poniedziałek, 25 września 2017

Uroda to najmniejsza część twojego piękna… lecz widoczna na pierwszy rzut oka


Ostatnio dość rzadko to się u mnie zdarza ale relację z kolejnej edycji targów Beauty Forum muszę napisać na gorąco. Dosłownie na gorąco. Dosłownie kilkadziesiąt minut temu zakończyła się kolejna edycja targów Beauty Forum. Od lat związane są one z Warszawą, a od jakiegoś czasu ich jesienna edycja łączyła w sobie kosmetykę białą, kolorową, paznokcie oraz włosy. Tym razem część fryzjerską postanowiono oddzielić od SPA i odbędzie się ona za miesiąc. O niej też z pewnością napiszę, bowiem jestem ciekawy co też tam się będzie działo. Pierwszy raz od naprawdę długiego czasu nie wystartowałem równo z rozpoczęciem imprezy i postanowiłem zrobić to zupełnie na spokojnie. Więc na luzie wstałem, wypiłem kawę, przejrzałem co w necie piszczy i bezpłatnym autobusem o 12:30 z centrum wielkiego miasta ruszyłem w stronę targów. Nie było ścisku więc można było usiąść. Nikt nie pchał się na siłę byle się wcisnąć i nie musieć czekać na kolejny bus za pół godziny. Na wejściu do hal targowych kręciło się trochę osób, ale tu też nie było jakiegoś tłoku czy ścisku. Zero kolejek do szatni… po prostu wszystko na totalnym, wygodnym luzie. Tylko czy wystawcy byli z tego zadowoleni? Gdyby nie kilka spotkań i rozmów, które miałem zaplanowane w trakcie targów, uczciwie mogę powiedzieć, że przeszedłem całe targi dosłownie w godzinę. No dobra. Przyznaję, że bardzo pobieżnie potraktowałem strefę paznokci, bo poza znanymi mi już markami nie zainteresowały mnie żadne inne. Lecz udało mi się również zobaczyć coś, o czym warto napisać.





Cieszy mnie, że swoją obecność zaznaczyło SYLVECO a ich stoisko zatrzymywało przy sobie sporo osób zainteresowanych ich kosmetykami, a dziewczyny z obsługi miały pełne ręce roboty i trochę mi zajęło wyczekanie momentu aby w kadrze aparatu nie było zwiedzających a sama obsługa, ale i tak były one wtedy zajęte. Podobnie było ze stoiskiem Słowianki, która to robi na mnie coraz większe wrażenie. Choć i inne duże marki paznokciowe radziły sobie nieźle, choć wspomagając się większym budżetem, bo przyciągając zainteresowanie obecnością gwiazd. Edytę Górniak eskortowała taka masa ochroniarzy, że szczęka opada. Maja Sablewska przyciągnęła nawet policjantów na stoisko marki, której użycza swoją twarz i dłonie. Natalia Siwiec też brylowała wśród zwiedzających aby poniekąd sprzedawać sobą lakiery i “inne takie” do paznokci. Brawo WY! To jedyne, co mi się dzięki temu nasuwa.







Jak zawsze odnalazłem stoisko Kanu, The Secret Soap Store, Fitomed. Nie mogłem sobie odmówić zaglądnięcia na stoisko Jean d'Arcel aby uwiecznić na zdjęciu zestaw do zabiegu “Afrodyta”, o którym opowiadam w rozmowie z Czarszką TU. Cieszy mnie obecność marki KLAPP gdyż bardzo sobie cenię ich kosmetyki. Na stoisku Arkany dumnie prezentowały się kosmetyki mające bliski związek z liśćmi konopi i muszę powiedzieć, iż zapowiadają się one dość interesująco. A i na blogu niebawem opowiem wam o kilku kosmetykach tej marki, które intrygują mnie już od jakiegoś czasu.




Dłuższą chwilę poświęciłem na rozmowę na stoisku NOREL i już nie mogę się doczekać jesiennej edycji targów LNE, gdzie firma opowie o swoim nowym projekcie, który zapowiada się naprawdę bardzo interesująco.





Nie byłbym sobą gdybym nie odwiedził stoiska Skin79 i jak zawsze znalazłem tam kilka produktów, które chętnie widziałbym w swojej pielęgnacji. Produktów, które polubiłem. Takich jak wodny olejek różany, o którym pisałem TU, i wodny olejek geranium TU.



Niestety podczas tych targów dowiedziałem się, że hiszpańska marka Alqvimia opuściła polski rynek kosmetyczny. Wielka szkoda, gdyż marka ta upewniła mnie już wiele lat temu w czerpaniu mocy z aromaterapii, holistycznej pielęgnacji zarówno ciała jak i ducha. I też dzięki niej zacząłem wzmacniać działanie cennych olejów właśnie mocą olejków eterycznych oraz odkryłem moc hydrolatów. Szkoda. Jej miejsce jednak zajmuje już inna hiszpańska marka CV Primary Essence, która również silnie wpisuje się w ten klimat i czerpie moce właśnie z sił natury. Nie byłbym sobą gdybym nie przywiózł czegoś z targów. Tak jak choćby kremu do rąk, który już za jakiś czas pojawi się na blogu.






Najprzyjemniejszym jednak punktem mojej wycieczki po targach było stoisko Zapachu Orientu. To nie moje pierwsze spotkanie z nimi i jestem pewien, że nie ostatnie. Tym razem również nie odszedłem z pustymi rękami. Ponownie kupiłem olejkowe perfumy Givaudan od SWISS ARABIAN oraz wodę perfumowaną Energetic od Al Halal. A w trakcie rozmowy z panią Magdą i jej mężem odbyliśmy podróż po różnych cudownych zapachach. Szczególną uwagę skupiliśmy na perfumach Auphorie i ich bogatych zapachach z historią. Bowiem każdy ich zapach niesie za sobą jakąś historię. Mają one jeszcze jedną szczególną cechę, limitowaną ilość. I dlatego jeżeli któryś z nich się wyprzeda to nigdy więcej nie wraca już od oferty. Zdecydowanie tu mógłbym spędzić jeszcze wiele godzin, otoczony zapachami i zasłuchany w to, co mają mi do przekazania ludzie z ogromną pasją i wiedzą w dziedzinie perfum.


Naprawdę bardzo mnie cieszy również i to, że mężczyźni naprawdę coraz częściej korzystają z usług kosmetycznych. A w dodatku nie wstydzą się tego. Co również widać coraz częściej właśnie na imprezach targowych.



Lubie też patrzeć jak projekty blogerów którym przyglądam się w sieci staja się nie tylko realne ale i doskonale radzą sobie w świecie biznesu, a takim projektem jest B. Loves Palets



Podsumowując. Jestem zadowolony z tej edycji targów ponieważ znalazłem na nich kilka wyjątkowych perełek. Jednocześnie odnoszę coraz większe wrażenie, że imprezy tego typu stają się coraz mniej świętem urody i stają się coraz mniej kuszące. Czy dzieje się tak dlatego, że imprez tego typu jest coraz więcej i przez to tracą na swojej wyjątkowości? Chciałbym się mylić w tej kwestii.


Michał

14 komentarzy:

  1. Te masła do ciała wyglądają jak lody :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że do mnie trafiłeś na tęczowe stoisko! ♡
    A co do przemyśleń. Z racji bycia po obu stronach barykady (blogerskiej i biznesowej) wiele rozmawiam z firmami, które już od wielu lat wystawiają się na przeróżnych targach. Niestety, ale to wszystko zmierza w zlym kierunku... Targi to już nie miejsce zakupów w atrkacyjnych cenach i okazja do nawiązania kontaktów biznesowych czy poznanie nowości na rynku, nabycie wiedzy, ale prześciganie się w dziwacznym wyścigu marek hybrdowych, które za wszelką cenę chcą mieć heszcze większe stoisko, zaprosić jeszcze lepszą gwiazdkę, wystrzelić w powietrze jeszcze więcej śmiercionośnego glitteru (prawie zrobiłam na nim szpagat z telemarkiem...) i zrobić jeszcze większe show taneczne czy wokalne. Kurcze. Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Targi dotychczas pozostawały w zasięgu profesjonalistów i osób mocno związanych z branżą. Obecnie to wysyp dziewczynek przychodzących po podpis tej czy innej gwiazdki i osób, które sięgają po darmowe gadżety czy słodycze. Jak dla mnie nie tędy droga. Teraz widzę jak wygląda to z punktu widzenia kupującego jak i wystawcy. Mam nadzieję, że koniec końców wróci to do normy i Targi staną się miejscem biznesowych kontaktów i dyskusji na poziomie na temat wszelakich kosmetyków, a nie tylko wyścigu szczurów i pokazu siły wielkich korpo marek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze doświadczenia z targami były jeszcze za czasów szkoły kosmetycznej i jechało się na nie po to by poznawać marki i trendy. Później pracowałem na targach jako wystawca i zależało nam wtedy na kontaktach, na pozyskiwaniu nowych salonów, na edukacji i trochę na sprzedaży bo to nie tania forma promocji. Jako bloger na targi nigdy nie jechałem w celu zakupowym, choć i często coś na nich i tak kupowałem i kupuję - niewiele, zazwyczaj coś nowego by ciągle poznawać. Na targi jeżdżę nadal by zdobywać kontakty, poznawać (nowe trendy), nowe marki, zabiegi kosmetyki, a staje się to coraz trudniejsze. To niestety przykre że zmienia się to i jak mówisz idzie nie w ta stronę co trzeba.

      Usuń
  3. Widzę tu dużo fajnych marek, a pierwsze zdjęcie przypomniało mi lody od Grycana :D Szkoda, że mieszkam tak daleko, tyle fajnych akcji mnie przez to omija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście zawsze na targach znajdzie się przynajmniej kilka ciekawych marek :)

      Usuń
    2. Z pewnością tak. Szkoda mimo wszystko, że mam daleko do stolicy. Za cenę podróży mogłabym się nieźle obkupić :)

      Usuń
  4. This website was... how do I say it? Relevant!!
    Finally I've found something which helped me. Appreciate
    it!

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Michale , dziekujemy za odwiedzenie nas w miniaturowym świecie perfum. Zapraszamy ponownie za miesiac na targi Travel Show 20-22 październik w Nadarzynie. Magda i Rami z Zapach Orientu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy za relację :) Produkty niektóre mają flakony jak dzieła sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna impreza, a lodowe masełka wyglądają bardzo zaskakująco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie byłam, ale trochę żałuję :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.