sobota, 24 marca 2018

U niejednego mężczyzny najtrudniejszych jest pierwszych czterdzieści lat dzieciństwa


 

Są takie dni, kiedy potrzebujesz czegoś lekkiego aby oderwać się od codzienności. Oczywiście możesz sięgnąć wtedy po coś z arsenału comfort food, ale dlaczego by nie pójść o krok lub dwa dalej? Umówić się z przyjacielem lub przyjaciółką na kawę w mieście, wieczorem, w środku tygodnia. A może jeszcze do tego wypad do kina? Właśnie w tym tygodniu tak postanowiłem zrobić i korzystając z okazji, że otrzymałem podwójne zaproszenie na film, dosłownie na kilka godzin przed seansem napisałem do Ani z Kolorowy Kraj: Francuska komedia dziś wieczorem? A wcześniej kawa? — Nie czekałem długo na odpowiedź — Tak, o której i gdzie? — W parę minut ustaliliśmy szczegóły i o 19:00 piliśmy kawę na Placu Unii Lubelskiej, by o 20:00 zasiąść w kinowych fotelach i rozpocząć seans filmu „Daddy Cool”.




Francuzi mają jak dla mnie unikalną zdolność tworzenia niebanalnych komedii. To chyba taka ich narodowa umiejętność. Polskie komedie albo są bardzo irracjonalne, albo nagle przestają być komedią. Chyba jeszcze zbytnio nasi producenci wpatrują się w filmy zza oceanu, gdzie wszystko jest tak głupie, że do przesady śmieszne i płaskie. Gag goni gag, a najwięcej salw śmiechu wywołują różnorakie odgłosy gazów w ten czy inny sposób opuszczających ciała aktorów. Francuskie komedie choć opowiadają przewidywalne historie po prostu bawią i nie stają się raczej niestrawne. Nawet wtedy, gdy pokazują czasy obecne z ich pozytywnymi i negatywnymi aspektami czy socjologicznymi niuansami. Są po prostu dobrymi komediami. I tyle.


"Daddy Cool"

Adrien i Maude to bardzo współczesna para. Przyciągnęło ich do siebie i spajało szaleństwo Adriena. Lecz on mimo upływu lat wcale nie stawał się dojrzalszym i bardziej odpowiedzialnym partnerem. Choć czy tak naprawdę musiał, skoro wszystko było cool? Niestety Maude, odnosząca sukcesy rysowniczka komiksów, chciałaby już pełnej stabilizacji. W tym dzieci i odpowiedzialnego partnera, który włoży w związek więcej niż 8% wartości ich mieszkania. W ich życie wchodzimy już w momencie gdy ona ma tego dość. A w dodatku on, cokolwiek poimprezowy, przegina na maksa myląc drzwi od “sali tronowej” z sypialnią. On ląduje na kanapie i mimo zerwania pozostaje na niej przez zdecydowaną większość filmu. Bynajmniej nie siedzi na niej cały film. O nie. On na niej mieszka, utrudniając rozwiązanie sytuacji. Nawet wtedy, gdy ona ma już innego i planuje z nim dalsze życie. On nadal wierzy, że są sobie przeznaczeni a odejście sprawi, że ona o nim zupełnie zapomni. Gdy Adrien traci swój butik musi jakoś zdobywać pieniądze. A że poradził sobie z dziećmi siostry przez kilka godzin, to czyż założenie prywatnego przedszkola we wspólnym domu to może być coś trudnego? Od początku chętnych nie brakuje, gdyż dzieci mają mieć opiekę do 21:00. Czad, no nie?


Nieodpowiedzialny czterdziestolatek plus współczesne maluszki to mieszanka wybuchowa i co rusz sala wybucha śmiechem. Już pierwszy posiłek dla wszystkich dzieci — zaznaczmy, w niejednakowym wieku — to coś, co warto zobaczyć. Pierwsza wyprawa do parku też nie może być standardowa. Ale Adrienowi idzie coraz lepiej, choć jego metody opieki nad dziećmi są… no cóż, są zdecydowanie nietuzinkowe. W międzyczasie Maude, pracująca również w domu, zauważa że jej nowe stabilne życie przestaje być inspiracją jej pracy i to ona zaczyna zastanawiać się nad sensem swojego życia i nowego związku.


Daddy cool” nie jest arcydziełem kinematografii. Jest przewidywalny, czasem wręcz schematyczny, czasem nie do końca spójny, ale nie jest nadęty, a tym bardziej sztywny. I chyba dlatego właśnie jest taki cool. Humoru zdecydowanie nie możemy mu odmówić. W tym również i tego wyższych lotów. Choć i tych dość przyziemnych — a jednocześnie nie zbyt niskich. Zdecydowanie i lekko przekracza pewne granice, lecz nie robi się niesmaczny. Jest to po prostu doskonały film po to aby odpocząć, odprężyć się i nie musieć zbytnio nad nim myśleć. Jest po prostu cool.

Michał

5 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę na to iść, francuskie komedie są super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do mnie niestety nie trafia francuski humor.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie takie filmy lubię - lekkie, ale nie do przesady. Zabawne, ale nie prymitywne. Czuję się nim bardzo zaciekawiona, tak na odstresowanie, ale nie odmóżdżenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama bym tego lepiej nie ujęła- lubie takie kino :)

      Usuń
  4. Wspaniała komedia! Polecam wszystkim!

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.