piątek, 26 maja 2017

mamy2mamy - do kina czy na film?


W momencie kiedy piszę ten tekst jest wieczór i jeszcze nie wiem dokładnie, o której godzinie pojawi się on na blogu. Będzie on trochę o macierzyństwie, trochę o jednej z moich ulubionych aktorek, ale w sumie przede wszystkim o filmie. Gdy to piszę powoli mija Dzień Matki i chyba dlatego zabrałem się właśnie za tą opowiastkę o filmie. Zacznę może od tego, że jedną z głównych ról gra aktorka, którą odkryłem stosunkowo późno, bowiem zwróciła moją uwagę dopiero rolą w filmie „Czekolada”. Więc gdy tylko dowiedziałem się, że zagra w komedii „mamy2mamy” od razu się ucieszyłem i wiedziałem, że chcę ją zobaczyć w kinie.






Różniące się jak ogień i woda – matka i córka zaszły zdecydowanie za daleko

Fabuła filmu nie jest niczym odkrywczym, ale w komedii jest to naprawdę coś świeżego i dającego duże pole do kreowania komicznych sytuacji. Zatem poznajcie przeżywającą kolejną młodość 47-letnią Mado, “nową dwudziestkę” graną przez Juliette Binoche. Spełnieniem jej nowych nastoletnich lat jest różowy skuter, różowy kask i postanowienie podbicia ulic Paryża i męskich serc. Muszę przyznać, że Mado grana przez 53-letnią aktorkę olśniewa swoją urodą i młodością a wiele kobiet chciałoby tak wyglądać w tym wieku. Przeciwieństwem swojej matki jest trzydziestoletnia, wręcz “stara malutka” Avril grana przez Camille Cottin. Jest ona poukładana do granic możliwości, pracująca oraz odpowiedzialna. Matka z córką mieszkają razem, ale to córka opiekuje się i próbuje wychować swoją matkę, której celem jest bycie w centrum uwagi. Więc gdy podczas uroczystej kolacji Avril i jej partner ogłaszają swoim rodzicom, że spodziewają się potomka Mado nie przyjmuje tego najlepiej. Pod wpływem impulsu i alkoholu, w samochodzie na parkingu raczej nieświadomie powołuje na świat kolejną latorośl ze swoim byłym mężem a jednocześnie ojcem Avril, granym przez Lamberta Wilsona. To wszystko, niczym u Hitchcocka, dzieje się dosłownie w pierwszych minutach filmu. Potem może już dziać się tylko bardziej. Pomyślcie tylko, dwie tak skrajne osobowości, rodzinne animozje, burza hormonów, wybujałe ambicje to przepis na doskonały scenariusz pisany przez życie. Na myśl nasuwa się tylko jedno: Jak przeżyć, urodzić i nie zwariować? Film trwa około półtorej godziny, do kin wchodzi już 2 czerwca, ale dzięki uprzejmości BestFilm miałem niewątpliwą przyjemność obejrzeć go przedpremierowo.




Dzień, w którym odbywał się przedpremierowy pokaz filmu, nie zaczął się najlepiej. Zaspałem, musiałem wrócić się do domu z przystanku po zapomniany portfel, pomyliłem kina… a w dodatku było szaro i buro. Już miałem sobie odpuścić ale na szczęście nie zrobiłem tego i mimo tego, że na samą czołówkę już nie zdążyłem, film pozwolił mi się doskonale odprężyć i pośmiać. A gdy wyszedłem z kina zza chmur wyjrzało słońce. Dlatego zachęcam was do pójścia na seans, gdyż film ten ma chyba w sobie jakąś magię. Nawet teraz pisząc te słowa uśmiecham się do siebie a cały trud dzisiejszego dnia gdzieś zniknął pod wpływem miłych wspomnień.


Michał

10 komentarzy:

  1. Juliette Binoche to dla mnie wystarczająca rekomendacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak :) to nazwisko mówi samo za siebie :)

      Usuń
  2. Tak długo czekałam na tę recenzję, że czuję się jeszcze bardziej zachęcona niż po rozmowie z Tobą. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no tak opowiadałem ci już przy piwie o tym filmie :D i to niedługo po jego obejrzeniu :D

      Usuń
  3. JB <3 kocham prawie tak samo jak Amelię :) uwielbiam francuskie filmy i ten humor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak i lubię potem do tych filmów wracać nawet po latach :)

      Usuń
  4. Chętnie pójdę na ten film, uwielbiam komedie! :D Całe szczęście, że w mojej wiosce jest tylko jedno porządne kino, choć do tego drugiego w razie zaspania jest rzut beretem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Francuskie filmy maja w sobie pewien urok, uwielbiam Amelie i człowieka z kula w głowie, jb ma w sobie czar i zawsze lubiłam z nią firmy, ale po reklamach pewnego banku miałam jej przesyt, może to dobry moment aby polubić się z nią na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie w kinie europejskim mają tą zaskakującą lekkość choć potrafią poruszać bardzo trudne tematy.

      Usuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.