w ecodrogeria.pl o czym pisałem już TUTAJ






Gruszkowy żel pod prysznic od BIOpha

Wydawać by się mogło, że niewiele można powiedzieć o takim żelu pod prysznic. Albo że jest dobry, albo że nie. I tyle. Ale to nie do końca jest prawda. Otóż można powiedzieć o nim o wiele więcej, a nawet bardzo dużo. Już nieraz wspominałem wam, że żel pod prysznic to produkt, po którym bardzo łatwo wyrobić sobie opinię o marce, i to w krótkim czasie. Zazwyczaj żel pod prysznic to po prostu detergent. Ma myć, nie wysuszać i dobrze by było żeby pachniał. Ot tyle wymagań. Choć zapach to kwestia gustu a z gustem się nie dyskutuje. Jako że żel pod prysznic to też jedna z najprostszych receptur kosmetycznych to jeżeli producent tu robi kiepską robotę to czy naprawdę będzie się starał przy kosmetykach pielęgnacyjnych? Najprawdopodobniej nie. A co wyróżnia ten żel pod prysznic? Najprostsza odpowiedź to kilka pozycji w jego składzie. Po pierwsze aloes. A właściwie sok z aloesu zastępujący część wody w składzie. Dzięki temu żel pod prysznic nawilża i nie podrażnia, a nawet koi. Osobiście ucieszyłbym się gdyby żel aloesowy miał większy udział w kosmetyku niż woda. Ale i tak zastąpienie sporej jej części właśnie nim to doskonałe rozwiązanie. Mamy tu też ekstrakt z liści orzecha laskowego, który doskonale stymuluje skórę, działa tonizująco oraz pomaga zachować właściwe pH. Niby niewiele ale czy to nie mówi już więcej niż tysiąc innych słów? 

Butelka o pojemności 400 ml kosztuje około 33 zł i dostępna jest TU




Opakowanie jest bardzo proste i bardzo praktyczne w używaniu. Duża pompka ułatwia aplikację nawet mokrymi rękami. Sam żel jest przeźroczysty i pachnie soczystą gruszką. Dosłownie takim świeżo wyciskanym sokiem gruszkowym. Nie jest to zapach ani za słodki ani zbyt wytrawny, ale jesienią wprost idealny. I choć na skórze nie utrzymuje się zbyt długo nie jest to bynajmniej wadą a raczej zaletą. Nie koliduje on bowiem ani z zapachami innych kosmetyków, które używamy do pielęgnacji, ani tym bardziej z zapachem naszych ulubionych perfum. Żel używany samodzielnie nie pieni się zbyt obficie. Wystarczy jednak użyć gąbki lub siatkowej myjki do ciała i szybko uzyskujemy sporo gęstej i przyjemnej piany. Dzięki aloesowi w składzie nie ma potrzeby używania bardzo treściwych balsamów czy maseł do ciała. Ale jeżeli je lubimy, to kto nam zabroni sięgania i po nie? W ofercie marki są również i inne zapachy żeli. Choćby zielone jabłuszko czy jagoda. Tak więc każdy znajdzie na pewno coś idealnego dla siebie.

W szkolnej skali oceniam ten produkt na zasłużoną ocenę bardzo dobrą


Michał

4 komentarze:

  1. Właśnie niedawno wygrałam ten żel w rozdaniu i już niedługo będę go poznawać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie niestety aloes lubi uczulać :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyobraziłam sobie ten zapach i chciałabym go mieć !

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie produkty, po których nie zawsze muszę stosować dodatkowe nawilżenie 😊 Jesienne kosmetyki powinny mieć smaczne i naturalne zapachy. Wtedy przyjemniej przetrwać czasem ponurą pogodę 😉

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.