czwartek, 18 stycznia 2018

Na co do kina w 2018 roku


Nie wiem jak wy, ale chodzenie do kina ma dla mnie wymiar czegoś więcej niż tylko obejrzenia filmu. Ten klimat sali kinowej, wielkość ekranu, jakość dźwięku… przynajmniej w obecnych czasach. Bo kiedyś jeszcze, za czasów mojego dzieciństwa, to też była magia, ale trochę inna. To, że pochodzę z małej miejscowości nigdy nie było dla mnie problemem i bynajmniej powodem do kompleksów. Odnoszę teraz i takie wrażenie, że właśnie dzięki temu jestem właśnie taki jaki jestem. Gdy miałem sześć lat najbliższe kino w gminnym ośrodku kultury nie wyświetlało filmów codziennie, tylko w weekendy, i już wtedy były to naprawdę starocie. Ale miałem szczęście i pamiętam jeszcze nie reklamy a Polskie Kroniki Filmowe. Śmiesznie jest przypomnieć sobie po latach, jakie to było toporne. Bez mała jak trudne sprawy w ‘tivi markecie’, które uprzykrzają nam życie ale sklep ma na nie rozwiązanie idealne. I o dziwo, mam wrażenie, że obecnie robi się programy informacyjne jak niegdyś Kroniki. Obecnie reklamy przed filmami też tworzą pewien specyficzny klimat, może nie idealny, ale jednak. A i spóźnić się na początek filmu dzięki temu trudniej. Do kina jednak wybieram się na filmy, które wydają mi się warte właśnie tego klimatu. Zresztą sami dobrze wiecie, że są takie filmy, które wystarczy obejrzeć w domu — nawet przy gotowaniu czy sprzątaniu — i nic nie stracą. Ale na szczęście są i takie, które zasługują na pełną uwagę, o którą w kinie łatwiej. Właśnie dlatego plan tego co chcę obejrzeć w kinie buduję dużo wcześniej, zazwyczaj już na początku roku, aby później ewentualnie coś do niego dopisać. Bo skreślić coś z mojej listy kinomaniaka właściwie mi się jeszcze nie zdarzyło.




A Quiet Place (Spokojne miejsce)

Jako że lubię się bać najpierw zacznę od horrorów. W tym roku niewiele mnie zainteresowało, ale na szczęście jest coś i w tym gatunku. Na pewno nie odpuszczę sobie obejrzenia filmu “A Quiet Place” z Emily Blunt. Zapowiada się bardzo interesująco. Farma, rodzina, piękna okolica i zero dźwięków. Jeżeli chcesz być bezpieczny porozumiewać się możesz w języku migowym. Rób wszystko aby nie wydać i nie pozwalać tworzyć się dźwiękom, aby nie zwrócić na siebie uwagi. To horror z siłami nadprzyrodzonymi w dość ważnej roli. I choć w sumie niewiele o filmie tak naprawdę wiadomo, to jego trailer przekonał mnie aby wpisać go na swoją listę. Film ten reżyseruje John Krasinski, który jednocześnie jest ekranowym partnerem dla Emily. Co ciekawe, w życiu prywatnym jest jej mężem. Jakiż więc będzie to film? Nie wiem, ale spodziewam się czegoś zaskakującego i dobrego. W kinach już w kwietniu. Jest jeszcze kilka innych propozycji horrorów, które mnie zainteresowały, w tym “Winchester”, “The Nanny” oraz, będący w kinach już od przynajmniej tygodnia, “Incidious 4 - The Last Key”. Którego to zapewne obejrzę ale już raczej w domu niż w kinie, ponieważ nie lubię zbytniego eksploatowania filmu, który dobrze się sprzedał. Kolejna część zazwyczaj okazuje się słabsza od każdej poprzedniej.


Syn Królowej Śniegu

Polskie filmy rzadko chcę oglądać w kinie. Ale w tym roku jest taki film, który trafił na moją listę i dosłownie na dniach wchodzi do kin. Interesujące jest to że, film ten ma nam dać ewidentnie po garach emocjami. Scenariusz filmu oparty jest na smutnych statystykach policyjnych. W latach 2011-2016 aż 143 dzieci straciło życie za sprawą rodziców, konkubentów czy najbliższej rodziny. Przestały to być sprawy marginalne w kraju, w którym tak zawzięcie broni się życia poczętego, a przestaje się nim interesować i chronić jak tylko wyłoni się na tym świecie. “Syn Królowej Śniegu” to historia dwudziestoparolatki, która dość wcześnie została matką i wychowuje sześcioletniego syna. Bardzo chciałaby wyrwać się ze swojego życia i ewidentnie nie jest gotowa na to co ją spotkało. Jej wrażliwy syn, pragnący miłości ucieka w świat baśni Andersena dzięki sąsiadowi, emerytowanemu nauczycielowi Kazimierzowi (w tej roli Franciszek Pieczka). Film ten łączy w sobie dwa światy, nasz rzeczywisty i ten baśniowy. Jestem pewny, że nie będzie to łatwe kino, ale chyba to właśnie jest mocną stroną tego filmu.


Księżyc Jowisza

To film, który światową premierę miał już pół roku temu a do naszych kin wchodzi dopiero z końcem stycznia. Dobrze jednak, że w ogóle wchodzi. “Księżyc Jowisza” to przypowieść chrześcijańska, choć nie katolicka. To ewidentnie kino sensacyjne, zabierające głos w dyskusji o terroryzmie, uchodźcach, istocie wiary i człowieczeństwie.


Niemiłość

Ten film ma szanse na Oscara. Na świecie miał już swoją premierę w maju ubiegłego roku, zaś do naszych kin wejdzie 2 lutego. Rosyjski film „Niemiłość”, niczym lustro, ukazuje to czym w naszych czasach stała się rodzina i gdzie jest miejsce na miłość. Film pokazuje rozpad rodziny oraz to co dzieje się gdy miłość zmienia się w nienawiść oraz kto cierpi najmocniej wiedząc, że jest największą przeszkodą na drodze do szczęścia swoich rodziców.
Fabuła filmu zasadza się na tym, że chłopiec ucieka z rodzinnego domu wypełnionego nienawiścią. Znika bez śladu, tak jakby nigdy go nie było. Film idealnie obrazuje jak mocno potrafimy niekochać.


Fantastic Beasts: The Crimes of Grindelwald

Chyba nikogo nie zdziwi, że jako fan książek o Harrym Potterze nie mogę się już doczekać filmu “Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda”. Historia zdaje się być oczywista, Grindelwald ucieka i gromadzi po swojej stronie coraz to nowych zwolenników. Chce wynieść czarodziejów ponad wszystkie istoty. Powstrzymać go może tylko jego były przyjaciel Albus Dumbledore. Jednak Dumbledore nie obejdzie się bez pomocy swojego byłego ucznia Newta Scamandera, któremu już raz udało się pokrzyżować plany Grindelwaldowi. Oczywiście że wiemy już jak się zakończyła ta historia, ale teraz będzie okazja przyjrzeć się jej z bliska.


The Shape of Water

Kształt wody” to film film nagrodzony Złotym Lwem na festiwalu filmowym w Wenecji w 2017 roku. To najnowszy film wizjonerskiego reżysera Guillermo del Toro, twórcy wyróżnionego trzema Oscarami „Labiryntu fauna”. I jak to u Guillermo bywa, jest to baśń dla dorosłych, której akcja rozgrywa się u szczytu zimnej wojny w Stanach Zjednoczonych, około roku 1962. Baśń, która pokazuje odmieńcom i gorszemu sortowi, że tak naprawdę nie jest on taki gorszy. Pozostaje mi zatem już nic tylko czekać do 16 lutego na polską premierę.


Na te filmy czekam najbardziej, ale jest też jeszcze kilka takich, które są na liście ale wpis stałby się zbyt długi. Tak więc w skrócie. “Dziadek do orzechów” - to zdecydowanie sentyment z dzieciństwa, ale muszę go zobaczyć. Tego lata w kinach pojawią się też “Iniemamocni 2”. Aż sam jestem ciekaw jakich przygód dostarczy im najmłodsze super zdolne dziecko. Jednego jestem pewny, będzie zabawnie. Zabawnie będzie też odwiedzić po raz trzeci Hotel Transylwania. Trailer ze szczeniaczkiem zapowiada dobrą zabawę i salwy śmiechu. W tym roku szykuje się sporo ciekawych filmów więc mam nadzieję że spotkamy się niejednokrotnie właśnie w kinie.

Michał


6 komentarzy:

  1. Nie pamiętam kiedy byłam w kinie. Chyba ostatnio z Tobą :) ale faktycznie jest w czym wybierać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hotel Transylwania oooooo tak :) czekam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Poszłabym sobie do kina, ale ta zima mnie tak rozleniwiła, że nie chce się nosa z domu wychylić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. dawno nie bylam w kinie ale wybralabym sie na cichą noc

    OdpowiedzUsuń
  5. Planuję obejrzeć" Kształt wody" i możliwe, że coś jeszcze z Twojej listy :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.