wtorek, 3 kwietnia 2018

Zwykła woda ugasi nawet dzikie pragnienia



Wschody i zachody słońca, orzeźwiająca bryza, urokliwe zatoczki czy klify. Od wieków morze przyciągało nas niczym magnes. Morza, a zatem i oceany, mają nam do zaoferowania swoje najcenniejsze dary. W tym i owoce — choć te akurat nie nadają się na dżem. Obecnie nad morze jedziemy aby „nałykać się jodu” a spacerując po piaszczystym wybrzeżu stosujemy doskonały peeling dzięki czemu nasze stopy po urlopie stają się jedwabiście gładkie. Zaś kąpiele w jego wodach powodują, iż czujemy się wprost doskonale. I to było powodem, że kilka lat temu dosłownie byliśmy zalewani zewsząd choćby kosmetykami SPA, chemią gospodarczą o zapachach wprost ze SPA, czy też innego “resortu”. Były nawet telefony w niebieskich obudowach, dzięki czemu i ich producenci chcieli uszczknąć grosza z wszechobecnego trendu. Obecnie jakby ciszej się zrobiło w tym temacie, lecz wiele firm wciąż oferuje nam swoje produkty bazujące na tym co w morzu najcenniejsze. I świetnie. Ale czym jest właściwie to SPA? Najprościej mówiąc leczeniem wodą, co wyjaśnia samo rozwinięcie skrótu, bo to właśnie oznacza w naszym języku sanitas per aquam. Jedną z odmian SPA jest talasoterapia. Jest to forma terapii, wykorzystująca morski klimat, a więc morską wodę, sól w nim zawartą, jego muł, żyjące w nim glony i algi, oraz piasek i wszelkie inne substancje wywodzące się z morza. Już sama woda morska to coś nad czym warto się choć na chwilę zatrzymać. Życie wywodzi się właśnie z wody morskiej i właśnie ona ma jedną zdumiewającą cechę. Mianowicie taką, że jej skład jest w 98% zgodny ze składem osocza naszej krwi. Właściwie jedyną różnicą jest to, iż woda morska zawiera magnez a we krwi ludzkiej zamiast niego jest żelazo. Cała zaś reszta pokrywa się niemal idealnie. Mówimy tu oczywiście o proporcjach składników mineralnych. Z tego właśnie wynika, iż po odpowiednim oczyszczeniu i rozcieńczeniu może ona być używana nawet do transfuzji. A zatem stanowi również idealny środek leczniczy. Tak więc nie jest to po prostu jakaś tam słona woda, a źródło życia. Odkrył to już w 1987 roku francuski lekarz René Quinton.




Talasoterapia, czyli czym chata bogata

Zabiegi wpisujące się w zakres talasoterapii cechują się dużą skutecznością. Przede wszystkim znacząco obniżają stres, ale i pielęgnują skórę oraz wspomagają odtruwanie organizmu, czyli tak modną ostatnio detoksykację. Niestety, ale ośrodki z prawdziwego zdarzenia zajmujące się właśnie talasoterapią zlokalizowane są blisko morza lub oceanu, ponieważ muszą one zachować tak zwaną „żywą wodę”, która aby taka była nie może być magazynowana dłużej niż 48 godzin i to w odpowiednich warunkach. Dlatego też pełnowartościowego ośrodka tego typu nie uświadczymy w Warszawie czy Zakopanem. Ponieważ ważnym elementem tychże miejsc są baseny wypełnione filtrowaną i tak oczyszczoną wodą morską aby nie stracić jej cennych właściwości. Woda w nich jest podgrzewana nawet do 37°C. Zabiegi w takich kurortach są szczególnie zalecane osobom poddawanym codziennemu stresowi, ale też w przypadkach obrzęków, cellulitu czy tym, którzy walczą na przykład z otyłością. Na szczęście wszędzie tam, gdzie mamy daleko do morza nadal możemy korzystać z jego dobrodziejstw, choćby dzięki preparatom bazującym na wodzie czy soli morskiej, oraz na algach, kawiorze i wszystkim tym co się z morza wywodzi.



Domowe talaSPA

Choć nie będąc mieszkańcem nadmorskich miejscowości nie możemy w pełni rozkoszować się i jednocześnie czerpać pełnymi garściami z talasoterapii nie oznacza to, że nie możemy tego robić zupełnie. Zacznijmy od peelingu. Najprostszy morski peeling to po prostu sól morska nasypana na dłoń lub wilgotną ściereczkę i gotowe. Właśnie ta metoda jest o tyle interesująca, iż prosto daje się przekształcić w dłuższy domowy zabieg. Zacznij od umycia swojego ciała dowolnym ulubionym żelem pod prysznic. Osobiście wybrałbym Shower Gel with essential Oils marki Mary Cohr, ponieważ jego zapach niesamowicie energetyzuje dzięki zawartym w nim ekstraktom z lawendy, cytryny i żeń-szenia. Wilgotną jeszcze skórę posyp solą morską i wykonaj peeling. Spłucz skórę i ponownie posyp ją solą morską a następnie przykryj mokrym, bardzo ciepłym ręcznikiem. Namocz go w roztworze soli morskiej. Na szklankę gorącej wody daj dwie lub trzy łyżeczki soli morskiej. Możesz też dodać dwie krople olejku eterycznego, na przykład z pomarańczy. Do nasączenia dużego ręcznika przygotowuję zazwyczaj 6 szklanek solanki. Jeżeli masz możliwość okryj się jeszcze dodatkowym ręcznikiem lub folią do zabiegów kosmetycznych, aby kompres zbytnio nie wystygł. W takim kompresie pozwól sobie na relaks przez 20-30 minut, aby wszystkie dobroczynne pierwiastki miały szansę zostać wchłonięte przez pory i dogłębnie odżywić skórę. Twoja skóra będzie ci za to wdzięczna. Na zakończenie użyj odpowiedniego dla ciebie balsamu, kremu lub masła do ciała. Okład możesz zastąpić kąpielą z solą morską. Wystarczy, że do wanny z ciepłą wodą dodasz około pół szklanki soli morskiej. Nie dodawaj do niej żadnych płynów do kąpieli, ale możesz dodać kilka kropli ulubionego olejku eterycznego.



Kolejnym domowym zabiegiem jaki możesz wykonać jest pielęgnacja od środka. Do tego celu wykorzystaj Głębinową wodę morską BIOMARIS deep seawater. Oczywiście możesz nią rozrabiać na przykład maseczki z glinki czy przygotowywać okłady z wody morskiej. Ja jednak proponuję ci przygotować z niej zdrowe i pielęgnujące nas od wewnątrz drinki. Do szklanki wlej dosłownie łyżkę morskiej wody głębinowej i łyżkę lub dwie, soku z rokitnika. Resztę uzupełnij sokiem pomarańczowym i gotowe. Moja druga propozycja to 20 ml morskiej wody głębinowej i 40 ml soku z kiszonej kapusty. Uczciwie zaznaczam, że nie polecam tego napitku jeżeli wybierasz się na miasto. Trzecia propozycja to coś dla wielbicieli Krwawej Mary. 20 ml głębinowej wody morskiej dodaj do szklanki soku pomidorowego – ważne by nie był on solony. Na koniec ważna uwaga. Pijąc wodę morską pamiętaj aby nie przekroczyć dziennej dawki wody morskiej, a wynosi ona 5 x 20ml. Nigdy nie pij wody morskiej nie rozcieńczonej — twój organizm nie będzie tym zachwycony.


Przeciwwskazania

Niestety, jak zwykle nie wszystko może być panaceum dla każdego i pamiętać należy o przeciwwskazaniach do stosowania talasoterapii. A należą do nich choroby serca, w ich przypadku najlepiej skonsultować się ze swoim lekarzem. On będzie najlepiej wiedział czy zabiegi takie będą dla nas korzystne czy też nie. Nowotwory są przeciwwskazaniem zdecydowanym i formalnym. Dokładnie tak samo jak nadczynność tarczycy czy alergia na jod. Niestety przeciwwskazaniami mogą być też choroby skóry i w ich przypadku również lepiej porozmawiać ze swoim lekarzem. Wyjątkiem jednak jest łuszczyca, która przeciwwskazaniem nie jest. Z zabiegów talasoterapii nie powinny też korzystać osoby z zaburzeniami psychicznymi jak choćby schizofrenia czy psychoza.

Michał

2 komentarze:

  1. Nigdy nie słyszałam o takim rodzaju terapii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wody morskiej jeszcze nie piłam, to bardzo ciekawe co piszesz, szczególnie o tym osoczu!nie miałam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.