niedziela, 10 grudnia 2017

Blogowigilijny śledzik w śmietanie


Grudzień to dla wielu z nas magiczny czas, a święta dosłownie czuć już wszędzie dookoła. Co prawda wielu narzeka, że zbyt szybko sklepy ubierają się w świąteczne dekoracje, ale mimo wszystko prawie każdy — a na pewno zdecydowana większość — i tak daje się porwać nastrojowi Świąt Bożego Narodzenia. Ale czemu się tu dziwić. Te święta mają w sobie dużą dawkę magii i to właśnie ona sprawia, iż chętnie obdarowujemy bliskich podarkami, dzielimy się smakołykami z przyjaciółmi, radujemy, wybaczamy, pokonujemy wszelkie przeciwności i zapominamy o niesnaskach. Ten wyjątkowy czar świąt od kilku już lat połączył też i nas, blogerów. I to za sprawą Ilony oraz Ani spotykamy się na Blogowigilii. Nie inaczej było i w tym roku. Właśnie wczoraj w samym sercu stolicy, a dokładniej w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich spotkała się niemała nas grupa i dzieliliśmy się ze sobą wszystkim, a przede wszystkim czasem i samymi sobą. Z Blogowigilią nieodłącznie związany jest wspólny stół, na którym pojawiło się wiele smakowitych dań i słodkości, które przyrządzili i przynieśli sami blogerzy. Ale były też i występy artystyczne, strefy relaksu, fotobudki, ścianki, warsztaty z poinsecją. Można było też przyłączyć się do akcji dobroczynnej koordynowanej przez fundację Anny Dymnej. Jednak co najważniejsze, można było się bliżej poznać, porozmawiać, spotkać ze znajomymi blogerami z całej Polski. Osobiście przygotowałem moje ulubione śledzie w śmietanie i dziś zachęcam was by samodzielnie je przygotować i podać swoim gościom podczas świątecznych spotkań. Nie ukrywam, że bardzo mnie ucieszyło to, że podczas Blogowigilii zniknęły wszystkie i to wcale nie jako ostatnie a dużo, dużo szybciej.









Blogowigilijny śledź w śmietanie Twojego Źródła Urody

Do przygotowania porcji dla 12 osób używam około 600 gram fileta a’la matias, ale jeżeli masz ochotę to wykorzystaj dziewiczego matiasa a danie będzie jeszcze intensywniejsze w smaku. Zaczynam od wypłukania ich w czystej wodzie aby potem zalać je mlekiem i pozwolić im się w nim pławić przez kilka godzin. Następnie kroję je w nie za duże ale i niezbyt małe kawałki. Ty pokrój je na takie fragmenty jakie najbardziej lubisz. Teraz układam je na talerzu i ścieram na nie skórkę ze świeżej dobrze umytej, wręcz wyszorowanej cytryny. Skórka z połowy cytryny wystarcza na około 300 gram ryby. Teraz skrapiam rybę sokiem z całej cytryny i doprawiam pieprzem. Tak przygotowane filety odstawiam na około 30 minut a w tym czasie przygotowuję sos śmietanowy. Dość drobno siekam pęczek dymki ze szczypiorem i lekko solę. Jednak soli używam bardzo mało ponieważ nawet wymoczona w mleku ryba i tak ma sporo soli w sobie. Do tego ścieram na tarce o grubych oczkach jedną dużą lub dwie małe, szare lub złote renety. Jeżeli nie masz tego gatunku jabłka to wybierz takie, które jest raczej kwaśne i twarde. Teraz kolej na dwa, trzy ogórki kiszone. Najlepsze byłyby takie ‘swojej roboty’ i naprawdę kiszone a nie kwaszone. Teraz mieszam cebulkę, jabłko i ogórka ze śmietaną. Używam jej około 150 gram. Wystarczy taka zawierająca 12% tłuszczu mlecznego a do tego dodaję kopiastą łyżkę majonezu. Mieszam wszystko razem i teraz dodaję śledzie razem z sokiem i skórką cytrynową oraz pieprzem, w którym się już zaczęły marynować. Wkładam wszystko do lodówki lub wynoszę do chłodnego pomieszczenia na przynajmniej dwie do trzech godzin. Jednakże według mnie najlepiej smakują takie przygotowane dobę wcześniej przed podaniem. Voila!






Jeżeli chcesz, podawaj je z pieczywem. Jeżeli masz ochotę, z sałatką ziemniaczaną lub jarzynową lub na przykład z dobrze schłodzonym, destylowanym „sokiem” z ziemniaka. Na pewno będziesz zachwycony jak się ze sobą doskonale komponują. Jeżeli uda się i następnego dnia rano zostanie ich jeszcze trochę, to niewątpliwie będziesz wdzięczny za to Opatrzności. Smacznego.


Michał


9 komentarzy:

  1. O, będę musiała kogoś poprosić o przygotowanie dla mnie takiego śledzia. Sama nie umiem takich rzeczy robić, ale pojeść bym chciała :D

    Gdzie wytrzasnąłeś taką fajną koronę?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koronę kupiłem na aliexpres u niesamowitego chińskiego producenta koron, diademów i temu podobnych dodatków :)

      Usuń
    2. Dziękuję za info :D Chciałam taką ogarnąć w celu przyozdobienia zwierzaka na kilka minut :D

      Usuń
  2. Danie godne niejednej koronowanej głowy :) podsunąłeś mi smakowity przepis, koniecznie wypróbuję go sobie na święta. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowałeś mnie tym śledzikiem! Ja ze słodyczy, najbardziej śledzie lubię, wiec na pewno skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) polecam :) i doskonale rozumiem bo śledzie uwielbiam :)

      Usuń
  4. Wszystkie dania na Blogowigilii wyglądały pysznie, ale Twojego nie mogłam znaleźć więc chyba faktycznie szybko się rozeszło :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubie sledzie wigilijne pod kazda postacia, ten rowniez zagosci na stole :D

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.