czwartek, 14 grudnia 2017

Broda nie czyni mędrca, kij wędrowca, a łysina inteligenta


Mój ojciec nosił brodę nim stało się to modne. Choć było to jeszcze w czasach gdy zewsząd słychać było, że facet powinien być gładko ogolony ponieważ tylko to czyni go męskim. No cóż. Czy aby na pewno gładka skóra jest synonimem męskości? A może to właśnie zarost jest wyznacznikiem męskości? Nie wiem jak wy, ale ja osobiście uważam, że ani jedno, ani drugie nie jest tym wyznacznikiem. Choć bardzo mnie to cieszy, że tak wielu facetów obecnie nie wstydzi się a i nawet szczyci się swoim zarostem. Nie ma jednak co ukrywać, zarost potrafi dodać facetowi +100 do atrakcyjności, ale jeżeli jest niechlujny i zaniedbany równie dobrze potrafi odjąć tych punktów. W naszych czasach cieszy mnie wiele więcej. Faceci noszą japonki i nie muszą się przejmować tym, że ktoś odbierze to za niemęskie. A jeszcze wcale nie tak dawno temu nieraz słyszałem opinie, że tylko geje noszą takie obuwie. Znam osobiście 100% samców z żonami i dziećmi, którzy nie tylko nie boją się założyć różowej koszuli czy bluzy. Ba! Potrafi ona dodać im jeszcze więcej samczego sexapilu. Facet i rurki to już nie tylko hydraulik — i to wcale nie od dziś. Jeżeli dobrze się w nich czuje i podoba się sobie, to czemu nie? Choć jeszcze z dzieciństwa pamiętam, jak w spodnie takie ubierali się choćby fani ciężkiej muzyki i nikt im męskości nie odmawiał. Osobiście nie złożę rurek bo są to dla mnie niewygodne spodnie, ale nikomu nie będę tego bronił. Jak lubi niech nosi. Zmieniają się czasy, zmieniają mody, ale tylko prawdziwy facet nie boi się być sobą i tak pozostanie zawsze. Ale wróćmy do zarostu. Bo dziś chciałem wam opowiedzieć właśnie o pewnym produkcie poświęconym właśnie brodaczom.






Najlepszy peeling? Jednodniowy zarost

Kosmetyki bioMAN to w stu procentach naturalne i profesjonalne kosmetyki barberskie wprost z Włoch. Słowo ‘barber’ staje się ostatnio bardzo modne i popularne. Jak grzyby po deszczu powstają coraz to nowe ‘barberownie’ i ‘barberszopy’. A kim tak naprawdę jest barber? To nikt inny jak tradycyjny fryzjer męski. Jak za dawnych czasów, tylko bardziej światowo nazwany. Bo barber to po prostu bardziej swojsko brzmiący golibroda. No może ciut więcej niż golibroda, bo poza perfekcyjnym goleniem na przykład brzytwą, potrafi nadać naszemu zarostowi głębszego wyrazu. A przez to i dodatkowych punktów do wyglądu. Potrafi też stworzyć perfekcyjną fryzurę. Znam barberów wykonujących również doskonały masaż i potrafiących przeprowadzić depilację tam gdzie jej potrzeba. A niektórzy nawet zaserwują naszej skórze maseczkę aby dopełnić efektu. I dokładnie w ten właśnie rodzaj usług wpisuje się marka bioMAN wraz ze swoimi produktami. W jej dość szerokim portfolio produktów znajduje się Balsam nawilżający z owocami jałowca. Jest to produkt, który nadaje się do pielęgnacji włosów nie tylko tych na brodzie. Ale to chyba nie powinno nikogo zdziwić. W swoim składzie kryje między innymi olej sojowy i olej z nasion słonecznika, dzięki czemu nawilża i zmiękcza włos. Ekstrakt ze skórki cytryny pomaga domknąć łuskę włosa, dzięki czemu przestaje być on szorstki a staje się przyjemny w dotyku. Mamy tu też hydrolizowane białka pszenicy, które otulają włos i pomagają przywrócić prawidłowe jego nawilżenie. Wśród składników znajdziemy jeszcze bogaty w związki flawonowe ekstrakt z kasztanowca. Wspomniany w nazwie produktu ekstrakt z jałowca posiada nie tylko właściwości przeciwłupieżowe ale wzmacnia również cebulki włosowe. Jak widać składniki aktywne dobrane są dość kompleksowo i chyba dlatego nie powinno nikogo dziwić, iż świetnie się one sprawdzają w tymże właśnie balsamie. Jego 200ml butelka kosztuje około 110 złotych. Salony mogą nabyć go w większej, bardziej ekonomicznej pojemności 500ml.




Balsam zamknięty jest w szklanej, ciemnobrązowej butelce z pompką, która pomaga dozować niewielkie porcje idealne dla brody. Ale mokre ręce i dozowanie go w ilości potrzebnej dla włosów na głowie już wymagają uwagi. Zwłaszcza, że butelka jest ze szkła i przy odrobinie nieuwagi mogłaby się potłuc. Konsystencja produktu jest naprawdę bardzo bogata, gęsta, wręcz ‘maślano-balsamowa’. Nie trzeba go dużo na brodę. Mnie wystarcza w zupełności jedna doza. Pewnie gdybym miał ją dłuższą trzeba by go trochę więcej. Idealnie rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich, co jak dla mnie jest dość istotne. Spłukuje się dobrze, choć tej czynności trzeba trochę czasu poświęcić. To co jednak najważniejsze, już po pierwszym użyciu zauważamy, że włosy na brodzie są dużo miększe, przyjemniejsze w dotyku i gładsze. Po tygodniu mam wrażenie, iż są bardziej błyszczące i jedwabiste. Doskonale się układają i trzymają w ryzach. Zapach kosmetyku jest delikatny i bardzo naturalny. Raczej świeży niż otulający, ale nie dominuje i szybko przestajemy go czuć. A to dla mnie jest ogromną zaletą. Zdecydowanie mogę przyznać, że jest to jeden z najfajniejszych balsamów do brody jakie miałem okazję używać. Po miesiącu bardzo regularnego używania nadal mam go sporo w butelce i jeszcze mi pewnie posłuży. Ale gdy się skończy z pewnością sięgnę po kolejny.

W szkolnej skali daję mu zasłużoną ocenę bardzo dobrą + (plus za wydajność)


Michał

2 komentarze:

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.