wtorek, 8 listopada 2016

Domowa dyniowa ambrozja


Jesienna słota nie działa najkorzystniej na moje zdrowie. Niestety. Bo choć uwielbiam tą porę roku — w końcu urodziłem się jesienią — za mnogość owoców, warzyw, zapachów i smaków, to aby przetrwać jesień bez żadnych chorób i złego samopoczucia odczuwam zdecydowanie większą potrzebę dostarczania swojemu organizmowi większej ilości witamin. I nie od dziś wiem też, że nic mi w dodatku tak nie poprawi nastroju jak codzienna szklanka gęstego, jedwabistego soku dyniowego, takiego niczym z Harrego Pottera. O tak. Uwielbiam takie napoje, ale po tych kupowanych w sklepie, nawet jeżeli producenci piszą, że nie mają one żadnych dodatków i to sama natura, jakość dziwnym trafem dostaję zgagi. Już choćby to jak wiele jest w nich zbędnego cukru. A przecież przygotowanie takiego zdrowego napitku w domu nie zajmuje wiele czasu. Tak więc już od kilku ładnych lat, zwłaszcza jesienią, sok dyniowy gości w mojej kuchni.










Nektar bogów krok po kroku

Do przygotowania mojego dyniowego soczku potrzebuję jednego kilograma dyni. Osobiście preferuję dynię odmiany Hokkaido o bardzo ciemnym miąższu, ponieważ zawiera ona więcej karotenoidów niż jej jaśniejsze siostry. Tak wiem, jest ona twarda i trzeba przy niej ciut więcej popracować ale myślę, że warto się poświęcić gdyż efekt jest tego warty. Do tego potrzebuję jeszcze kilograma marchewki i kilograma jabłek. Warzywa i owoce obieram i kroję w kostkę. Zalewam wszystko litrem zimnej wody i gotuję aż do momentu gdy wszystkie składniki będą już miękkie ale nie nazbyt rozgotowane. Następnie przy użyciu blendera miksuję do uzyskania gładkiego kremu. Kolejnym krokiem jest dodanie dwóch lub trzech litrów soku jabłkowego, w zależności od preferowanej konsystencji produktu końcowego. Sok jabłkowy najlepiej jest zrobić samodzielnie w sokowirówce ale jeżeli dodacie soku kupnego to też będzie OK. Teraz całość doprowadzam do wrzenia i ewentualnie dosładzam do smaku. Ja raczej już nie dodaję cukru gdyż używam zazwyczaj słodkich jabłek czy marchewek. Jeżeli macie ochotę możecie wasz soczek wzbogacać smakiem innych owoców, choćby malin. Ja jednak już tego nie robię. Następnie przelewam sok do dzbanków, które trzymam w lodówce i uwierzcie lub nie ale znikają one maksymalnie w dwa, trzy dni.









Jeżeli macie ochotę sok można rozlać do mniejszych lub większych butelek i zapasteryzować ale do jabłek, dyni i marchewki zimą dostęp jest już bez mała nieograniczony więc warto się pokusić i częściej robić taki napitek bez żadnych konserwantów i innych zbędnych dodatków jakie znajdziemy w nawet najlepszych sklepowych sokach. Smacznego.


Michał

* do zdjęć użyta została świeca EVERLASTING candle - Polskie Świece


zBLOGowani.pl





8 komentarzy:

  1. Wygląda super. Nigdy nie piłam soku z dyni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Że mnie musi pokusić zawsze wejść o tej porze, żeby sobie poprawić apetyt :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie zakupić dynię! Soku jeszcze nie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy chyba nie piłam soku z dyni, ale takową mam na parapecie w kuchni to równie dobrze zamiast obiadu mogę zrobić z niej sok.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno spróbuję :-) Wygląda pysznie :-) Dzięki za przepis!

    OdpowiedzUsuń
  6. Narobiłeś mi apetytu na ten soczek :) Uwielbiam wszystkie warzywa i owoce, i często je jem w różnych postaciach, m.in. soków. Dziękuję za ten przepis :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.