czwartek, 30 listopada 2017

Lubię zapach twoich kłamstw


Żyjemy w czasach szybkiego postępu, co rusz ktoś wymyśla nowe technologie, nowe produkty, nowe metody na uzyskiwanie czegoś lub tworzenie czegoś nowego. Ale tak naprawdę wiele rzeczy wynaleziono już wieki temu, a przynajmniej dziesięciolecia. Szczególnie dobrze to widać w świecie kosmetyki. Doskonałym tego przykładem niech będą tu choćby tak popularne ostatnio kosmetyki pochodzące z Azji. Tak, to prawda. Zaskakują formą, opakowaniem, metodą aplikacji, czasem i składnikami aktywnymi oraz ich metodami pozyskiwania. Jednak bardzo często wcale nie są aż tak innowacyjne jak pokazują to ich producenci. Przyjrzyjmy się w tym miejscu tak cenionym ostatnio esencjom. Odkrycie azjatyckich kobiet, czyż nie? Pomagają dbać o naszą skórę, wzmagają działanie kosmetyków stosowanych bezpośrednio po niej, odznaczają się lekką formułą. Same zalety. Jest to prawda, ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż wcale nie wymyśliły jej Azjatki, ani tym bardziej azjatyckie firmy kosmetyczne. Choć niewątpliwie należy być im wdzięcznym za tak intensywne rozpropagowanie tego rodzaju kosmetyku. Pamiętajmy jednak, że już około trzydzieści lat temu jedna z francuskich marek profesjonalnych miała w swojej ofercie hydrożelową esencję, która nie tylko pielęgnuje, ale jej najważniejszym zadaniem było potwierdzone badaniami intensyfikowanie działania kosmetyków stosowanych bezpośrednio po niej, i to trzy, cztero, a nawet czasem i pięciokrotnie. A wszystko to dzięki szałwii, lawendzie i rozmarynowi połączonych w odpowiednią molekułę, która dawała siłę działania tejże właśnie esencji.






Dezodorant i antyperspirant to wcale nie to samo

Dziś mam zamiar skupić się jednakże na innym kosmetyku. Pochodzi on z portfolio niemieckiej marki Cosnature. Głównym zadaniem tego kosmetyku jest zwalczanie nieprzyjemnego zapachu a jego historia sięga już bez mała pięć i pół tysiąca lat wstecz. Prekursor współczesnego dezodorantu pochodzi z Chin. W Europie pojawił się dopiero za czasów cesarstwa rzymskiego, ale bez mała 3000 lat później niż w Chinach. Najpierw wytwarzano go z wykorzystaniem minerałów zawierających w sobie GLIN (nie mylmy go jednak z gliną). Dezodoranty przypominające te współczesne pojawiły się dopiero około roku 1900. Te ważne w dla naszej higieny i dobrego samopoczucia produkty przyczyniły się też do współczesnej niechęci do parabenów, ale o tym pisałem już kiedyś TU.




Naturalny dezodorant w sprayu COSNATURE

Jest to stosunkowo nowy produkt i występuje w dwóch wersjach. Naturalny dezodorant w sprayu limonka i mięta jest moim faworytem. Zapewne z powodu zapachu, przyjemnie cytrusowego. Kojarzy mi się on z domowym mojito, może tylko z pominięciem tej cukrowej oprawy. Ale nuta cytrusowa delikatnie wspierana miętą (nie mentolem) jest bardzo przyjemna i ożywcza. W składzie znajdziecie ekstrakt z mięty pieprzowej, który nie tylko daje zapach, ale również tonizuje skórę, działa przeciwzapalnie i kojąco. Natomiast ekstrakt ze skórki limonki, poza zapachem, działa antybakteryjnie, również tonizuje i wzmacnia naczynia krwionośne. Dodatkowo działa również delikatnie złuszczająco. Drugi to Naturalny dezodorant w sprayu z lilią wodną. Jest on zdecydowanie kwiatowy, ale lubię go stosować wieczorem ponieważ pozytywnie wpływa na zasypianie i przyjemność snów, a przez to na ich jakość. W przypadku tego dezodorantu w składzie znajdziemy działający przeciwzapalnie i antybakteryjnie aloes, a dodatkową zaletą jest działanie kojące i nawilżające. Natomiast wyciąg z kwiatu lilii wodnej poza zapachem koi skórę, a także wykazuje właściwości antywolnorodnikowe. Nie liczyłbym jednak na jakieś supermoce odmładzające, ale wystarczy aby wspomagał nas w tym i już będzie świetnie.





Obydwa dezodoranty Cosnature zamknięte są w szklanych butelkach o pojemności 75 ml i kosztują około 25 zł. Zaletą, zwłaszcza dla tych, którzy cenią sobie naturalność produktu jest to, iż ich atomizer jest po prostu pompką, jednakże doskonale rozpylającą kosmetyk. Nie pluje, a zamienia płyn w idealną mgiełkę. Zapach produktów nie jest jakiś supertrwały ale wystarczająco długo wyczuwalny. Nie jest on też nachalny czy męczący. I to w obu wersjach zapachowych. Jestem pewny, że jeszcze nieraz będę po nie sięgał. Również zimą. Kosmetyki Cosnature dostępne sa międzyinnymi w sieci Hebe, apteki DOZ i Cefarm i eco drogerie.


Michał

5 komentarzy:

  1. Właśnie szukałam czegoś nowego do wypróbowania :) Ostatnie produkty Biolove i CD niezbyt zdały egzamin, ale chętnie dam szansę Cosnature :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że są dwie różne wersje. Każdy znajdzie swój ulubiony, albo tak jak ja weźmie oba 😁 muszę pomyśleć nad prezentem mikołajkowym dla siebie i chyba juz wiem co bym chciała. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają interesująco :) Warto zainwestować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę go sprawdzić, bo znalezienie DZIAŁAJĄCEGO naturalnego dezodorantu to naprawdę wyzwanie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta firma zaskoczyła mnie pozytywnie produktami do włosów. Kusi mnie ich cytrynowa pianka do twarzy. Pewnie coś od nich kupię, ale nie jestem pewna czy własnie te dezodoranty trafią do mojego koszyka ;)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.