środa, 15 lutego 2017

Kto ma odwagę odbezpieczyć granat?


Jednym z moich ulubionych owoców, nie od dziś wykorzystywanych w kosmetykach pielęgnacyjnych ze względu na swoje bardzo cenne składniki aktywne, jest owoc granatu. Opowiadałem o nim zarówno TU na blogu jak i TU na kanale YouTube. Dlatego dziś nie będę się skupiał nad samym granatem a raczej nad marką Cosnature, która dosłownie kilka miesięcy temu pojawiła się w naszym kraju. Pierwszą istotną sprawą, dla której zwróciłem na nią uwagę to certyfikat NATRUE, który uzyskują kosmetyki o bardzo naturalnych składach. Ale nie tylko skład jest istotny. Ważne jest też w jaki sposób i gdzie pozyskiwane są składniki użyte do produkcji kosmetyku. Ale to również nie wszystko. Dlatego właśnie warto zainteresować się tą marką, bo otrzymać certyfikat NATRUE nie jest wcale łatwo. Z naszych rodzimych marek ten certyfikat posiada tylko jedna marka. To co dodatkowo ujmuje w kosmetykach marki Cosnature to również dobry stosunek ceny do jakości; przyjemne, lekkie owocowe zapachy i właśnie wcześniej wspomniany certyfikat. Przetestowałem już kilka produktów i dziś właśnie o nich opowiem odrobinę więcej.








Według producenta formuła kremu została opracowana z myślą o skutecznej pielęgnacji delikatnej okolicy oczu i jest to faktycznie prawda. Kosmetyk zamknięty został w łatwej w używaniu tubce a sam specyfik jest lekki dzięki czemu doskonale się rozprowadza i w najmniejszym stopniu nie obciąża skóry wokół oczu. W składzie jednym z najważniejszych składników jest bogaty olej z nasion granatu, który idealnie poprawia nawilżenie oraz wykazuje działanie odmładzające. Wspiera go dodatkowo koenzym Q10 przyczyniający się do spłycenia zmarszczek. Krem doskonale nadaje się do tego aby stosować go zarówno na dzień jak i na noc. Nie jest on najsilniej działającym kremem pod oczy po jaki sięgałem, ale i tak zdecydowanie go polubiłem. Jego opakowanie o pojemności 15ml kosztuje około 25zł.






Nie będę zbyt wiele opowiadał o składzie żelu gdyż wyżej wspomniany certyfikat mówi sam za siebie. Żel zamknięty jest w wygodnej dla ręki butelce. Niestety mam jedno ‘ale’. Albo otwór powinien być trochę mniejszy albo sam żel ciut gęstszy, bowiem niejednokrotnie wylewałem zbyt dużą jego ilość naraz. Nie mogę powiedzieć, że źle oczyszcza czy wysusza skórę, bo nie byłbym uczciwy w swojej ocenie. Nawet lekko pieprzowo-owocowy zapach jest przyjemny i używając gąbki czy siatkowej myjki do ciała uzyskuje się przyjemną pianę… mimo tego nie stał się on moim ulubieńcem i nie podbił mojego serca. Co nie zmienia faktu, że wielu osobom zapewne skradnie serca. Butelka o pojemności 250ml kosztuje około 18zł.






Skład tego olejku jest w sumie prosty. Olej ze słonecznika jako pierwszy w składzie. Kolejnym jest olej z nasion granatu, następnie olej z awokado, słodkich migdałów i na końcu olej sojowy. Mamy tu też koenzym Q10, ekstrakt z kwiatu nagietka i witaminę E. Sami przyznacie, że to dobry zestaw. Osobiście uwielbiam dodawać go trochę do kąpieli gdyż później nie muszę już wsmarowywać żadnych maseł czy balsamów. Ale równie przyjemnie używa się go bezpośrednio po kąpieli na jeszcze wilgotną skórę. Produkt jest wydajny a 100ml butelka kosztuje około 30zł.




Zdecydowana większość kosmetyków marki Cosnature robi na mnie dobre wrażenie i jestem pewny, że zadowolą one zarówno wegan jak i przede wszystkim tych, którzy szukają niedrogich kosmetyków o dobrych składach.


Michał

12 komentarzy:

  1. ciekawe produkty :) Musze się im bliżej przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie bym chciała ten olejek regenerujący. Nie lubię wsmarowywać balsamów i często z tego rezygnuję, a z tym produktem może nie miałabym tak dużych problemów z przesuszoną skórą..

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam kiedyś jakieś naturalne kosmetyki z wyciągiem z granatu, i pamiętam, że miały bardzo specyficzny, aczkolwiek całkiem przyjemny zapach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojj, kusisz.. przede wszystkim same produkty wydają się fajne i jeszcze te zdjęcia, są tak soczyste i smakowite umm :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłeś mnie bardzo do tej serii :) A szczególnie mam chęć na ten krem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie olejek wygląda bardzo zachęcająco. Aż żałuję, ze nie mam wanny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś odbezpieczyłabym nie tylko granat. Mam taki wqrw, że uruchomiłabym coś dużo mocniejszego. Za to kosmetyki wyglądają bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę że na próbę przetestuje olejek :) jak mnie zauroczy kupię inne kosmetyki z efektem boom :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spotkałam się jeszcze z kosmetykami tej marki, jednak zapowiadają się bardzo ciekawie. Olejek z granatu używam (z Alterry) i stosuję go do masażu twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też uwielbiam grant! Jako fanka olejków muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. mnie ciekawi wersja avokado, ale moja przyjaciółka chce kupić ich krem do twazy, szkoda ż eakurat jego tutaj nie opisałeś ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawiłeś mnie tą serią, zwłaszcza ciekawi mnie krem pod oczy ;)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.