sobota, 25 marca 2017

Targi Urody nasze współczesne Forum Romanum


Pierwsze dni marca przyniosły nam ze sobą święto urody jakim zawsze są wiosenne targi Beauty Forum. I jak zawsze wybieram się na nie z niecierpliwością aby odkrywać nowe trendy i wyszukiwać nowości. I nie chodzi mi to aby za każdym razem znaleźć nową interesującą markę. Dużo bardziej zależy mi na tym aby marki, które już cenię rozwijały się i tworzyły nowe cudowne kosmetyki. Podczas targów nie zależy mi na zakupach, choć i ja nie wracam zazwyczaj tylko z materiałami informacyjnymi, ale nie to jest moim priorytetem. A jest nim poznawanie, rozmowa oraz nawiązywanie kontaktów. Od czasów, kiedy pracowałem na targach od strony wystawców, na stoiskach pewnych marek nie muszę się pojawiać zaraz na otwarciu. Mogę spokojnie pozwolić rozpocząć się całej imprezie i jeszcze przed południem wejść na nią gdy tłumy buszują już między stoiskami i słychać gwar rozmów niczym na współczesnym kosmetycznym Forum Romanum.






mikropigmentacja 


na stoisku NOREL jak zawsze wiele się dzieje





skusiłem się również na kokosowy balsam do ust


Organizatorom pogratulować muszę tego, że potrafią przyciągnąć tłumy. Bo gdy o godzinie 11:00 kolejki do kas były takie, że szczelnie wypełniały całą salę prowadzącą na halę targową. A tam już buszowali ci, którzy zapewne wcześniej zakupili bilety przez internet, tak więc i tu było już tłumnie. A zatem w otoczeniu Angel z “Kosmetyków bez Tajemnic” oraz Dobrusi z “Dobrulbloguje” wyruszyłem odkrywać nowe kosmetyczne lądy. Zacznę może od tego, że organizatorzy w końcu zadbali o to aby olbrzymie stoiska takich marek jak INDYGO, NEONAIL czy Semilac usytuowane były tak, by nie utrudniać życia innym pomniejszym markom. Można powiedzieć, iż miały one swoje “prywatne” aleje gdzie nie blokowały tłumami swoich klientów innych pomniejszych marek. Dobry pomysł i to się chwali. Nie będę teraz was zanudzał wymienianiem i mówieniem o wszystkim co zobaczyłem, dotknąłem, powąchałem, z kim i o czym rozmawiałem, gdyż chyba nikt nie przebrnąłby przez taką epopeję. Zatem czas na to, co warto pokazać. A i tego wcale nie jest tak mało.


Uroda jest wekslem za okazaniem honorowanym w całym naszym świecie

Pierwszym dłuższym postojem naszej paczki było stoisko Jean D'Arcel. Nie będę ukrywał, że uwielbiam zarówno ich kosmetyki profesjonalne jak i te do pielęgnacji domowej. A w szczególności zestawy ampułek idealne choćby wiosną i w nie właśnie zaopatrzyły się dziewczyny. Ale mój sentyment do tej marki wiąże się szczególnie z dobrze rozbudowaną linią kosmetyków męskich. Zarówno w wymiarze profesjonalnym do zabiegów w salonach jak i właśnie tych, których wymagający facet chce i potrzebuje używać w domu.


Kolejna marka, która moim zdaniem zasłużyła na uwagę nie tylko swoim wysmakowanym stoiskiem, ale przede wszystkim gamą produktów jaką na nim można było znaleźć, jest Słowianka. Marka oferuje wiele jeżeli chodzi o to czego potrzebują paznokcie. Na pewno postaram się zapoznać z tą marką trochę bliżej i opowiedzieć wam o niej w niedalekiej przyszłości.



Nową włoską marką na naszym rynku, która przykuła moją uwagę jest TEAM Dr Joseph. Marka ta twierdzi, że podstawą ich kosmetyków jest system nośny dla składników aktywnych w postaci lipo- czy nanosomów, jak również naturalne aromaty oraz inteligentny system konserwantów. Kosmetykami tymi zapewne zainteresują się weganie, gdyż nie tylko nie zawierają one komponentów odzwierzęcych, ale też nie są testowane na zwierzętach. Zdecydowanie mam ochotę zapoznać moją skórę, oraz was, właśnie z tymi kosmetykami.



Olive Tree Spa Clinic to pielęgnacja dłoni, stóp i całego ciała. Ujęła mnie od razu zapachami, kolorami i wyglądem. Marka szczyci się tym, że do produkcji swoich kosmetyków używa certyfikowanych organicznych składników. W jej ofercie znajduje się sporo kompletnych linii, które zapowiadają się bardzo kusząco.



Moje zainteresowanie wzbudziła też marka Footlogix wywodząca się z Ameryki Południowej. Specjalizuje się ona w pielęgnacji stóp a jej oferta głównie skierowana jest do gabinetów kosmetycznych i pedologicznych, choć posiada też i preparaty do pielęgnacji domowej. Jej opakowania są proste i przyciągają oko, a w dodatku w większości są to produkty w piankach, które bardzo ułatwiają pielęgnację. Jestem bardzo ciekawy jak wypadną w porównaniu z naszym rodzimym Podopharmem.



Nic mnie nie cieszy tak bardzo jak nowe polskie marki, które w dodatku sięgają po składniki, które warto stosować. A mianowicie po irlandzkie wodorosty. W końcu całe ziemskie życie wywodzi się właśnie z morza, a skład czystej wody morskiej jest niemalże taki jak ludzkiego osocza. Czyż trzeba się jeszcze zastanawiać nad tym czy warto wykorzystać moc mórz, którą oddają nam właśnie algi morskie pełne wartościowych składników i minerałów? Nie. Wiedzą o tym na pewno ci, którzy korzystali choć raz z dobrodziejstw talasoterapii. Osobiście nie mogłem się powstrzymać i kupiłem sobie peeling Seaweex, tak więc zapewne niebawem będziecie mogli o nim przeczytać.




Na stoisku SKIN79 zapoznałem się z kolejną azjatycką marką SWANICOCO a moja skóra zapoznaje się dzięki tej wizycie z produktem FERMENTATION CERA Deep Cleansing, o którym już wkrótce napiszę coś więcej. Teraz powiem tylko jedno. Mimo że moją największą miłością kosmetyczną są marki skandynawskie, to te azjatyckie robią na mnie bardzo ogromne wrażenie, a szczególnie swoją innowacyjnością i działaniem.



Następną marką, na którą warto było zwrócić swoją uwagę jest MALU WILZ, o której już niejednokrotnie wspominałem, ponieważ dość regularnie korzystam z dobrodziejstw jej kosmetyków a coraz częściej myślę również i o tym, aby skorzystać z jej zabiegów profesjonalnych. Bardzo mnie cieszy fakt, że najbardziej kojarzona w naszym kraju z kosmetyki kolorowej marka zaczyna być dostrzegana tak jak na to zasługuje. Czyli również za jej od lat tworzoną z niemiecką precyzją kosmetyką białą, czyli pielęgnacyjną. Już teraz zdradzę, że nadchodzące wiosenne Secrets of Beauty będzie współtworzone właśnie z marką MALU WILZ.



Ostatnią marką, o której opowiem, jest AVA laboratorium. Marka ta chyba nie do końca wie po co się wystawia na targach tego typu. Rzadko bowiem się zdarza, że firmy nie chcą aby ktoś o nich pisał, czy robił zdjęcia ich produktom. Jest to o tyle dziwne, że wystawiają się na imprezie publicznej, na którą organizatorzy zapraszają również blogerów i dziennikarzy. Bo „nie przyjęło się to w zwyczaju” jak ofuknęła mnie pewna przemiła paniusia ze stoiska. I tak określam to delikatnie bo potrafiłbym dosadniej. Ci co mnie znają wiedzą, że cierpliwość mam dość dużą i raczej nie łatwo mnie wyprowadzić z równowagi. A tu proszę, jednak się tej pani udało. Drogie laboratorium Ava. Nie po to płacicie grube tysiące złotych za stoisko, za pracowników, za ich hotel i jedzenie przez cały weekend aby zajmować się podczas forum tylko sprzedażą. Jeżeli tak, to może czas otworzyć kram na bazarze. Będzie taniej a efekt ten sam. Targi to miejsce i czas, kiedy można szerzej się zareklamować. Sprawić, że inni o was będą mówić i pisać. Jest to miejsce, gdzie powinniście zatrudnić również kogoś kto uprzejmie odpowie na pytania, opowie o marce, zachęci, zareklamuje i nawiąże kontakty zarówno z nowymi kontrahentami, jak i ułatwi wam kontakt z prasą i blogosferą. Jeżeli tego nie zrozumiecie prędzej czy później konkurencja was wyprzedzi, bo jest jej niemało.

depilacja "nosa"





apetycznie podane kosmetyki to coś co tygryski lubią najbardziej




No koniec jeszcze garść refleksji już na zimno, parę tygodni po imprezie gdy emocje już opadły. Kiedyś targi Beauty Forum były dla mnie synonimem wielkich imprez tego typu. Były jednymi z najważniejszych w naszym kraju. Ale chyba czas ważnych, profesjonalnych targów kosmetycznych w Warszawie powoli przemija. Już od kilku lat nie istnieją targi Salon Wiosna czy Salon Jesień organizowane w halach przy Prądzyńskiego. Na tej edycji targów było wielu interesujących wystawców, ale zabrakło tych, z myślą o których ta impreza powstawała. Gdzie było Thalgo, Sothys, Ella Bashe, Matis, Babor. Gdzie było Mary Cohr, Purles, Gernetic, Guinot. Gdzieś po drodze z targów profesjonalnych Beauty Forum stały się targami firm głównie detalicznych i zamieniają się w bazar. By zachęcić ludzi do wizyty trzeba już do tego zatrudnić celebrytów. Wyszedłszy na chwilę odetchnąć świeżym powietrzem widziałem jak pod halę podjeżdża samochód, pojawiają się ochroniarze i zaczynają błyskać flesze. Nie mogę powiedzieć, że było to naturalne. Tchnęło wręcz sztucznością. Szczególnie gdy zobaczyłem cóż to za gwiazda pobiegła rozdawać autografy na stoisku marki, która jej za to zapłaciła. O my Gosh! Była to sama Maja Sablewska, która z managerki gwiazd stała się celebracyjną atrakcją. Notabene, takich gwiazd na stoiskach kilku marek snuło się znacznie więcej. Na sam koniec wspomnę też o kwestii parkingów. Jeszcze kilka sezonów temu nie było tragedii. Ale każde kolejne Beauty Forum zaczyna w tej kwestii wołać o pomstę do nieba. Dobrze, że jest wciąż ten bezpłatny przewóz z centrum miasta. Ale może warto by i w tej kwestii pomyśleć czy nie przydałby się on zdecydowanie większy lub trochę częściej niż co pół godziny? Jednakże pomimo tych małych mankamentów i tak już czekam jesiennego święta urody i kolejnych targów Beauty Forum.


Michał

24 komentarze:

  1. Widzę, że doszliśmy do tych samych wniosków :(
    Z roku na rok targi są coraz mniej ciekawe i ze smutkiem stwierdzam, że wiele dobrych, profesjonalnych marek przestała się na targach pojawiać.
    A co do AVA - niezłą kryptoreklamę sobie zrobili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mnie boli najbardziej że znikają z targów marki profesjonalne ale za to w tym roku był nawet stoliczek oriflame :D

      Usuń
  2. W zupełności zgadzam się z Twoim podsumowaniem. Coraz częściej Tragi Beauty Forum jawią się jako targi gdzie zrobimy zakupy (ta opcja jest całkiem ok), ale rosnąca ilość marek detalicznych i spadająca tych profesjonalnych to moim zdaniem negatywne zjawisko.

    Zaciekawiłeś mnie marka TEAM Dr Joseph. Chyba w tym wszechogarniającym tłumie ją przeoczyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale podobno już nawet z zakupami krucho, bo i ceny niespecjalnie się różnią od tych sklepowych. Nie wiem, jak to naprawdę wygląda, bo nie dotarłam na Beauty Forum, ale czytałam kilka takich opinii. W takim razie warto się zastanowić, po co i dla kogo ta impreza jest obecnie organizowana, skoro, z tego co pisze Michał, kluczowe niegdyś marki, przestały się pojawiać... Ani to branżowe, ani zakupowe święto. Szkoda :(

      Usuń
    2. Life in Colour zakupy to też fajna sprawa, ale organizatorzy powinni myśleć o korzeniach :)

      Usuń
    3. Agata to prawda coraz mniej naprawde dobrych ofert cenowych co w sumie też rozumiem bo koszt uczestnictwa dla marki w takiej imprezie jest niemały, ale i coraz mniej zwiedzających to potencjalni kontrahenci a coraz częściej tylko poszukiwacze okazji

      Usuń
  3. Smutne te Twoje wnioski, Michale, bo wychodzi na to, że coraz mniej sensu ma to przebijanie się przez tłumy ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Szczęście nadal można na targach zapoznać się z nowościami i wiele marek ma się na wyciągnięcie ręki, ale takich imprez jest też od groma więc jak nie te to inne targi :) zobaczę teraz jak się mają krakowskie targi LNE - jesienią było zupełnie nieźle :)

      Usuń
    2. O tak, nowości jest bardzo dużo i nie należy do banalnych podejmowanie decyzji, którą markę wybrać, aby cenowo i efektem przekonała wymagającego klienta.
      Na targach LNE w Krakowie odkryłam rewolucje: algi Fucus Serratus i Laminaria Digitata, które idealnie zostały skomponowane przez firmę Seaweex. Polecam wszystkim, którzy pragną zaczerpnąć luksusu.

      Usuń
  4. Doprawdy zdziwiłam się, że dzieją się jeszcze takie rzeczy na takim evencie. Już chciałam Ci zazdrościć, a wyszedł lekki niesmak. Szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście dzień dzień nie był stracony choć na krótki czas AVA zafundowała mi niepotrzebną nerwówkę

      Usuń
  5. Kurcze, ja jednak wciąż gonię gdzieś w ogonie i to ze sporą zadyszką. Nie wiem nic o targach, markach etc. Jedynie ta zdziwaczała Ava gdzieś mi przez oko przebiegła:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale lubisz kosmetyki :) a to już dużo :) Wiesz najgorsze z tą AVĄ jest to że chciałem nawet kupić coś z ich męskiej linii by potem mieć możliwość polecenia czegoś fajnego polskiej marki moim czytelnikom bo dobrych męskich kosmetyków nadal brakuje w ofercie wielu firm.

      Usuń
    2. Lubię:). Polubiłam je głownie dlatego, że przyjęłam na siebie rolę krytykanta. Zawodowego szukacza dziury w całym:). I eksperymentatora... eksperymentuje głownie na sobie, ale po ostatniej przygodzie z medycyną NIEestetyczną a wczesniej degradacją włosów po zabawie w Organic Curl System chyba odpuszczę, bo w tym stylu mogę doczekać kolejnej dziesięciolatki w stanie silnie zmienionym;)

      Usuń
    3. niestety czasem i najlepszym zdarzają się wpadki kosmetyczne :D a i mimo wiedzy człowiek sam potrafi sobie zrobić krzywdę :D

      Usuń
  6. Niestety nie udało mi się pojawić na targach w tym roku, ale jestem zaskoczona, że w ogóle pojawiają się tam celebryci. Właściwie po co?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co celebryci? To bardzo proste. Są magnesem na zwiedzających :) ludzie chcą autografu Krupy, zdjęcia z Maślakiem czy Siwiec, Posłuchać Szpaka jak śpiewa kilka piosenek na jakimś stoisku. Na Targach pojawiają się dzikie tłumy, instagramy czy fejsy zwiedzających pękają w szwach od zdjęć na których widać logo jakiejś marki która celebrytę sprowadziła.

      Usuń
  7. Kilka marek o których piszesz są mi zupełnie nieznane. Szkoda, że z biegiem czasu zamiast podnosić swoją renomę stają się zwykłym targowiskiem. Trochę to smutne.. Ze wszystkich tego typu targów jednak najbardziej kuszące są dla mnie Ekocuda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam targi ponieważ dają możliwość poznawania nowych marek czy produktów :) Na Szczęście są jeszcze jedne targi w pl które nie spuszczają z tonu i są to krakowskie LNE i wiosenne będą już za tydzień :)

      Co do Ecocuda byłem :) spotkałem fajnych wystawców z fajnymi markami, ale dla mnie Ecocuda to właściwie jest niestety bazar z kosmetykami naturalnymi zrobiony z zbyt ciasnym jak na to miejsce lokum choc fajnie ze w centrum miasta :)

      Usuń
  8. Absolutnie się zgadzam, zresztą mówiłam o tym w filmiku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś jeszcze nie miałam okazji być na tego typu targach bo zawsze mi nie po drodze z czasem, ale zawsze na bieżąco śledzę zdjęcia i posty z takich imprez :) Z ,,gwizd" widziałam,że była też Pani Siwiec, po cóż tam ona? Oczywiście dla ,,fejmu" marki :D trochę szkoda, że targi zamieniają się w taki cyrk bo myślałam, żeby za rok się wybrać.
    AVA zabłysnęła jak nie wiem co :) chyba ich pr-owiec musiał nieźle popić, skoro taki kierunek obrali.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli po prostu targi spadają z jakości a szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
  11. A co tej Avie odbiło? Serio taka reakcja,jestem w szoku! Byłam kilka razy na tych targach i wolę mniejsze. Tu się zrobiło nieprzyjemnie, sztucznie, wyniośle :(

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.