wtorek, 26 września 2017

Geranium na parapecie rozrosłe, o moje zmysły dbało od lat bardzo wielu


W mojej pielęgnacji ostatnio dość często sięgam po olejki. Dodatkowo dość często są to olejki marek koreańskich. Nie ma co udawać i owijać w bawełnę ponieważ cenne oleje od zawsze były składnikami kosmetyków pielęgnacyjnych i to dosłownie wszystkich. Znajdujemy je w produktach do mycia, kremach, serach, maskach oraz esencjach, które wcale nie są odkryciem koreańskim, ponieważ pierwszą esencją (w formie hydrożelu) znaleźć można już było już 25 lat temu w jednej z francuskich marek profesjonalnych, dla których kiedyś pracowałem jako szkoleniowiec. Ale to właśnie Koreańczycy zauważyli jak istotne jest jej stosowanie w codziennej pielęgnacji i stosują ją bez mała w każdej swojej rutynie pielęgnacyjnej. Wracając jednak do samych olejów — bo to przecież one są clou mojego dzisiejszego tekstu — zazwyczaj nie lubię jednorodnego oleju ale ich mieszaniny. Bo to właśnie dzięki temu spektrum ich działania zdecydowanie się poszerza. Już jakiś czas temu opowiadałem wam o wodnym olejku różanym i przeczytacie o nim TU. Dziś przyszedł czas na olejek geraniowy, ponieważ ten wywarł na mnie jeszcze większe wrażenie niż różany.










Najważniejszy w tym kosmetyku jest olejek z geranium. To dzięki niemu kosmetyk poprawia mikrocyrkulację krwi oraz wspomaga detoksykację. Zadowoleni z jego działania będą również ci, którzy zmagają się z problemem trądziku. Działa on bowiem przeciwzapalnie, antyseptycznie ale i ściągająco. Ze względu na zawartość komórek macierzystych działa on również stymulująco na naszą skórę i dzięki temu hamuje a nawet pomaga delikatnie cofać skutki działania czasu. Produkt działa również dobrze nawilżająco, wzmacniając i uszczelniając barierę hydrolipidową. Olejek wodny zamknięty jest w 20 mililitrowej buteleczce z pipetą i kosztuje 79 zł.






Zarówno buteleczka jak i pipeta Water Oil Firming Geranium są bardzo wygodne w użyciu, dodatkowo gwarantując higienę. A to jest bardzo istotne. Zapach olejku jest po prostu geraniowy, który po prostu bardzo lubię. Dużą zaletą tego zapachu jest to, że łagodzi napięcia nerwowe i uspokaja. Posiada również podstawowy wpływ na życie erotyczne delikatnie pobudzając zmysły. Olejek doskonale rozprowadza się po skórze i dosłownie błyskawicznie wchłania się nie pozostawiając tłustego, lepkiego filmu. A to zdecydowanie uprzyjemnia jego stosowanie. Podobnie jak wodny olejek różany doskonale łączy się z minerałami tworząc przyjemny „mokry” podkład, który również doskonale pielęgnuje. Muszę przyznać, że bardzo polubiłem go w swojej pielęgnacji i na pewno będę do niego wracał jeszcze nie raz.


Michał

7 komentarzy:

  1. To są magiczne produkty, różany nie jest dla mnie bo nie znoszę tego aromatu ale geraniowa mnie kusi pod kątem tworzenia mineralnych podkładów :) Póki co denkuje zapasy ale mam go na swojej liście już od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Produktu nie znam, ale u nas na tę roślinkę mówiło się szczyrbok ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja uwielbiam zapach geranium! Chętnie się za nim rozejrzę przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Butelka piękna, olejki stosuje, tego nie miałam i tak naprawdę miałam już ich trochę, ale koreańskiego nie, choć produkty koreańskie i skin 79 lubię np kremy BB i maski w płachcie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam specyficzny zapach geranium :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo późno dowiedziałam się, jak pachnie geranium, mimo że znałam ten zapach od dawna - po prostu nie wiedziałam, że to to :P

    OdpowiedzUsuń
  7. do tej pory znałam geranium jako "kwiatek do ucha" - czas przetestowac jego pozostałe właściwości :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.