wtorek, 17 października 2017

Pochmurne dni nie oznaczają, że słońce zgasło


Gdy byłem dzieckiem niestety o ochronie przeciwsłonecznej nie mówiło się wiele, a wręcz nie mówiło się o niej prawie wcale. W dodatku dobrego współżycia ze słoneczkiem naszym kochanym nie ułatwiało mi to, że mam bardzo jasną karnację, a dzięki temu minimalną naturalną ochronę swojej skóry. Dlatego też kilka razy udało mi się zafundować sobie poparzenia słoneczne pleców, ramion czy twarzy. A jak zapewne już sami wiecie mogło się to naprawdę źle odbić na przeszłym wyglądzie mojej skóry. A nawet na tym, że zwiększało to ryzyko pojawienia się różnych zmian mogących prowadzić nawet do nowotworów. Na moje szczęście dość szybko zacząłem się interesować kosmetyką i dzięki temu już od bardzo wielu lat zabezpieczam się przed słońcem. Ale nie znaczy to, że się nie opalam. Bo dzięki kosmetykom odpowiednio dobranym do swoich potrzeb moja opalenizna przestała mieć kolor czerwieni lub bordo, a stała się naprawdę złocista i, co ważne, trwalsza. Od kilku dni na dworze panuje słoneczna złota polska jesień. Postanowiłem więc opowiedzieć o (jeszcze) nowości kosmetycznej w dziedzinie SPF koreańskiej marki Benton.






BENTON Papaya-D Sun Cream SPF38 / PA+++

Jest to interesujący krem przeciwsłoneczny ponieważ pierwszy raz spotykam się z tym, aby kosmetyk o takim zastosowaniu wykorzystywał działanie owocu papai, który właściwie do tej pory znajdował głównie zastosowanie w peelingach enzymatycznych dzięki zawartości papainy – enzymu o działaniu złuszczającym. Użycie papai w kosmetyku to w sumie mało powiedziane. Ponieważ zgodnie z INCI zamiast standardowej wody mamy wodę z papai. W składzie mamy też ekstrakt z owocu papai i olej z nasion papai, oraz samą czystą papainę. Więc nie tylko źródło papainy, ale i minerałów i kwasów tłuszczowych. Zapewne dlatego kosmetyk ten ma właściwości wygładzające, a i z czasem potrafi przywrócić skórze zdrowy blask i jedwabistość. Mineralnym filtrem jest tu dwutlenek tytanu. Ale, co ciekawe, krem wcale nie bieli nadmiernie skóry. Wystarczy bowiem odpowiednią porcję zaaplikować w dwóch lub trzech mniejszych porcjach, jedna po drugiej, i możemy zapomnieć o bieleniu. W kosmetyku znajdziemy też filtry nie mineralne, dzięki czemu mamy również ochronę przed UVA a nie tylko przed UVB.

Tuba o pojemności 50 ml kosztuje około 100 zł TU (ale można ją nabyć w dobrej cenie na promocji). Dostępność poprzez internet i sklepy stacjonarne np. drogerie Douglas.





Moje wrażenie

Opakowanie jest wygodne w użyciu. Jest to tuba z odpowiednio elastycznego materiału nie utrudniającego nam aplikacji. Kosmetyk ma zapach bardzo delikatny, szybko znikający ze skóry i nawet przyjemny. Choć myślę, że jest on wynikiem tego co zawiera kosmetyk, bo w składzie nie widzę perfum. Konsystencja kosmetyku jest dość lekka i przyjemnie zaskoczy tych, którzy przyzwyczajeni są do mineralnych tłuścioszków. Choć nie znaczy to, że nie pozostawia na skórze żadnego filmu. Zostawia. Ale taki, który nie jest nieprzyjemny. Osobiście mam skórę suchą — o czym nieraz mówiłem — i z moją skórą krem spisuje się naprawdę dobrze. Czy będę do niego wracał? Powiem tak. Jeżeli nie będę miał okazji lub możliwości do nabycia mojego faworyta z dziedziny SPF, to na pewno tak. Nie wiem jak spisze się w połączeniu z moją karnacją w rejonach okołorównikowych ale myślę, że na pewno będzie miał okazję pokazać mi czy poradzi sobie nie tylko w naszym regionie klimatycznym. Więcej o bezpiecznym opalaniu przeczytasz TU.


Michał

7 komentarzy:

  1. Miałam próbkę, ale nie byłam zadowolona. Może dlatego, że mam cerę mieszaną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam że to jest powodem, właśnie dlatego zaznaczyłem że ja mam skórę suchą, bo znajoma z mieszaną też nie była z niego zadowolona.

      Usuń
  2. Nie znam, ale podoba mi się fakt że ma lekką konsystencję i ta warstwa nie jest nadmiernie tłusta. Bo tego nie znoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kremy z filtrem, (wszystkie) podlegają tej samej zasadzie. Jeśli mają działać zgodnie z założeniami producenta należy je nakładać obficie, nie odrobinę w kilku miejscach na twarzy. Takie kremy nakłada się w ilości od 1,25 do nawet 2,5ml na całą twarz. Wtedy możemy mówić o rzeczywistej ochronie. mniejsze ilości nie gwarantują nam tak wysokiego faktora jaki jest oznaczony na produkcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) piszę o tym we wpisie poświęconym SPF i link do niego jest w tekście tego wpisu :)

      Usuń
  4. Również mam mieszaną cerę z mnóstwem piegów, ale ciekawa jestem, czy u mnie by się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako ogromna fanka dobrej jakości kremów przeciwsłonefcznych jestem bardzo zainteresowana tym kremem! Widzę, że ochronę anty-UVA zapewnia w nim Tinosorb S, czyli filtr który baaardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.