wtorek, 13 marca 2018

Wspaniały rok pod znakiem Fresh & Green


Nowe mieszkanie to w sumie jakby nowe życie. A że ostatnio mam i nową fryzurę to można powiedzieć, iż wiosną zaczynam być nowym JA. Odnoszę wrażenie, że zasiedzieliśmy się już na starym mieszkaniu i choć stawało się ono coraz ciaśniejsze i coraz mniej funkcjonalne, tak że pod koniec zaczęło dosłownie zżerać całą naszą energię i ochotę do jakiegokolwiek działania to, o dziwo, trzymaliśmy się go wręcz kurczowo. I gdyby nie wypowiedzenie umowy przez właściciela, cisnęlibyśmy się tam jeszcze nie wiadomo jak długo. Oczywiście, jak zawsze w pierwszej chwili, to jest jakiś szok. Choć to z moich ust padło: To do kiedy mamy się wyprowadzić? — Co jakby zamurowało właściciela mieszkania. Ale właśnie po to, jak dobrze się domyśliłem, przyjechał. Choć jeszcze tydzień wcześniej sugerował tylko podwyżkę czynszu. Mamy zatem trzy miesiące, ale Warszawa to przecież miasto perspektyw i wielu mieszkań. Więc wydawać by się mogło, że tyle czasu to bardzo dużo. Okazało się jednak, że wcale nie aż tak dużo. Szczególnie jeżeli szuka się czegoś konkretnego, a nie tylko pierwszego lepszego lokalu, które wysoki standard oferuje tylko w ogłoszeniu, podobnie jak doskonałą komunikację — bo przecież za kilka lat zbudują tu metro. A obrzeża Tarchomina przeistaczają się prawie w Targówek a czasami wręcz w dalekie Centrum. Zatem...




Poszukiwania czas zacząć

Pierwszy miesiąc poszukiwań to w naszym wypadku był grudzień. Zanim rozpoczęliśmy dogłębne przegrzebywanie portali ogłoszeniowych rozplanowaliśmy sobie dokładnie gdzie byłoby nam dobrze mieszkać. Ja, właściwie można powiedzieć, że pracuję w domu, więc dla mnie konkretna dzielnica nie ma znaczenia i mogę mieszkać dosłownie w dowolnym miejscu miasta. Ale przecież nie tylko ja jestem członkiem tego stadła i poza mną ktoś czasem wychodzi do pracy. Tak więc zaczęliśmy zawężać lokalizacje aby podróż do owej pracy nie trwała zbyt długo i nie była zbyt skomplikowana. Kolejny ważny element, który jest bardzo istotny, to doskonałe i niedalekie miejsca do spacerów dla Marysi i Krystynki. Więc pomalutku nabazgroliliśmy kilka kółek na mapie miasta wydrukowanej z netu i już wiemy gdzie najlepiej by było, aby stał nasz nowy dom. Nie spieszyliśmy się jednak z niczym, gdyż pośpiech to zły doradca, a i chcieliśmy spokojnie przejść przez koniec roku no i rodzinne święta.


Dwa plus dwa nie zawsze daje cztery

W styczniu zintensyfikowaliśmy nasze poszukiwania i choć jeszcze nic nas nie piliło to gdzieś pod skórą chyba już czuliśmy, że koniec lutego zbliża się coraz większymi krokami, a od marca musimy mieć już nowy dach nad głową. Ale tu zaczęły się schody i to w dodatku takie bez celu na ich szczycie. Bo przecież kto powiedział, że ma być łatwo? Nie denerwuje mnie wcale to, że niezależnie od tego czy szukaliśmy mieszkania na gumtree czy w otodom lub gdziekolwiek indziej, kryterium ceny to fikcja. A dość często wręcz fatamorgana. Tak więc wpisujemy ile chcesz płacić maksymalnie właścicielowi nowego lokum. I nawet jeżeli masz świadomość tego, iż do tej kwoty dojdą jeszcze opłaty za media, to zdziwisz się i tak. I to nie raz. Bo tu zaczyna się zabawa jak z pensją brutto i netto przy rozmowie kwalifikacyjnej, czy z cenami w makro podawanymi bez VAT. Bo oto po wejściu w konkretne, wyselekcjonowane ogłoszenie dowiadujesz się, że do tej kwoty dochodzi jeszcze to i to i jeszcze czasami tamto. A przecież gdy pytam ile coś kosztuje, to chcę wiedzieć od razu ile za to mam zapłacić. A tak marnuje się tylko mój czas. Każdy normalny człowiek oczekuje od dającego ogłoszenie, iż zaznaczone zostanie konkretnie ile chce ode mnie pieniędzy za to co mi oferuje, oraz że poda od razu kwotę. Konkretną i ostateczną. Tak więc bez mała 40% przejrzanych przeze mnie ogłoszeń podawała jeszcze rozmaite opłaty dodatkowe. I nie mówię tu o kaucji czy opłacie dla agencji, bo to są jednorazówki.


Nie życzymy sobie kontaktu agencji, ogłoszenie bezpośrednie i inne ściemy

Tak, tak. Wiele ogłoszeń, jak nie zdecydowaną większość zamieszczają agencje. W dodatku często wcale nie są one aktualne, o czym przekonałem się już nie raz. Ale najbardziej ubawiła mnie agencja z Brudna bodajże. Ale po kolei. Znalazłem ogłoszenie zamieszczone poprzedniego dnia rano. Mieszkanie wydaje się fajne, w treści żadnych dodatkowych niespodzianek w postaci „do tego jeszcze czynsz administracyjny" + opłata klimatyczna + podatek (bo i takie dodatki znajdowałem) + na każdą dodatkową osobę 500 plus. Lub też z zastrzeżeniem, że dwupokojowe mieszkanie za 3600zł tylko dla jednej osoby i nie można nikogo przenocować, a już nie daj Boże, z nim mieszkać. Nawet na dołączonych zdjęciach mieszkanie nam się całkiem podoba. Dzwonię zatem aby po chwili dowiedzieć się, że to już nieaktualne. Ale mają inne, co prawda mniej atrakcyjne, ale w bliskiej okolicy. Jakież jest moje zdziwienie, gdy po zakończeniu rozmowy odświeżyłem stronę z ogłoszeniami aby zobaczyć czy nie pojawiło się coś nowego, i okazuje się że jeszcze w trakcie naszej rozmowy ponowiło się to ogłoszenie, na które przed momentem próbowałem odpowiedzieć. Nikogo już nie dziwi, że ogłoszeniodawca pisze, żeby agencje nie dzwoniły bo sobie tego nie życzy. Cóż z tego, że ogłoszeniodawcą jest inna agencja udająca, że to ogłoszenie bezpośrednie. Tak więc do opłaty podstawowej i ewentualnych dodatków oraz kaucji dojdzie jeszcze przynajmniej połowa pierwszego czynszu dla bezpośredniego pośrednika nieżyczącego sobie kontaktu innych agentów. Czy tylko ja poczułem się jak w sieci kontaktów co najmniej agenta Jej Królewskiej Mości 007?


Masz zwierzaka masz problem

Niestety bez mała 80% ogłoszeń jakie udało mi się przejrzeć w kwartał to ogłoszenia najlepiej dla samotnych bez zwierząt. Czasem nawet dzieci okazywały się problemem dla najemcy. I nieważne, że spisujesz umowę, która gwarantuje właścicielowi mieszkania, że jak coś zniszczysz — ty czy twój zwierz, a nawet twoi goście, o ile wolno ci ich będzie zapraszać — to ty będziesz musiał pokryć te szkody. Inaczej właściciel będzie miał prawo sądownie wydobyć z ciebie tą należność, jeżeli nie uregulujesz jej dobrowolnie. Dodatkowo i tak zanim zamieszkasz w nowym gniazdku zapłacić musisz kaucję. I to w wysokości przynajmniej jednego pełnego miesiąca czynszu z doliczonymi wszelkimi dodatkami, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie na wypadek gdybyś coś zniszczył, zbezcześcił lub zdewastował. To jak opiekujesz się choćby psem, to se szukaj innego mieszkania, bo to nie jest mieszkanie przyjazne zwierzętom. Ja wiem, że zdarzają się różne sytuacje i niektóre zwierzaki potrafią narozrabiać. Ale zabezpieczasz się umową i niemałą kaucją. Więc w czym problem? Zdarzają się też “dobrzy państwo” i wyrażą zgodę jeżeli kaucja będzie dwu lub trzykrotnością wszelkich opłat miesięcznych, jakie zażyczy sobie właściciel. Szkoda, że jak za kilka lat zwróci ci tą kaucję to nie jest ona już tyle warta, co na przykład 10 lat temu.


Na szczęście z pomocą ostatecznie przyszły nam Marysia i Krysia, które w jednym z serwisów zamieściły ogłoszenie, którego fragment przytaczam: „Witamy. Nazywamy się Marysia (12lat) i Krysia (2lata). Jesteśmy cudownymi, spokojnymi i zrównoważonymi jamniczkami i poszukujemy mieszkania dla naszych opiekunów. Szukamy mieszkania w rozsądnej cenie ale za to na bardzo długi czas. Obecnie musimy się wyprowadzić po prawie 10 latach...” Właściwie to one znalazły nam mieszkanie na warszawskiej Sadybie. Nawet nie spodziewaliśmy się, że ogłoszenie naszych psów da aż tak wielki odzew. A ja piszę ten tekst siedząc przy nowym stole, w salonie naszego nowego gniazdka, spokojnie pijąc kawę i zastanawiając się czy książki postawić na tej półce czy ustawić w innej szafce, od czasu do czasu robiąc sobie małą przerwę w rozpakowywaniu. Za oknem coraz mocniej czuć już wiosnę, zaczyna się zielenić nowa trawa i powietrze jest jakby świeższe. A we mnie znów jest coraz więcej energii i ochoty do działania.


Wpis ten powstał w ramach organizowanej przeze mnie akcji blogersko/vlogerskiej „wspaniały rok” i jest on rozwinięciem tematu miesiąca marca „fresh & green”. Linki do innych publikacji marcowych znajdziesz TU.

W akcji biorą udział inni twórcy a ja zapraszam Cię do nich. Zobacz jak oni piszą na temat tego i innych miesięcy tego wspaniałego roku:



Michał

8 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że koniec końców udało się wam znaleźć (mam nadzieje) wymarzone gniazdko. Trzymam kciuki by proces aklimatyzacji przebiegł bezboleśnie. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochane dziewczynki poratowały Pańciów :) Niech Wam się mieszka cudownie :) Nigdy nie szukałam mieszkania do wynajęcia ale przypuszczałam, że nie jest to łatwe ale nie sądziłam aż tak trudne //// ale koniec końców wiem, że już WIOSNA u Was zakwitła czyli nowa energiaaaaaa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nasze dziewczynki są poprostu cudowne :D

      Tej wiosny nam już było trzeba :)

      Usuń
  3. Wychodzi na to, że rodzina zawsze pomoże, tym razem Krysia i Marysia dały czadu i to mnie mega raduje, że w momencie kiedy sytuacja wydaje się być beznadziejna, dwa kochane Szkrabiki ratują sytuację :) Cieszę się, że mimo specyfiki obecnych czasów i jakiś absurdalnych wymagań znajdują się jednak dobrzy ludzie którzy nie patrzą przez pryzmat ewentualnie zniszczonej kanapy a troski o dobro lokatorów i czworonogów. Dobrze, że macie już swoje nowe, miejsce na Ziemi, niech przysłowiowe 4kąty wypełnia teraz harmonia i ogrom miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Psie dziewczynki rządzą ;)
    Wbrew pozorom nie tak łatwo znaleźć dobre lokum w rozsądnej cenie i dobrej lokalizacji.
    Oby mieszkało się Wam jak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy 14 lat temu szukałam mieszkania, to usłyszałam od właścicielki, że woli wynająć mieszkanie ekipie budowlanej, która urwała drzwi od lodówki niż nam z 8 letnim dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Michał, nie wiedziałam, że mieszkasz w Wawie, musimy się kiedyś umówić na jakąś kawę, bo ja do Warszawy mam stosunkowo blisko ;)
    Gratuluję znalezienia mieszkania, a tym samym w miarę ogarniętych wynajmujących to mieszkanie. Niestety ale Warszawa jest tak specyficzna jeśli chodzi o wynajmowanie, że czasami zastanawiam się skąd ludzie biorą różne pomysły :P

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.