piątek, 22 grudnia 2017

Podmuch wiatru przynosi ze sobą ukojenie


Nie jestem zdeklarowanym miłośnikiem tylko i wyłącznie jakiejś grupy czy rodziny kosmetyków. Przez lata uczyłem się kosmetologii i chemii surowców kosmetycznych. Poznawałem teorię oraz zgłębiałem praktyczne umiejętności z zakresu pielęgnacji skóry i jej przydatków*. I właśnie dzięki temu w ciągu tych lat nauczyłem się jednego. Doceniać należy te kosmetyki, które dają mi widoczne efekty. Czy będą one wytworem czysto laboratoryjnym, czy też produktem czysto naturalnym, nie ma to dla mnie większego znaczenia, o ile działają. Oczywiście bardziej doceniam te preparaty, kosmetyki i marki, które oferują mi coś więcej niż tylko dobry kosmetyk. Doceniam to czym kieruje się firma tworząc swoje mikstury. Podobnie jak podchodzi ona do pozyskiwania składników aktywnych, jak obchodzi się ze środowiskiem naturalnym na każdym etapie życia kosmetyku. Niestety dość często przekonuję się też i o tym, iż są marki, które tylko ubierają się w modne „zgrzebne” kartoniki, przewiązują rafią lub sznurkiem konopnym, czasem w nazwie lub grafice przywdzieją coś niby naturalnego byle tylko lepiej się sprzedać, nie dając tak naprawdę wiele więcej niż zwykłe komercyjne marki. Dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu marka, o której produkcie chcę wam dziś opowiedzieć.






Ogranicza cię tylko własna wyobraźnia

Zaskakujące jest już to, że marka ta wywodzi się z Chin, a dokładnie z Tajwanu, który do tej pory kojarzył się bardziej z produkcją elektroniki. Któż by się więc spodziewał, że to właśnie z tego kraju pochodzi najbardziej ekologiczna marka na świecie? Zacząć należy od tego, że bilans emisji CO2 całej firmy wychodzi na ZERO i posiada ona na to certyfikaty cenionych na świecie jednostek naukowych. Ale może zacznę od początku. Siedziba firmy zasilana jest z własnych baterii słonecznych oraz wiatrownic. Woda wykorzystywana w procesie produkcyjnym jest oczyszczana we własnej oczyszczalni, dzięki czemu nie ma możliwości aby zanieczyścić środowisko naturalne. Dodatkowo kosmetyki mają taką formułę i produkowane są z takich składników aby mogły ulec biodegradacji i również nie zanieczyszczać środowiska. Butelki szamponów i odżywek wytworzone zostają z ryżu (białe) oraz kawy (brązowe z linii recoffee). Butelki o pojemności 250 ml w dnach mają kapsułki z nasionami drzew, a sama butelka stanowi dla nich pożywkę w pierwszym okresie ich wzrostu. Palety do przewozu kosmetyków wytwarzane są z odzyskanego plastiku, pozyskiwanego przez pracowników O'right w trakcie zbierania go na plażach Tajwanu. W ten sposób chroniąc również ptaki przed śmiercią grożącą im po zjedzeniu plastikowych śmieci. Ostatnio marka zainteresowała się tak zwanym plastikiem konsumenckim. Powoduje to, że marka stawia jeszcze mocniejszy nacisk na ochronę środowiska naturalnego. A zapomniałbym o tym, co moim zdaniem jest bardzo ważne. Papier na opakowania dostarczają tylko i wyłącznie te firmy, które zagwarantują, iż wycinając jedno drzewo na produkcję papieru w zamian zasadzą cztery. I zostając jeszcze przy samych opakowaniach, nadruki na nich wykonywane są tuszem sojowym, który również nie jest szkodliwy dla środowiska. Uwierzcie mi, że to nie wszystko co mógłbym powiedzieć o ekologiczności marki O'right ale czas przedstawić produkt, który pojawił się już ponad dwa lata temu w ofercie marki, a ja miałem okazję przez ten czas zużyć przynajmniej dwie 400 ml butelki i na pewno nieraz pojawi się on jeszcze w moim domu.




Najbardziej ekologiczny lodowy szampon jaki znam

Szampon ICE w 95,8% składa się z naturalnych składników. Zawiera w sobie naturalną formułę chłodzącą oraz certyfikowane, naturalne środki pieniące skutecznie radzące sobie z usuwaniem sebum. Dzięki temu właśnie nie tylko doskonale oczyszczają włosy i skórę, ale też odświeżają pozostawiając uczucie lekkości i odprężenia. W składzie kosmetyku znajdujemy wąkrotę azjatycką będącą źródłem bioflawonoidów, glikozydów, steroli, kwasów i innych składników posiadających szereg właściwości działających dobroczynnie na skórę. Dlatego wykazuje ona działanie przeciwzapalne oraz przeciwbakteryjne, jednocześnie dobrze oddziałując na naczynia włosowate oraz pobudzając syntezę kolagenu. Za uczucie chłodzenia odpowiedzialna jest mięta, a właściwie zawarty w niej mentol. Z tego powodu efekt chłodzenia utrzymuje się maksymalnie przez 25 minut. Stosowanie szamponu jest banalnie proste ponieważ wystarczy jego odrobinę rozprowadzić na wilgotnych włosach, spienić i spłukać. Zatem nie różni się ono niczym od innych środków tego typu. Pakowany jest w butelki pojemności 400 ml a kosztuje około 115 zł. Można go bez problemu nabyć w sklepie internetowym polskiego przedstawiciela marki a także w wyspecjalizowanych salonach fryzjerskich i trychologicznych.



Opakowanie jest naprawdę ładne dla oka jak i wygodne dla dłoni. Szampon nie jest zbyt gęsty, ale nie jest też zbyt rzadki, dzięki czemu naprawdę doskonale się go dozuje pomimo braku pompki. Moim zdaniem szampon doskonale się pieni. Choć jak to zawsze bywa, im mniej musi oczyszczać tym piana intensywniejsza. Podobnie wygląda to w związku z twardością wody. Im jest ona miększa tym obfitsza piana. Zapach szamponu jest interesujący, zdecydowanie lodowy. Lecz bardziej taki jak wiatr, o wiele bardziej niż sam mróz. Czuje w nim również zieleń soku roślin. Myślę, że to dzięki zawartości wąkroty. Jest to bardzo pobudzający i świeży zapach. Dokładnie tak jak obiecuje producent, szampon świetnie oczyszcza włosy. Radzi sobie z mocnym żelem do włosów, lakierami, pastami, pudrami i innymi pomadami, a tym bardziej ze zwykłym codziennym zanieczyszczeniem. Co istotne, po umyciu włosy nie są bynajmniej tępe i trudne do rozczesania. Oczywiście jeżeli nie są zniszczone zabiegami chemicznymi, z rozdwojonymi końcami, sianowate i tak dalej. W takim przypadku nie liczcie nawet na to, że unikniecie stosowania odżywki czy maski. To tylko szampon nie remedium na całe zło. Ale w przypadku moich po prostu farbowanych włosów (nie rozjaśnianych) nie musiałbym nic więcej stosować gdyby nie to, że lubię gdy włos jest bardziej zaopiekowany. Przejdźmy do samego efektu chłodzącego. Jak wspomniałem wcześniej, nie utrzymuje się on zbyt długo na skórze, nie jest też nieprzyjemnie mrożący. Jest po prostu kojący, dający ulgę bardziej jak chłodny wiatr niż kostka lodu. Lubię go czuć na skórze po męczącym dniu, ponieważ zasypiam wtedy bardziej odprężony. Ale fajny jest również z rana, gdy potrzebujemy szybciej rozbudzić się do działania.


Michał

* przydatki skóry – włosy i paznokcie

5 komentarzy:

  1. Czytając ten wpis, poczułam chłód na mojej skórze głowy ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam wersję z ziarenkiem kawy i uważam ją za jeden z najlepszych szamponów jakie kiedykolwiek miałam! Opakowanie czeka na posadzenie :) Ten tez kusi, może kupię mężowi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę fantastyczna jest polityka marki i jest podejście do EKOLOGII :) super kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.