niedziela, 31 maja 2015

Prezenty dla mężczyzny -- moje wewnętrzne dziecko

W każdym z nas znajduje się dziecko, które całe życie marzy o różnych rzeczach. A że zbliża się Dzień Dziecka to nadarza się doskonała okazja aby podzielić się z Wami tym co mi się ostatnio marzy. A są to nie tylko kosmetyki ale i inne cuda. Jako duże dziecko lubiące otaczać się gadżetami zacznę od czegoś nietuzinkowego. Kuchnia to miejsce, w którym lubię spędzać sporo czasu. Tak więc pierwszą zabawką kuchenną będzie stojak na noże jak i same noże znalezione w toys4boys.pl Noże idealnie pasowałyby nie tylko do mojej kuchni ale i idealnie trzymałyby się w mojej dłoni. Zaś sam stojak na nie jest zdecydowanie odstresowujący i estetyczny.


Pozostając w klimacie kuchennym, ostatnio zauroczyłem się w polsko-włoskiej marce Vialli Design  specjalizującej się w różnego rodzaju nowoczesnych akcesoriach kuchennych. Spośród oferty tej marki moja chciejlista powiększyła się o kilka szklanek z podwójną ścianką lub jak kto woli – termicznych. Ich wygląd jest taki, że nie można nie marzyć aby je mieć.





Gadżeciarz potrzebuje oczywiście wypasionej komórki. I tu moim umysłem zawładnął Samsung Galaxy S6 edge  posiadający zwiększoną rozdzielczość 16MP w tylnym i 5MP w przednim aparacie oraz przysłonę F1.9, która ma umożliwiać tworzenie wyraźnych zdjęć o każdej porze dnia i nocy. Ale przede wszystkim jego wygląd jest obłędny.



Jako facet wymagam by firmy zauważały, że jestem. A jest nas, facetów, niemało i chcemy czegoś doskonałego dedykowanego właśnie nam. Męskie kosmetyki naturalne zasługują na dobrze przemyślaną i estetyczną oprawę i moim marzeniem jest dostać takie kosmetyki w swoje łapki. BÜRO SYSTEM – to kosmetyki tworzone z najlepszych składników. Składników jak najbardziej naturalnych, zrównoważonych i efektywnych. Kosmetyki, których można używać codziennie ale i takie bardzo wyjątkowe do stosowania od czasu do czasu. Zaprojektowane dla facetów znających swoje potrzeby i wartość.




Michael Kors for Men inspirowany jest ekskluzywnym życiem międzynarodowej śmietanki towarzyskiej. Zapach powstał z myślą o mężczyźnie prowadzącym aktywny tryb życia, łączącym miejskie wyrafinowanie z nutą surowej, męskiej zmysłowości. Czyli coś dla mnie.



Cartier Eau De Vetiver Bleu  jest oryginalnym i pełnym elegancji zapachem. Jego duch został wyważony tak aby pasował zarówno kobietom jak i mężczyznom. Jest to zimny zapach mięty, który dodaje nowej energii budząc zarówno ciało i umysł. Idealnie wpisze się zarówno w zmysłowy wieczór jak i do codziennego użytku.


Od jakiegoś czasu chodzi za mną golarka do ciała PHILIPS Bodygroom series 7000  Jako że do golenia twarzy preferuje właśnie elektryczne maszynki myślę, że i ta do ciała byłaby niezła. Jej trójwymiarowa i w dodatku ruchoma głowica dopasowuje się do kształtu ciała, zapewniając dokładne i wygodne golenie. Dodatkowo można się nią posłużyć pod prysznicem – a to dodatkowa zaleta.



A jeżeli już ani zapach ani kosmetyk nie pomoże mi cofnąć czasu to może przydać mi się zegarek  W dodatku dużymi krokami zbliżają się wakacje więc oprócz zegara chcę jeszcze takie japonki. Urocze, nieprawdaż?



A wy już wiecie co ucieszyłoby was z okazji dnia dziecka?


Michał

sobota, 30 maja 2015

Wpadaj na kawę i ciacho

Żeby nikomu nie przyszło do głowy, że zostałem omotany jakimiś nowymi trendami dietetycznymi. Co to to nie! Ale czasami człowiek musi przygotować dla przyjaciół, którzy wpadli na kawę, coś do tejże właśnie. Coś słodkiego i dobrego – to żaden problem. Lecz jeżeli musimy podnieść poprzeczkę i zrobić coś w pół godziny a w dodatku bez glutenu? Na szczęście w naszych czasach to również żaden problem. Wystarczy zaopatrzyć się w mąkę gryczaną białą. Ja polecam „Mąkę Gryczaną BiałąBio - 500g” firmy Eko-Wital. Teraz wystarczy odrobinę ruszyć głową. Moim zdaniem, najprostszym pomysłem na ciasto do kawy są muffiny. A jeżeli zastąpię w nich zwykłą mąkę mąką gryczaną i nie dodam innych zanieczyszczonych glutenem składników, będę mieć gotowy deser dla wyjątkowych osób. A ponieważ uwielbiam kulinarne dzieła królowej kuchni Nigelli Lawson to właśnie jej przepis na muffiny pozwolę sobie dziś zmodyfikować. A będą to muffiny w trzech wersjach: kokosowe, bananowe z nutą cytrusów oraz na wskroś czekoladowe – i od czekoladowych właśnie dziś zaczniemy.




Czekoladowe bez glutenu

Do blendera wrzucamy dwa spore, dojrzałe banany. Do tego wbijamy dwa jajka i całość miksujemy na idealnie gładką masę. Do tego wlewamy 125 mililitrów oleju z pestek winogron. Ale jak masz ochotę możesz zamienić go na swój ulubiony olej. W osobnej misce mieszamy ze sobą: 100 gram cukru trzcinowego (ale możesz dać biały lub każdy inny cukier), 225 gram mąki gryczanej, jedną łyżeczkę sody oczyszczonej oraz 3 kopiaste łyżki kakao. Następnie w kąpieli wodnej roztapiamy tabliczkę czekolady. Teraz za pomocą miksera lub energicznych ruchów łyżką szybko łączymy suche składniki z mokrymi i z czekoladą. Ciasta nie wyrabiamy zbyt długo ponieważ to nie jest konieczne. Na koniec nakładamy ciasto do foremek do muffin i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 20 minut.




Bananowe ze skórkami z cytrusów

Podobnie jak przy muffinach czekoladowych, do blendera wrzucamy 2 spore, obrane ze skórek banany i miksujemy je na jednorodną miksturę z dwoma jakami. Do tego dodajemy 125ml oleju (naszego ulubionego) oraz 50ml kefiru lub maślanki. W drugim naczyniu mieszamy 250 gram mąki gryczanej z jedną łyżeczką proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej i 100 gramami cukru. Po czym mieszamy ze sobą składniki mokre i suche, dodatkowo ścierając do tego skórkę z jednej, uprzednio wyszorowanej i wyparzonej cytryny i dodajemy 100 gram kandyzowanej skórki pomarańczowej. Ciasto przekładamy do foremek i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na około 20 minut.




Kokosowe z nutą cytryn

120ml dobrego, bezzapachowego oleju łączymy z 50ml soku z cytryny, 50ml maślanki lub kefiru oraz dwoma jajkami. Całość miksujemy aż do momentu idealnego ich wymieszania. W drugiej misce łączymy 150 gram mąki gryczanej z jedną łyżeczką sody, ośmioma łyżkami wiórków kokosowych i 70 gramami cukru kokosowego (ale możesz dać każdy inny) oraz startą skórkę z dwóch limon lub jednej cytryny. Pamiętamy aby cytrusy dokładnie umyć. Składniki mokre łączymy z suchymi i po przełożeniu do foremek pieczemy około 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.



Zanim zagotuje się woda na kawę ja już mam przygotowane ciasto a chwilkę później również upieczone muffiny. Wszystko to zanim zdążę się nagadać z przyjaciółmi. Potem wszyscy siadamy, zajadamy świeże ciacha i cieszymy się rozmową. Czego chcieć więcej? A jak smakowały moje muffiny uczestnikom nadmorskiej edycji „Secrets of beauty”? Poczytajcie na ich blogach.


Michał

czwartek, 28 maja 2015

Cała naprzód ku morskiej przygodzie! Czyli „Secrets of beauty” po raz trzeci

Trzecie, tym razem nadmorskie i jeszcze bardziej nierutynowe „Secrets of beauty – porozmawiajmy o urodzie” postanowiłem zorganizować w maju 2015r. Po paru konsultacjach z kilkoma blogami ustaliłem datę na weekend od 22 do 24 maja. I już od połowy marca zacząłem przygotowywać to co najważniejsze – WARSZTATY. Ponieważ od spotkań blogerskich sam oczekuję wiele, to za każdym razem staram się postawić sobie poprzeczkę odrobinę wyżej. Zazwyczaj jest tak, że jeżeli ktoś przyjeżdża na jednodniowe spotkanie (najczęściej kilkugodzinne) to spieszy się i myśli o tym aby zdążyć na autobusy, PKS-y czy inne pendolina. Dlatego by wyeliminować ten efekt pośpiechu tym razem wyjechaliśmy nad morze. I to na cały weekend! Ugościł nas ośrodek „NATURA PARK” przy ulicy Rozewskiej 44 w Jastrzębiej Górze. Panuje tam niesamowicie gościnna atmosfera. Można wypożyczyć rowery aby aktywnie pozwiedzać okolicę a wieczorem spokojnie posiedzieć przy ognisku na terenie ośrodka w przygotowanym do tego miejscu gdzie nawet deszcz nie straszny. Dla dzieci jest plac zabaw, dla dorosłych ławeczki wśród zieleni i ogromna przestrzeń. Można poczuć się naprawdę swobodnie. Kuchnia serwuje bardzo smaczne i niedrogie posiłki. Miejsce jest idealne na odpoczynek a niedalekie plaże przy klifach to dodatkowe nierutynowe atrakcje.



Słodkości od Mieszko i Muffiny mojego autorstwa

W piątek chwilę po dziewiątej rano ja, Grześ i Marysia ruszyliśmy w trasę wraz z Margaretą i Moniką. Po drodze kilkakrotnie zatrzymywaliśmy się, czy to na kawę czy też po prostu rozprostować kości. Jadąc polskimi drogami mijaliśmy łany kwitnącego rzepaku a jego miodowo kwiatowy zapach upajał i pozwalał zapomnieć o stresach i pośpiechu. Zastanawia mnie tylko dlaczego ten zapach nie znalazł się jeszcze w żadnych perfumach? A może gdzieś już jest tylko ja na nie nie trafiłem? Około godziny piętnastej dotarliśmy na miejsce. W recepcji dopięliśmy ostatnie formalności i byliśmy już gotowi na przyjęcie naszych gości BLOGERÓW. Niestety, nie wszyscy mogli być z nami od samego początku a kilka osób dotarło dopiero w godzinach nocnych. O godzinie siedemnastej rozpoczęliśmy pierwszy wspólny posiłek a zaraz po nim niespodzianka dla uczestników w postaci niezapowiedzianej prezentacji marki ILUA.



Pani Magda Aleksandrowicz, założycielka i właścicielka ILUA, opowiadała nam czym są kosmetyki świeże, inaczej zwane lodówkowymi. Mówiła nam dlaczego te naprawdę doskonałe kosmetyki nie mogą być tanie. Zwracała nam uwagę na to czym kierować się i na co uważać kupując kosmetyki. Ale przede wszystkim pozwoliła powąchać i wypróbować kosmetyki, które ona sama tworzy. A wiedza pani Magdy wywarła duże wrażenie na nas wszystkich. Niebawem z pewnością opowiem wam również o przynajmniej jednym kremie tej marki. A jest on naprawdę interesujący. Muszę przyznać, że mimo dużej ilości przekazywanej nam przez panią Magdę informacji, czas minął nam niesamowicie szybko.


blogerzy na plaży


Nadszedł wieczór i każdy mógł spędzić go jak tylko miał ochotę. Czy to w ośrodku, czy w okolicznych kawiarniach, czy też – tak jak ja – na plaży. To był pierwszy raz gdy Marysia miała kontakt z morzem i z tak ogromną plażą. Jej entuzjazm oraz radość były ogromne, a my siedzieliśmy, rozmawialiśmy i śmialiśmy się miło spędzając wspólnie czas. Tuż przed północą wróciłem do pokoju, aby wziąwszy prysznic położyć się do wygodnego łóżka, zasnąć i obudzić się wypoczętym oraz w doskonałym nastroju w sobotni poranek.








Mama coś tu dziś kręci



Kawa na świeżym powietrzu a po niej smaczne śniadanie to doskonały początek nadmorskiej przygody. O godzinie 10:30, już oficjalnie, otwieram część warsztatową naszego nierutynowego spotkania. Na początek prezes marki Biolonica, pani Magdalena Zwolińska, po powitaniu uczestników opowiada chwilę o naszej współpracy a następnie prezentuje gotowy już krem z linii „Secrets of Beauty”, w tworzenie którego zaangażowani byli uczestnicy wcześniejszych naszych spotkań. Zaś pochodzenia nazwy nietrudno się domyślić :) Po tej prezentacji, główna technolog marki Biolonica oraz wykładowczyni akademicka w jednej osobie, pani Agnieszka Stateczna Mędrek opowiedziała nam o tym, jak istotne są oleje w procesie tworzenia i w działaniu kosmetyków. Następnie, krok po kroku, pod czujnym i profesjonalnym okiem pani Agnieszki każdy z nas mógł ukręcić swój własny krem z przygotowanych specjalnie dla nas składników. Uciechy było co niemiara. Mogliśmy się też przekonać, że pomimo włożonego w to wysiłku czy skupienia uwagi np. podczas dozowania składników, może to być również doskonałą zabawą. Mój krem poza świetnymi właściwościami olejów z pestek malin i porzeczki zyskał też dodatek naturalnego olejku pomarańczowego, dzięki któremu pachnie urzekająco.


Cieniujemy z ciocią Kasią


Po pouczającej zabawie w tworzenie kremów dziewczyny z Verona Products Professional pokazały nam, że polskie marki często znane i doceniane na świecie w Polsce zazwyczaj są mało znane. Opowiadały nam o swoich produktach oraz o tym jak ułatwiać sobie życie robiąc makijaże. Podczas prelekcji wszystkie prezentowane produkty Verony mogliśmy dokładnie obejrzeć a nawet wypróbować. Natomiast Kasia i mała wersja Trenddash – nasza najmłodsza uczestniczka – doskonale się bawiły malując cieniami Verony.





mroczne bąki szatana :D


Nadszedł czas na zapach. Każdy lubi otaczać się zapachami bo mają one przeogromny wpływ na nasze życie i dobre samopoczucie. Margareta czyli połówka Craft'n'beauty pozwoliła nam przedzierzgnąć się w kreatorów zapachu i stworzyć swoje własne woski zapachowe. Opowiadała nam czym kierować się przy doborze wosku służącego jako nośnik zapachu, barwników jak i tego co najistotniejsze czyli samego zapachu. Każdy z nas stworzył sobie dwie zapachowe tarty. A najoryginalniejsze z nich to Bąki szatana oraz Zdziwiony Pająk. Na sali pachniało jeszcze dłuższy czas.









Marysia uwiodła i Ewę






Ćwieki i cekiny? Nawet mnie poniosło... 


paznokcie gotowe w 10 minut



Po zabawach z zapachami nastała pora makijażu i niezwykle ciekawych warsztatów. Ewa i Ola przeprowadziły nas krok po kroku przez kreację doskonałych brwi, korygowanie niedoskonałości, modelowanie twarzy i ust. Wszystko to przy użyciu najnowszych kosmetyków marki GOSH. Potem nauczyły nas jak wybierać i aplikować rzęsy EYLURE. Okazuje się, że jeżeli masz do dyspozycji doskonały produkt z naturalnego włosa oraz stosujesz się do instrukcji producenta możesz zmienić swoje oczy nie tylko w zwierciadła duszy w pięknej oprawie cieni czy kresek. Jesteś w stanie stworzyć bramy do nieba. Nie tylko od święta ale i na co dzień. Nic tak nie uzupełnia piękna kobiety jak piękne paznokcie. W dodatku można to uczynić korzystając z paznokci samoprzylepnych ELEGANT TOUCH EXPRESS w 10-15 minut nie niszcząc przy tym swoich własnych paznokci. Nawet przy ich zdejmowaniu, bo do tego używa się oliwki a nie acetonu. ELEGANT TOUCH to zabawa nie tylko samym kolorem. Do wyboru mamy paznokcie w kolorach wszelakich, z przyciągającymi wzrok zdobieniami typu ćwieki czy cekiny, a nawet fantazyjnie malowane. I znów kolejne trzy godziny warsztatów zleciały nam nie wiadomo kiedy.



Tego dnia zaplanowane było jeszcze ognisko. Oczywiście uczestniczyć mogli w nim wszyscy ale jeżeli ktoś miał ochotę spędzić czas inaczej to nie było ku temu żadnych przeciwwskazań. Kuchenne rewolucje jakie odbyły się podczas pieczenia „karkówki na patyku” przyćmić mogły tylko opisy smakołyków niczym z najlepszych atelier kulinarnych. Wszystko to zdrowo okraszone przeglądaniem wpisów z jednego z bardziej interesujących blogów kulinarnych. Dosłownie każdy z uczestników ogniska nabrał ochoty na „karpaczio” z mortadeli lub inne smakołyki z kostek rosołowych. Nasz śmiech długo nie milkł a dziesiątki dowcipów opowiedzianych podczas wieczornego ogniska wywoływały tylko dodatkowe i intensywniejsze salwy śmiechu. Podsumowując wieczór mogę powiedzieć tylko jedno: OLEEE!




Niedziela to już całkowicie dzień luzu a w dodatku pogoda dopieściła nas cudownie słonecznym dniem. Po śniadaniu, razem z Kasią i Bożeną, poszliśmy w stronę plaży by po drodze nagrać jeszcze fragment do nowego odcinka „Kup lub zrób” a na samej plaży zrobić kilka zdjęć do nowych wpisów na blogu oraz cieszyć się wodą, słońcem i klifami. Czas niestety płynie nieubłaganie i około godziny 14:00 ruszyliśmy już w drogę powrotną do domu.


Na koniec jeszcze raz chciałbym podziękować firmom kosmetycznym za udział w naszych warsztatach. Szczególnie Biolonice, która nie tylko wiele nas nauczyła ale i ugościła w ośrodku „NATURA PARK” w Jastrzębiej górze. Firmie Mieszko za słodki poczęstunek, który towarzyszył nam na każde wyciągnięcie ręki przez cały pobyt oraz pozostałym partnerom spotkania. Dziękuję również Wam, drodzy uczestnicy. Bez was nie byłoby tak fajnie! I nie ukrywam, że już myślę o tym, czym zaskoczyć was jesienią :)

Michał

*we wpisie wykorzystałem również zdjęcia www.mama-trojki.pl