poniedziałek, 20 marca 2017

Wszystkie słowa, które powiesz przed 'ale' są nieważne


Właściwie zdecydowana większość z nas codziennie czyta różne informacje ze świata sław. A to ktoś kogoś zdradził, ktoś się zakochał, komuś urodziło się dziecko a kogoś paparazzi „przyłapali” nago nad basenem czy na jakiejś małej plaży na prawie bezludnej wyspie. Łykamy każdą informację i łakniemy kolejnych. Grzebiemy za nimi w internecie lub w czasopismach. Często to robimy zazdroszcząc gwiazdom i celebrytom jakież to oni mają świetne życia i sami chcielibyśmy być na ich miejscu. Tylko czy zadajemy sobie czasem pytanie, czy ich życie naprawdę jest takie cudne? Czy te pieniądze, które zarabiają potrafią zrekompensować wszystko? Większość z nas myśli, że tak. Ale czy na pewno? Czy ich życie prywatne, które w końcu przestaje takim być jest tym, czego można im pozazdrościć? Czy zastanawiamy się czasem, dlaczego tak mało znanych par przeżywa ze sobą w szczęściu całe życia, ile spotkało ich tragedii i czy warto chcieć nimi naprawdę być? 






Co tak naprawdę wiemy o Dalidzie?

Na pewno była ona artystką wszechstronną. Miss Egiptu, zdobywczyni 70-ciu złotych płyt, których zdobycie nie było tak łatwe jak teraz, gdyż sprzedać należało zdecydowanie więcej krążków aby pokryć płytę złotem. Była uwielbiana przez publiczność na całym świecie. Można by pomyśleć, że wszystko czego dotknęła stawało się złotem. I tak było… na scenie, lecz w życiu prywatnym już nie było tak różowo. Dalida dla jednych była dumną i zimną femme fatale, dla innych zagubioną pięknością. Niestety tak to działało, iż stała się ona magnesem przyciągającym niewłaściwych mężczyzn. Dziś opowiem wam trochę o filmie, którego premiera będzie mieć miejsce 31 marca tego roku, a jego dystrybucją w Polsce zajmuje się BestFilm.




Film „Dalida skazana na miłość” to interesujący portret niezwykłej kobiety, uwielbianej przez miliony, lecz niezrozumianej przez nikogo. Historię tą wyreżyserowała Lisa Azuelos, córka Marie Laforêt, aktorki i piosenkarki uwielbianej we Francji. I chyba właśnie to spowodowało, że film ten nie stał się na siłę wyidealizowanym obrazem i bardzo mocno pokazał prawdziwe realia życia w świecie show biznesu, tak dobrze znanym Azuleos. W świecie przepychu, popularności, hipokryzji, obserwacji. Dlatego myślę, że tak dobrze opowiedziała w ona w swoim filmie historię wielkiej divy lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, pokazując główną bohaterkę jako artystkę i jako kobietę.




Godne uwagi jest to, że film nie skupia się na jakimś konkretnym momencie życia piosenkarki. Jest bardziej jego przekrojem i daje nam możliwość przyjrzenia się jemu całemu. Dowiadujemy się tu o jej dzieciństwie, o tym czego się bała, czego oczekiwała i jaki na to wpływ miała choćby jej relacja z bratem czy pierwszym mężem. Dzięki temu zyskujemy prawdziwy obraz zarówno przyczyn jak i skutków. A całość obrazu idealnie uzupełniona jest jej piosenkami, które nie są tylko wypełniaczem aby wygodniej nam się siedziało w kinie, ale to właśnie one pokazują jej prawdziwe życie. Po wyjściu z kina jeszcze długo myślałem o tym co zobaczyłem. Nie jest to film z happy endem gdyż historię tą napisało samo życie a u tego autora szczęśliwe zakończenia są rzadkością. Film ten pokazał mi tą kobietę w świetle, którego zupełnie się nie spodziewałem. Pokazał mi niesamowitą, silną a jednocześnie tak kruchą kobietę, która była i jest dla wielu nadal wielką gwiazdą. Film pokazał mi ją jako człowieka a nie wyidealizowanego manekina.


Michał

zdjęcia użyte we wpisie dzięki uprzejmości Best Film

8 komentarzy:

  1. Często tak jest, że na scenie inaczej, a w życiu inaczej. Lubię ją słuchać, dlatego chętnie obejrzę ten film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obejrzyj bo film jest naprawdę świetnie zrealizowany

      Usuń
  2. Słyszałam nawet, że celebryci kupują artykuły, żeby m nich nikt nie zapomniał. Szkoda mi tych aktorów, ogólnie celebrytów. Nie mają oni swojego prywatnego życia, bo ciągle ktoś tam zagląda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to już jest w świecie mediów. Obejrzę film na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tak, ale nie każdy przeżywa śmierć trzech swoich partnerów :(

      Usuń
  4. Niestety nie miałam okazji zobaczyć tego filmu, jednak twoja recenzja dość jednoznacznie kojarzy mi się z licznymi filmami biograficznymi, które mówiąc kolokwialnie już były. Chociażby "Celine" czy "Tina"
    Nie masz wrażenia, że wszystkie te pozycje coś łączy? Wizerunek dość silnej, a jednocześnie zagubionej kobiety, która pomimo sławy w pewnym momencie swojego życia jest najzwyczajniej w świecie nieszczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tak, ale ten film zrobił na mnie większe wrażenie niż inne z tego gatunku

      Usuń
  5. Każdy medal ma dwie strony, tak samo jest z życiem gwiazd. Jedni im zazdroszczą pieniędzy oraz tego zajebistego życia, ale nie chcą dostrzec jak te życie wygląda. Ciągła gonitwa za czymś, ciągle na walizkach i ciągłe wyrzeczenia. I co z tego że małżeństwo się rozpadło? Znajdzie sobie kogoś innego. Co z tego że jakiś tam fotograf wdarł się na posesję prywatną? Niektórzy pomyślą przecież to normalne. Ale nikt nie wie co dana osoba czuje, czy się nie załamie i jakie myśli miewa. Dopiero każdy po fakcie zaczyna dostrzegać wszystko, często zapominając że każdy nawet te gwiazdy są tylko albo aż ludźmi. Mającymi uczucia, posiadającymi emocje i własne życie mało kiedy usłane różami...

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.