wtorek, 9 czerwca 2015

let's colour

Jeśli masz dzieci to doskonale znasz to uczucie. Jeżeli jeszcze nie, to zapewne kiedyś poznasz. Jeżeli w pokoju gdzie znajduje się dziecko robi się zbyt cicho i spokojnie, może to oznaczać, że niebawem potrzebne będzie ci malowanie. No może nie konkretnie tobie ale twoje ściany mogły zostać właśnie pokryte uroczym zapewne freskiem czy innym malunkiem plemiennym. A któż nie lubi tego momentu gdy nasz ukochany pupil podczas spaceru przypadkiem utytłamy w błocie, wracając z tegoż spaceru z gracją wytrzepie się w przedpokoju na ściany w barwie magenty lub innej rubinowej rumby. Z pewnością jednak najwięcej niespodzianek może wydarzyć się w kuchni. Na przykład w zeszłym roku eksplodował mi podpiwek, doskonale gasząc pragnienie kuchennych ścian. Z każdej strony plamy tylko czyhają na nasze ściany. A gdy już one się pojawią to czy znów nasz urlop musi zostać poświęcony na ołtarzu nieskazitelnych ścian?



Niedawno miałem okazję uczestniczyć w wyjątkowych warsztatach zorganizowanych przez markę DULUX. Zorganizowano je ponieważ tak najprościej było udowodnić mnie oraz dziennikarzom zajmującym się właśnie problematyką wnętrzarską, że można zrobić dla nas coś więcej. Producent może dać nam radość i zapomnienie o plamach na ścianach. Od dziś malowanie może być bajecznie łatwe. Wystarczy pójść do sklepu, kupić farbę i odpowiednie wałki do malowania. O tym jak istotny jest dobór wałków do malowania dowiedziałem się właśnie dzięki warsztatom. Udowodniono mi praktycznie, że mniej farby zużyję używając wałka z owczym runem długości 2,5 cm niż wałka gąbkowego czy innego o krótkim włosiu. A w dodatku mniej się napracuję a malowanie będzie dziecinnie proste. Nie będę miał żadnych krech od rantów wałka, farba zostanie idealnie rozprowadzona po ścianie i co ważne, w ogóle nie będzie nachlapane dookoła. Trochę się napracowaliśmy i farba na ścianach jest już przez dwie doby... i co? I nic. Teraz to po niej wszystko spływa. Nie ma znaczenia to, że nieostrożnie wyleję na nią sok pomarańczowy, kawę tudzież innyc płyn. Dulux wprowadził na nasz rynek farbę hydrofobową. Dzięki temu płyny się jej nie imają. Oczywiście, im płyn ma gęstszą konsystencję tym dłużej spływa i warto mu wtedy „pomóc” wilgotną ścierką lub papierowym ręcznikiem. Ale gdy dziecko dorwie się do ściany z farbami plakatowymi czy też wpadniecie na wspaniały pomysł wyznania miłości serduchem z keczupu swojemu partnerowi – nie ma się czego bać! Wystarczy woda, płyn do mycia naczyń (nawet ten najtańszy) i delikatne mycie. Bez szorowania czy tarcia plamy po prostu znikają. Oczywiście dla chcącego nic trudnego. Jeżeli ślady na ścianie zrobimy markerem, którego nie da się usunąć nawet z lakierowanej blacharki, to na niego też nie ma mocnych. Ale to i tak są miesiące luzu i czasu dla siebie i rodziny. Czyż nie jest to EASY? Jest. Z Dulux EasyCare.









Zmywanie wcale nie jest trudne

jeszcze tylko słonko i po naściennym malowidle

dół ściany pomalowany inną farbą, góra hydrofobową Dulux EasyCare

Na warsztatach najfajniejsze i przy okazji najbardziej widowiskowe były zajęcia z brudzenia ścian tym czym nam się zamarzyło i co akurat mieliśmy pod ręką. A mieliśmy niemało. Soki, keczupy, farby... Co prawda musieliśmy potem sami to zmywać ale jak się już pewnie domyślacie, nie było to wcale większym wyzwaniem. Na warsztatach tych uczyliśmy się też jak łatwiej i ekonomiczniej malować. Dowiedzieliśmy się jak wybierać wałki i przekonaliśmy się dlaczego, wbrew pozorom, długie włosie wałka jest lepsze w działaniu. Poznaliśmy też najnowsze trendy w doborze kolorów i w dekorowaniu wnętrz. Uczestnicy warsztatów mogli nauczyć się oraz samodzielnie wykonać trzy różne stylizacje na ścianach, w tym modne ostatnio ombre. Okazało się, że to nic trudnego. Ciekawą częścią warsztatów były tak zwane testy „w ciemno”. Każdy dostał do dyspozycji dwie rynienki farby w podobnym odcieniu z tej samej półki jakościowo-cenowej, dwa wałki oraz dwie ścianki. Naszym zadaniem było pomalować ścianki nie wiedząc farbą jakiego producenta malujemy te ścianki. Po pokryciu ich dwiema warstwami musieliśmy dokonać wyboru lepszej naszym zdaniem farby. Nie uwierzycie zapewne ale Dulux wypadł tu lepiej niż konkurencja. Mniej chlapał, lepiej krył, łatwiej i równomierniej rozprowadzał się na powierzchni ściany. Drugiego dnia warsztatów zajęliśmy się również ważnym tematem drewna i w tym pomogła szeroka gama produktów Sadolinu.

testujemy w ciemno

kolory świata



zdobimy ściany




Muszę powiedzieć że polubiłem malowanie a wizja malowania mieszkania nie napawa mnie już niechęcią czy niepokojem. A w dodatku wiem, że ściany mogą być dobrze zabezpieczone przed moją wewnętrzną fajtłapą i nawet jak zdarzy mi się wylać na nie barszczyk to nie będzie problemu z jego zniknięciem i brakiem śladów przestępstwa. Już wiem, że w te wakacje tradycyjnie spędzę urlop, jak większość Polaków, remontując mieszkanie – no... malując ściany. Jestem też pewien, że będzie to dziecinnie proste i pozwoli mi na długi czas zapomnieć o plamach i potrzebie ponownego malowania ścian. A jeżeli masz artystycznie uzdolnione dzieci czy też uroczo niesfornego pieska to ty również możesz zyskać święty spokój ;)
Michał 

14 komentarzy:

  1. Świetny post akurat u mnie na czasie, został mi do wymalowania jeden pokój. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To uczciwie polecam Ci Duluxa EasyCare :)

      Usuń
  2. Jak będę malować, to po Twojej rekomendacji i filmach, które widziałam - tylko Duluxem. Tylko jakoś motywacji mi brak :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to trochę urlopu trzeba wziąć na malowanie ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. sam byłem w szoku, jak łatwo przywrócić ścianie dobry wygląd :)

      Usuń
  4. Z jednego remontu, wchodzę w drugi. Do pomalowania mam kuchnię, łazienkę i salon. Nie uwierzę w "magiczne" właściwości farby dopóki nie zobaczę, moje dzieci potrafią skutecznie zniszczyć każdą powierzchnię sokami, kanapkami, w sumie wszystkim, co da się rozlać i wetrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mówiłem "nie uwierzę" i już wierzę bo widziałem a zresztą sam też brudziłem ścianę kilkoma rzeczami w tym keczupem i ptasim mleczkiem - chwilę potem nie było już śladów po tym.

      Usuń
  5. Sama z chęcią wzięłabym udział w takich warsztatach. Mnie za jakieś 3 tygodnie czeka malowanie kuchni więc napewno przydałaby mi się ta wiedza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda jest to przydatna wiedza i ale co ciekawe wcale nie taka skomplikowana i trudna :)

      Usuń
  6. Kurczę takie warsztaty na pewno musiały być mega ciekawe :D Nie miałam pojęcia o różnych rodzajach wałkó no i jakie to ma znaczenie ... Fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Te warsztaty też wiele mi pokazały i zmieniły pewne rzeczy które kiedyś wydawały mi się naturalne i logiczne :)

      Usuń
  7. sama bym się tak popaciała, super zabawa, a co do remontów i malowania mam to w dosyć nieodległym czasie za sobą, oczywiście bez takiej wiedzy jak Twoja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację zabawa była przednia, ale i dzięki niej dużo fajnej wiedzy :)

      Usuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.