środa, 26 lutego 2014

Męska rzecz. Aby golenie poszło gładko

Golenie to rytuał, któremu codziennie lub prawie codziennie oddaje się wielu mężczyzn. Bardzo często robią to dla swoich kobiet lub z powodu pracy – choć na szczęście przestaje to być wymogiem koniecznym w wielu miejscach. Najczęściej robimy to z powodu partnerów, których delikatniejsza skóra nie najlepiej reaguje na szorstkiego jeża swojego mężczyzny. Jestem przekonany, że gdybyśmy nie musieli tego robić – nie golilibyśmy się tak często. Bo wcale łatwe i przyjemne zazwyczaj to nie jest. Wiele zależy od tego jak i czym się golimy, jak też jakimi kosmetykami się wspomagamy. Ostatnio w ofercie Lumen odkryłem cudowny, moim zdaniem, żel. Ale najpierw kilka słów od producenta.

Lumene Men – żel do golenia dla mężczyzn

Z ekstraktem z sęku arktycznego świerku. Dla gładszego, dokładniejszego golenia! Odpowiedni dla wszystkich typów skóry.

Rozwiązanie Lumene: Nie pieniąca się, żelowa formuła wzmacnia twoją skórę i sprawia, że golenie staje się dużo łatwiejsze, gładsze i dokładniejsze. Pomaga zredukować zacięcia podczas oraz podrażnienia po goleniu. Produkt zawiera ponad 85% naturalnych składników i jest wolny od parabenów.

Arktyczne składniki
Ekstrakt z sęków świerku pospolitego z lasów arktycznej Laponii jest bardzo silnym antyoksydantem:
  • pomaga chronić skórę przed podrażnieniami wynikającymi z zanieczyszczenia środowiska
  • zawiera duże ilości ochronnych lignanów, fitoestrogenów (hormony roślinne) które mają właściwości przeciwzapalne
  • równowaga ekologiczna – ten ekstrakt to naturalny produkt przemysłu drzewnego.
Sposób użycia: Nakładaj krem na wilgotną skórę, rozsmaruj, usuń zarost i spłucz wodą. Dla lepszego rezultatu rozpocznij pielęgnację od umycia twarzy a zakończ balsamem po goleniu Lumene aby zminimalizować podrażnienia i zaczerwienienia.

Moje wrażenia:

100 ml lekkiego kremo-żelu zamknięte jest w poręcznej butelce typu airless w kolorze czarnym. Preparat ma przyjemną, męską, lekko świeżą, lekko pieprzową nutę. Nie jest ona zbyt intensywna ale jest to moim zdaniem zaleta. Naniesiony na zwilżoną skórę doskonale rozprowadza się i delikatnie spienia. Co prawda, nie tworzy gęstej kremowej piany ale mimo to doskonale zmiękcza włos i ułatwia golenie. Maszynka doskonale płynnie sunie po skórze a włos jest na tyle zmiękczony, że idealnie ścinany jest u samej swej nasady. Używałem już wielu pianek i żeli lecz żaden nie spowodował tego, że golenie stało się przyjemne a moja skóra nie była po nim podrażniona. Dzięki niemu przeprosiłem się z tradycyjną maszynką i myślę, że nie pójdzie ona teraz tak szybko w odstawkę, ponieważ nawet po najlepszej maszynce elektrycznej moja skóra nie była tak gładka i taka przyjemna w dotyku.

W szkolnej skali oceniam na celujący.


Michał

11 komentarzy:

  1. Zastanawia mnie ta piana, bo jednak jestem przyzwyczajony do takiej gęstej właśnie - a co do samego golenia to ja z kolei jestem zwolennikiem elektrycznych golarek, bo u mnie daje bdb efekty (używam philipsa). Chociaż wiadomo jak to jest z goleniem, każdy trochę inaczej sobie z tym radzi a liczy się efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię maszynki elektryczne :) mój Brown jest super. Ale z tym kosmetykiem widzę, że można polubić tradycyjne golenie :)

      Usuń
  2. polecę ten produkt mężowi, ale w sumie jego skóra nie jest tak wymagająca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym bardziej powinien być zadowolony :)

      Usuń
  3. ciekawe - muszę się zastanowić, bo może kupię to narzeczonemu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mówisz? Chętnie bym spróbował, ale... tradycyjne golenie to nie dla mnie. Za dużo się zacinałem przy tym kiedyś i na te ranki to nawet najlepszy kosmetyk nic nie zaradzi... PS. Skoro myślisz o tradycyjnym goleniu to znaczy, że jednak nie jesteś w pełni zadowolony z tej swojej golarki ;). Oczywiście żart, ale ja bym do żyletek nie wrócił teraz na pewno. Ba, tej maszynki to nie zmienie na nic innego przez najbliższe kilka lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem po prostu warto sięgnąć po nowy produkt, żeby się przekonać czy producent nie obiecuje gruszek na wierzbie :)

      Ale z mojej maszynki elektrycznej nie zrezygnuję :)

      Usuń
  5. Ja natomiast nie lubię golarek elektrycznych. Próbowałem ale zawsze wracałem do tradycyjnych ostrzy :) I jedno wiem na pewno, nie warto bawić się w tanie jednorazówki - nawet tych topowych marek. Jedna maszynka z wyższej półki warta jest przynajmniej dziesięciu tanich jednorazówek. I tu reklama pewnej firmy wyjątkowo nie mija się z prawdą :D No i oczywiście drugą podstawową rzeczą jest specyfik do golenia. Miałem możliwość korzystania z opisywanego powyżej kosmetyku LUMENE i choć początkowo miałem uczucia mieszane - a to z powodu wieloletniego przyzwyczajenia do żeli i kremów pianotwórczych - to po kilku użyciach byłem już bardzo zadowolony z działania kremu LUMENE. No i trzecia podstawowa rzecz jeśli chodzi o golenie, to to czym smarujemy się po goleniu. Ale o tym już innym razem, jak Michał rzuci na tapetę temat kosmetyków po goleniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz to jest indywidualna sprawa. ale racja że jednorazówki to się tylko na początku używa i szybko porzuca :) u mnie zastąpienie ich elektryczną maszynką było strzałem w "10". of course zależy też jaka to maszynka, ja mam taką 3-głowicową i elegancko daje radę

      Usuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.