środa, 10 grudnia 2014

Dla młodości cierpieć nie ma potrzeby

Już od kilku lat z zaciszach sterylnych gabinetów medycznych pozwalamy lekarzom, a niekiedy i kosmetyczkom, wziąć do ręki igłę i płacimy im za torturę, która ma pomóc zachować młodość. A i niektóre z eliksirów podawanych w ten sposób ma moc cofnięcia zegara o kilka lat. Możemy być znów młodzi. Za „przyjemność” taką trzeba jednak odpowiednio zapłacić. W Warszawie ceny zabiegu mezoterapii wahają się od 250 do 700zł, w zależności od obszaru poddawanemu zabiegowi jak i od prestiżu gabinetu. Od jakiegoś czasu w gabinetach pojawiły się również zabiegi z użyciem dermorolerów, które następnie trafiły na rynek detaliczny i dzięki temu możemy sami w bardzo prosty sposób, jak również bez potrzeby znieczulania i bez żadnego dyskomfortu, wykonać taki zabieg w zaciszu swojego własnego domu. Dziś opowiem Wam o takim domowym zabiegu marki YONELLE. Zatem najpierw obietnica producenta.


Infusion - Micro-Needling Treatment Mezoroller + Serum
Zestaw do twarzy


Zabiegi mikronakłuwania infuzyjnego skóry z użyciem CZYSTEGO RETINOLU intensywnie stymulują cerę dojrzałą do odnowy i rekonstrukcji. Następuje radykalna poprawa jędrności i gęstości skóry, stymulacja mikrokrążenia, dotlenienie i doenergetyzowanie komórek skóry, poprawa jej kolorytu i odświeżenie. Cera wygląda atrakcyjniej i młodziej. Ponadprzeciętne efekty kosmetyczne osiągnięto dzięki zastosowaniu techniki mikronakłuwania infuzyjnego, która sprawia, że retinol i składniki aktywne serum wnikają do skóry przez setki tysięcy mikrokanalików, NAWET 1000 RAZY LEPIEJ NIŻ NORMALNIE, działając z nieporównywalną skutecznością. Dodatkowo retinol przenoszony jest przez NANODYSKI™, zapewniające jego kontrolowane i przedłużone działanie.


NANODYSKI™, kwas laktobionowy, peptydy i retinol, glukozyd MG6P z aminokwasami i jonami miedzi, kwas hialuronowy o 3 wielkościach cząsteczek - działa na 3 poziomach skóry, zapewniając jej skuteczne, długotrwałe nawilżenie i gładkość oraz lifting.

Serum 30ml + mezoroler kosztują około 219zł dostępny TU

Moje wrażenia




Opakowania są niesamowite. W bardzo schludnym i eleganckim kartoniku znajdujemy satynowy woreczek a w nim przyjemna dla oka i dłoni butelka z serum. Zaopatrzona jest ona w pipetę co bardzo ułatwia aplikację a co za tym idzie stosowanie kosmetyku. Serum ma żelową, nie za gęstą ale też i nie za płynną konsystencję. Dzięki czemu doskonale rozprowadza się on po skórze i nie ucieka na boki. Pachnie lekko jak żele zawierające kwas hialuronowy. Ale nie jest to zapach ani drażniący ani kojący – po prostu neutralny. Serum doskonale rozprowadza się po skórze i łatwo w nią wchłania. Powiedziałbym nawet wtapia się w skórę bo od razu mam wrażenie, że skóra wygląda lepiej i nie pozostawał na niej żaden nieprzyjemny film czy coś w tym stylu. W opakowaniu znajduje się też mezoroler wyposażony w głowicę, na której znajduje się 600 pokrytych tytanem mikroigiełek o długości 0,2mm. Mezoroler znajduje się we własnym pudełku, dodatkowo zabezpieczony jest foliowym zgrzanym woreczkiem. A gdyby tego było mało, zamknięty jest on jeszcze w plastikowym etui zabezpieczonym naklejkami (plombami).




Sam zabieg jest banalnie prosty w wykonaniu. Co prawda producent tego nie pisze u siebie ale ja po oczyszczeniu skóry żelem micelarnym aplikowałem serum (nie jest to konieczne) i dopiero po tym wykonuję masaż skóry dermatolem. Zaczynam od twarzy, poprzez policzki, aż do szyi – wykonuję po 3-4 ruchy w trzech płaszczyznach, pionowej, poziomej i po skosach. Mezoroler nie musi być mocno dociskany do skóry. Ważne aby nacisk był jednakowy podczas całego zabiegu. Na koniec nakładam ponownie serum i delikatnie wmasowuję. Jako że jestem troszkę leniwy zabieg wykonywałem przynajmniej raz w tygodniu – czyli rzadziej niż przewiduje to producent. Niemniej jednak efekty bardzo szybko zaczęły być widoczne. Skóra staje się jędrniejsza i zdecydowanie gładsza. Znajomi pytają mnie co robiłem, że mam tak gładką skórę. Skóra nie tylko wygląda młodziej ale i świeżo i zdrowo.

W skali szkolnej produkt Yonelle oceniam na celujący.



Michał

19 komentarzy:

  1. Bardzo udane te wynalazki, muszę wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, bo naprawdę działa świetnie :)

      Usuń
  2. a jak jest zaraz po zabiegu? te igiełki w rolerze przekłuwają skórę? jak z gojeniem? No i jak z higieną tego przyrządu, wystarczy zdezynfekować alkoholem po zabiegu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zabiegu skóra dosłownie przez chwilę jest zaczerwieniona, ale bardzo szybko wraca do normy. Igiełki wielkości 0,2mm nie nakłuwają jej tak żeby wystąpiły krwawienia, dlatego nie trzeba "wygoić skóry. Oczywiście nie stosujemy takiego zabiegu w momencie gdy na dworze jest spory mróz, chyba że będziemy ja odpowiednio zabezpieczać. Jeżeli chodzi o dezynfekcję rolera. Wystarczy to robić alkoholem, lub można używać specjalnych płynów do dezynfekcji (można je kupić nawet w aptece).

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe, nie miałam jeszcze takiego zabiegu, ale jeżeli efekty sa, to chyba warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty są widoczne i to naprawdę bardzo szybko :)

      Usuń
  4. To juz wiem co chce od Mikołaja :-)
    A mam pytanie,to nie boli? 'Narzędzie ' nie wygląda groźnie ale słowo 'mikroigiełki' gdzieś tam mi pobudza wyobraźnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będziemy bardzo mocno dociskać głowicę do skóry nie będzie to przyjemne, ale nie jest to bolesny zabieg :)

      Usuń
  5. Ocena celująca, bo działanie, w istocie celujące - widziałam na własne oczy :D Chcę to! Wszystko! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) może mikołaj przeniesie pod choinkę :)

      Usuń
  6. Rolka wygląda przerażająco :D Jednak cały zestaw sprawia wrażenie porządnego, ale najważniejsze to że działa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. od dawna się "rolluję", uwielbiam takie zabiegi w domu, jak się strzępią igiełki to kupię ten dermaroller z Yonelle:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę uzupełnić list do Św. Mikołaja ;) Oj, muszę to mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I oto znamy już wszyscy sekret twojej urody :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz widzę coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już któryś raz z kolei rzuca mi sie w oczy ten roller i mam na niego coraz większą chęć, zwłaszcza jak daje takie fajne efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda jak narzędzie do tortur :D Zaciekawił mnie ten gadżet :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Na pierwszy rzut oka bardzo ciekawy pomysł. Być może spróbuję, zachęciłeś mnie :) Małe pytanie: czy po "nakłuciu się" i wmasowaniu serum trzeba jeszcze nakładać krem czy wystarczy samo serum?
    Anyway

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.