niedziela, 22 października 2017

Zielony, żółty, czerwony… trzy kolory, papryka


W kuchni bałkańskiej smak to przede wszystkimi wynik różnorodności warzyw, owoców i przypraw. Bałkany to region barw i smaków, ale bynajmniej nie jest on jednorodny i każde właściwie miejsce charakteryzuje się czymś wyjątkowym. Nawet jeżeli porównamy ze sobą wiele wspólnych potraw dla całego tego regionu. Chyba najważniejszym wspólnym mianownikiem dla kuchni bałkańskiej są warzywne pasty. Tak, tak. Występują one pod różnymi nazwami. Czasem różnią się składnikami, ale zawsze łączy je jedno, doskonałe przyprawy i dorodne warzywa. Czy może być lepsze połączenie? Chodząc na zakupy, nawet na półkach naszych sklepów, zapewne często trafiacie na słoiczki wypełnione ajwarem. Prawdziwy ajwar to wywodząca się z Serbii pasta z pieczonej papryki, bakłażanów, oliwy i czosnku. Może być łagodna lub ostra, ale zawsze jest przepyszna. Lutenica wywodzi się z Macedonii. Tu składniki ajwaru wzbogacone zostały o korzeń marchewki i pietruszki, ale również o dojrzewające na słońcu pomidory. W zależności od upodobań może być równie ostra co delikatna. Adjika natomiast to pasta tylko i wyłącznie ostra. Na jej smak składają się cebula, czosnek, papryka, marchew, pomidory oraz aromatyczne przyprawy. Jeżeli pasta staje się bardziej gęstym sosem z papryki, z bakłażanami, cebulą, pomidorami i doprawiona czosnkiem i pietruszką wtedy powstaje nam pinjur. Ponieważ w kuchni zazwyczaj szukam swojego własnego smaku, moja własna pasta najbliżej ma jednak do lutenicy, choć i tak nazywam ją ajwarem. Szczególnie dlatego, iż te kupowane w sklepie ajwary bardzo często mają w sobie marchewkę i wcale nie są robione z pieczonej papryki.


czwartek, 19 października 2017

Piąte urodziny bloga Twoje Źródło Urody


Urodzinowa zabawa bloga Twoje Źródło Urody po raz piąty

Mija pięć lat odkąd na blogu pojawił się pierwszy wpis. Przez te lata piszę dla Was o kosmetykach, o pielęgnacji, podrzucam pomysły na samodzielne domowe kosmetyki. Czasem dzielę się też przepisami na smakołyki czy swoimi przemyśleniami, często na trudne tematy. Twoje Źródło Urody powoli się rozwija i pisze na coraz to szerzej rozumiane tematy lifestyle. Dlatego mam dla was konkurs, który jednocześnie może sprawić, że jeszcze więcej tekstów pojawiających się właśnie tu będzie spełniać Wasze oczekiwania.


środa, 18 października 2017

Współcześni grafomani nie niszczą lasów. Po co im papier skoro mają bloga?


Czym właściwie jest blog? Kiedyś był to pamiętnik tylko taki, którego czytać mogą inni. O ile im na to autor pozwoli. Bo wpisy są albo prywatne lub też publiczne. Nadal są osoby, które tak właśnie traktują blogi i zapisują w nim swoje myśli, wspomnienia czy prowadzą dzienniki. Dziś blog to przede wszystkim miejsce zarabiania, zdobywania fantów od firm, forma promocji osoby, marki, lub po prostu firmy czy instytucji. Dziś blogi to głównie marketingowe maszyny. I dobrze. Idziemy przecież z duchem czasu i skoro coś daje możliwości to chyba trzeba być naiwnym, żeby z tego nie korzystać. Zwłaszcza, że tematów do pisania jest tak wiele. Jesteś Dżesiką w ciąży z pierwszym Brajankiem – jesteś ekspertką od rodzicielstwa. Proste. Zostań blogerką parentingową i udzielaj życiowych porad innym, przecież jesteś ekspertką. Podobnie zacznij udzielać porad małżeńskich i o tym, jak tworzyć doskonałe relacje rodzinne. W końcu jesteś już po drugim czy trzecim rozwodzie to wiesz doskonale jak stworzyć związek idealny. Jeżeli używasz kosmetyków a twoją pasją jest testowanie ich, to nieważne czy masz lat 13 czy też 70. Pisz o kosmetykach i wychwalaj te cudne i krytykuj buble bo tobie się nie sprawdziły. Szczególnie pisz o bublach bo ludzie lubią czytać takie wpisy. Wystarczy, że w necie przeczytasz coś o składnikach i możesz stać się ekspertem od listy INCI i zakazanych składników szkodliwych. Co z tego, że na chemii się nie znasz a nie każdy alkohol wysusza? Pisz, że to zło a będzie dobrze. Lubisz kupować ciuchy? Masz ich na pęczki? Zacznij robić sesje, pokazywać stylówki, pisać co ubierasz idąc po bułki czy jogurt. Zdjęcia zawsze w dziwnych pozach, bo przecież musi być „fensi”. A jak nie wiesz czy jest sens się specjalizować, pisz po prostu o lifestyle i niczym się nie ograniczaj. I tematów będzie więcej i dary losu bardziej urozmaicone. Przecież kolejnym kremem pod oczy chlebka nie posmarujesz czy dywanu nie wypierzesz. Pisząc do firm o współpracę nie zapomnij dopisać, że: “jestem samotnom madkom i/lup mam horom curke” - jak robi to część innych blogerek.


wtorek, 17 października 2017

Pochmurne dni nie oznaczają, że słońce zgasło


Gdy byłem dzieckiem niestety o ochronie przeciwsłonecznej nie mówiło się wiele, a wręcz nie mówiło się o niej prawie wcale. W dodatku dobrego współżycia ze słoneczkiem naszym kochanym nie ułatwiało mi to, że mam bardzo jasną karnację, a dzięki temu minimalną naturalną ochronę swojej skóry. Dlatego też kilka razy udało mi się zafundować sobie poparzenia słoneczne pleców, ramion czy twarzy. A jak zapewne już sami wiecie mogło się to naprawdę źle odbić na przeszłym wyglądzie mojej skóry. A nawet na tym, że zwiększało to ryzyko pojawienia się różnych zmian mogących prowadzić nawet do nowotworów. Na moje szczęście dość szybko zacząłem się interesować kosmetyką i dzięki temu już od bardzo wielu lat zabezpieczam się przed słońcem. Ale nie znaczy to, że się nie opalam. Bo dzięki kosmetykom odpowiednio dobranym do swoich potrzeb moja opalenizna przestała mieć kolor czerwieni lub bordo, a stała się naprawdę złocista i, co ważne, trwalsza. Od kilku dni na dworze panuje słoneczna złota polska jesień. Postanowiłem więc opowiedzieć o (jeszcze) nowości kosmetycznej w dziedzinie SPF koreańskiej marki Benton.


niedziela, 15 października 2017

Myśli są jak grzyby, najlepsze po deszczu


Są takie potrawy, które nie wiedzieć czemu, kojarzą się nam z plebejskim życia stylem, hulaszczą naturą łże elit — kimkolwiek one są, te elity. Wnikać w umysły przewrotne nie będę, bo po cóż mi to? Lecz wiele dań od przepełnionych bareizmami czasów przeszłych, przestało bynajmniej być tak ekskluzywne jak niosła fama. Już ośmiorniczki tańsze potrafią być od masła kostki i w dodatku dostępne w sklepach dla „biedoty”, jak mawia już chyba klasyk krasomówstwa. Nawet czarny, czy nie daj Bóg, czerwony kawior kupisz już w bez mała każdym blaszaku za mniej niż dychę za słoiczek. A jak fantazja ułańska poniesie to popijesz i „szampanem”, którego też za niewielki pieniądz dostaniesz. Tak owóż i z rydzami było, iż wieść gminna przypisywała im przeszłość gastronomiczną tylko na wielkopańskich stołach. Co poniekąd przypieczętował swymi słowy Mikołaj Rej w „Żywocie człowieka poczciwego”. To prawda, że są lata mniej przychylne dla wielbicieli grzybów, ale ten rok szczególnie nas obdarował wysypem runa leśnego niczym z rogu obfitości. Tak więc czy dziwić może kogoś to, że w tym roku za kilogram rydza zapłacić trzeba było tylko 25 zł? Chyba nie. Zwłaszcza, że tegorocznej jesieni stragany aż uginają się pod grzybami wszelakiej maści. Od podgrzybków, kurek, borowików poczynając. Na tych mniej znanych lub być może lubianych. Osobiście nie mogłem przepuścić takiej okazji aby nie dać sobie możliwości do rozkoszowania się smakiem rydza właśnie. A można je przyrządzić różnorako: dusić w śmietanie, marynować, kisić i na takich ukiszonych z cebulą grzybach ugotować wyborny wprost „żur”. Niezależnie jednak jak będziemy mieli zamiar je przyrządzić pamiętajmy, iż większa ilość czasu gotowania wcale a wcale nie wpływa najlepiej na smak naszego finalnego posiłku. Dlatego dziś zapraszam was na naprawdę szybkie, proste i moim zdaniem najlepiej wydobywające smak z rydza danie.


wtorek, 3 października 2017

Dziś mam urodziny i wciąż wierzę, że ten wiek jest dla mnie najpiękniejszy


Październik to jeden z moich ulubionych miesięcy. Największym tego powodem jest zapewne to, że właśnie w październiku dane mi było pierwszy raz zachłysnąć się życiem, jego pierwszym tchnieniem. Jest to tak naprawdę pierwszy w pełni jesienny miesiąc w całym roku, a jesień wbrew wszystkiemu i wszystkim to czas, w którym często rozpoczynam jedne z najważniejszych dla mnie projektów. To właśnie jesienią roku 2012 założyłem tego bloga, kilka dni później pojawił się tu pierwszy wpis. I tak nie wiedząc właściwie kiedy ten czas upłynął piszę dla Was już piąty rok. Ten blog powstał między innymi dlatego, że uroda i kosmetyki to moja pasja, w dodatku towarzysząca mi od wielu lat. Zdecydowanie dłużej niż połowa mojego życia. Jednak nie ma nawet co ściemniać, blog ten nie został stworzony tylko dlatego, że chciałem dzielić się tu swoją pasją. Nigdy tego nie ukrywałem, że od samego początku wiedziałem, iż docelowo blog ma być dla mnie źródłem utrzymania. Co nie zmienia faktu, że nie pojawiło się tu nic co w nawet najmniejszym stopniu nadszarpnęło by w jakimkolwiek stopniu mój kompas moralny. Dlatego nie piszę tu — nawet jeżeli oferowane mi są za to pieniądze — o niczym, co moim zdaniem nie byłoby naprawdę godne polecenia. Dlatego również zacząłem polecać wam raczej niszowe filmy i dzielić moimi sprawdzonymi przepisami.


niedziela, 1 października 2017

Niektóre rzeczy ukazują swoje prawdziwe piękno dopiero gdy oglądasz je z przyjacielem


Tegoroczne wakacje obfitowały w interesujące wydarzenia związane z blogosferą urodową i miałem okazję uczestniczyć w kilku wydarzeniach, o których warto wspominać i promować to co robią ich twórcy i organizatorzy. W naszym kraju, ale nie tylko u nas bo i na całym świecie, coraz więcej mówi się o azjatyckiej pielęgnacji. I nie będę tu ukrywał, że sam też rozsmakowałem się w azjatyckim pojęciu piękna. Ale jak tego nie robić skoro właśnie stamtąd coraz częściej docierają do nas marki o bardzo interesującym podejściu do pielęgnacji? Marki, które wymyślają kosmetyki, które ujmują formułami, konsystencjami czy sposobem aplikacji. Coraz częściej też podbijają nasze serca swoimi składami ponieważ sięgają po składniki innowacyjne ale i mocno wpisane w naturę. Choćby filtraty fermentatów różnych roślin. W czasach, w których ekologia staje się coraz modniejsza i pożądana to właśnie z Azji pochodzi najbardziej ekologiczna marka świata, od której uczą się tego podejścia inne firmy z całego świata. Dlatego tak bardzo ucieszyłem się, że będę częścią drugiej już edycji HelloAsia organizowanej przez Patrycję z bloga Interendo. Pierwsza edycja odbyła się w Sopocie i to co wtedy udało się zorganizować spowodowało, że Patrycja postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko.


wtorek, 26 września 2017

Geranium na parapecie rozrosłe, o moje zmysły dbało od lat bardzo wielu


W mojej pielęgnacji ostatnio dość często sięgam po olejki. Dodatkowo dość często są to olejki marek koreańskich. Nie ma co udawać i owijać w bawełnę ponieważ cenne oleje od zawsze były składnikami kosmetyków pielęgnacyjnych i to dosłownie wszystkich. Znajdujemy je w produktach do mycia, kremach, serach, maskach oraz esencjach, które wcale nie są odkryciem koreańskim, ponieważ pierwszą esencją (w formie hydrożelu) znaleźć można już było już 25 lat temu w jednej z francuskich marek profesjonalnych, dla których kiedyś pracowałem jako szkoleniowiec. Ale to właśnie Koreańczycy zauważyli jak istotne jest jej stosowanie w codziennej pielęgnacji i stosują ją bez mała w każdej swojej rutynie pielęgnacyjnej. Wracając jednak do samych olejów — bo to przecież one są clou mojego dzisiejszego tekstu — zazwyczaj nie lubię jednorodnego oleju ale ich mieszaniny. Bo to właśnie dzięki temu spektrum ich działania zdecydowanie się poszerza. Już jakiś czas temu opowiadałem wam o wodnym olejku różanym i przeczytacie o nim TU. Dziś przyszedł czas na olejek geraniowy, ponieważ ten wywarł na mnie jeszcze większe wrażenie niż różany.


poniedziałek, 25 września 2017

Uroda to najmniejsza część twojego piękna… lecz widoczna na pierwszy rzut oka


Ostatnio dość rzadko to się u mnie zdarza ale relację z kolejnej edycji targów Beauty Forum muszę napisać na gorąco. Dosłownie na gorąco. Dosłownie kilkadziesiąt minut temu zakończyła się kolejna edycja targów Beauty Forum. Od lat związane są one z Warszawą, a od jakiegoś czasu ich jesienna edycja łączyła w sobie kosmetykę białą, kolorową, paznokcie oraz włosy. Tym razem część fryzjerską postanowiono oddzielić od SPA i odbędzie się ona za miesiąc. O niej też z pewnością napiszę, bowiem jestem ciekawy co też tam się będzie działo. Pierwszy raz od naprawdę długiego czasu nie wystartowałem równo z rozpoczęciem imprezy i postanowiłem zrobić to zupełnie na spokojnie. Więc na luzie wstałem, wypiłem kawę, przejrzałem co w necie piszczy i bezpłatnym autobusem o 12:30 z centrum wielkiego miasta ruszyłem w stronę targów. Nie było ścisku więc można było usiąść. Nikt nie pchał się na siłę byle się wcisnąć i nie musieć czekać na kolejny bus za pół godziny. Na wejściu do hal targowych kręciło się trochę osób, ale tu też nie było jakiegoś tłoku czy ścisku. Zero kolejek do szatni… po prostu wszystko na totalnym, wygodnym luzie. Tylko czy wystawcy byli z tego zadowoleni? Gdyby nie kilka spotkań i rozmów, które miałem zaplanowane w trakcie targów, uczciwie mogę powiedzieć, że przeszedłem całe targi dosłownie w godzinę. No dobra. Przyznaję, że bardzo pobieżnie potraktowałem strefę paznokci, bo poza znanymi mi już markami nie zainteresowały mnie żadne inne. Lecz udało mi się również zobaczyć coś, o czym warto napisać.


niedziela, 17 września 2017

Często ci co dużo pieprzą nie potrafią w ogóle dosolić


Nie zrozumcie mnie źle, bo kocham jesień za naprawdę wiele jej aspektów. Nawet za deszcz. Ale od kilku dni jest mi źle, bo to czego nie lubię to gdy inna pora roku ubiera się w nie swoją pogodę. Dlatego nie lubię śniegu jesienią czy wiosną, deszczu zimą… ale najbardziej nie lubię, gdy lato które i tak nas nie rozpieszczało tego roku, jeszcze prawie na miesiąc przed swoim zakończeniem zachowuje się jak późna jesień. Tyle że jeszcze na drzewach są owoce i liście. I choć jeszcze mimo aury chadzam po dworze w japonkach. Ale zdarza mi się to jeszcze do końca października, w dodatku nie tylko w najcieplejsze dni. Jednakże powoli muszę już sięgać po jesienne sposoby na rozgrzanie się. Zatem odkurzyłem duży imbryk na herbatę, którego latem nie używam. Zaopatrzyłem spiżarnię w tabliczki gorzkiej czekolady i słodkie pianki aby tworzyć z nich gorącą czekoladę na zimne wieczory. Przeprosiłem się też z zupami, które nie powinny już orzeźwiać jak te letnie, ale już muszą rozgrzewać i przywracać dobre samopoczucie swoją magią. Bardzo często słyszę, że zupa jest jak miłość gdyż odgrzewana już tak nie smakuje. No cóż. Widać mówią to ci, którzy miłości nie znają poza zakochaniem, a i zup chyba jednakowoż nie lubią. Bo niewiele jest takich zup, które nie smakują lepiej następnego dnia kiedy to wszelkie smaki się przegryzą między sobą. Jak dla mnie, tylko rosół jest doskonały tuż po ugotowaniu, ale następnego dnia już musi stać się bazą innej zupy. W przypadku zupy kokosowej, która doskonała jest zaraz po ugotowaniu, jest jak z prawdziwa miłością. Bowiem następnego dnia — o ile coś zostanie oczywiście — jej smak jest pełniejszy, bogatszy i głębszy. Dokładnie tak jak miłość, która już od lat trwa i dojrzewa wraz z kochankami.


sobota, 16 września 2017

Wiedza jest cenna gdy pobudzać do działania potrafi


Spotkań blogerskich w naszym kraju nie brakuje. Co i rusz kolejne blogerki spotykają się w przytulnych kawiarenkach przy na kawie aby poplotkować i przytulić „dary losu” od sponsorów. Sam też od kilku już lat organizuję spotkania dla blogerów. Głównie urodowych, choć nie tylko. Osobiście cenię takie spotkania, które niosą ze sobą coś więcej niż upominki i świeże ploteczki. Poszerzają naszą wiedzę, wzbogacają nasz warsztat, pomagają odkrywać nowe marki i trendy w pielęgnacji, no i przede wszystkim integrują nas. Dlatego tak cieszy mnie, iż coraz więcej osób w tej kwestii myśli podobnie do mnie. W lipcu tego roku miałem ogromną przyjemność wybrać się do Częstochowy na kolejną już edycję spotkań organizowanych przez Anię z Kolorowego Kraju pod egidą Beauty by Bloggers. Udało mi się być na nich już po raz drugi i muszę powiedzieć jedno. Ania kolejny raz stanęła na wysokości zadania. W dodatku do udziału zaprosiła marki profesjonalne, a pielęgnacja gabinetowa nie od dziś jest jednym z moich kosmetycznych koników.


niedziela, 10 września 2017

Myśli rosną jak grzyby, najlepsze zaraz po deszczu


Jednym ze wspomnień z dzieciństwa, choć w sumie dość mglistym jest to, w którym razem z rodzicami pojechaliśmy na grzyby. Nie zdarzało się to często, ale z tamtego wyjazdu pamiętam kanapki i herbatę pitą na polanie, łąki, pagórki, zagajniki. A później wszelkie te leśne dobra trafiły do naszej spiżarni w postaci mrożonek i słojów pełnych opieniek w marynacie, duszonych maślaków i kurek czekających w ten sposób na zimę. W kuchni pojawiały się również sznury suszonych borowików i podgrzybków, z których to — na przykład na wigilię — gotowana była esencjonalna zupa grzybowa i przygotowany niesamowity farsz do pierogów czy uszek. Choć najważniejszym wspomnieniem smakowym i zapachowym był i jest przyrządzony po przyjeździe do domu sos grzybowy, o ile mnie pamięć nie myli, podany wtedy do kopytek. Do dziś pamiętam również jak sosy grzybowe przyrządzali rodzice moich znajomych a nawet niektórzy członkowie mojej, niemałej rodziny. Oni zazwyczaj obgotowywali wcześniej grzyby przynajmniej dwukrotnie, a i gotując już sos właściwy też nie szczędzili mu godzin na ogniu doprawiając go listkiem bobkowym (liść laurowy) i zielem angielskim, przez co z cudownego smaku i aromatu grzybów pozostawało już w sosie niewiele. W moim domu sos z grzybów był zawsze prosty i szybki. A najważniejszym było użycie do niego dobrych składników. Więc nie zabrakło w nim nigdy masła, pełnej śmietany często zbieranej wprost z wiejskiego krowiego mleka i ogromnej ilości zielonej pietruszki świeżo zerwanej z grządki.


czwartek, 7 września 2017

Miłość i szaleństwo są ze sobą tak związane jak lato i burze


Wyglądam za okno i mimo, że w kalendarzu jeszcze lato, powoli jakby je zapominam, a wręcz gubię już jego smak. Dlatego pomyślałem sobie, że dziś właśnie zabiorę was do lata. A to za sprawą kosmetyków być może zainspirowanych latem, ale na pewno zawierających interesujące składniki takie choćby jak olej lniany, czy z pestek pomidora już od kilku lat dobrze sprawdzający się w kosmetykach marek profesjonalnych, który nareszcie zawitał w kosmetykach marek bardziej dostępnych. Aczkolwiek nadal nie spotkałem go jeszcze w tych marketowych. Olej ten to źródło tokoferoli, związków flawonowych oraz cennego likopenu, dzięki czemu świetnie wspomaga walkę z upływem czasu, a więc i ze zmarszczkami. Stymuluje on bowiem produkcję zarówno kolagenu jak i elastyny w naszej skórze. Marka, o której dziś opowiem chce być jak kobieta. Inna o każdej porze roku. Silna i energiczna, a zarazem zwiewna, subtelna i eteryczna. Wiem jedno, po letnią odsłonę marki sięgać nie tylko mogą ale i powinni również panowie. A warto.


poniedziałek, 4 września 2017

Młodość uśmiecha się bez powodu


Tegoroczne wakacje obfitowały w wiele wyjazdów, spotkań, początków nowych projektów jak i wiele pracy, którą musiałem wykonać aby na jesieni powrócić do blogowania pełną parą. Dlatego dopiero teraz znalazłem potrzebny czas by usiąść i na spokojnie opisać co się działo podczas pierwszej konferencji zorganizowanej przez koreańską markę Benton oraz jej polskiego przedstawiciela z Piotrkowa Trybunalskiego. Dzięki czemu mieliśmy też okazję przedpremierowo poznać kilka nowości marki Skin79. Wszystko zaczęło się od wspólnego obiadu blogerów i vlogerów urodowych, którzy już dawno odkryli duży potencjał kryjący się w azjatyckich kosmetykach oraz ekipy Skin79 jak i jednocześnie polskiego Bentona oraz — co najważniejsze — Celest Jo, która przybyła do nas z Korei. A ja miałem okazję poznać ją na targach w Krakowie, o czym możecie przeczytać TU.


piątek, 25 sierpnia 2017

Nie zachowuj się jak dziecko – powiedziała nie przerywając malowania kredkami


Komedia to nie jest łatwy kawałek chleba, zarówno dla twórców jak i dla widza. Osobiście lubię komedie, ale broń mnie Panie Boże przed współczesnymi polskimi, niby śmiesznymi gniotami. Szczególnie, że próbują się one na siłę wzorować na amerykańskich hitach sprzedaży. Ale również i te amerykańskie zbyt często opierające się wyłącznie na gagach to też nie mój świat i wyjście do kina to dla nich zbyt wielka sprawa. Nie wspominając już, że nawet szkoda mi na nie czasu. Wystarczy, że towarzyszą mi w trakcie szorowania garów czy układania ubrań w szafie, jako tak zwane tło. Choć i tu bardziej mi odpowiada muzyka czy dobry audiobook. Ale kończy się lato i jestem w doskonałym, wakacyjnym jeszcze nastroju, więc komedia w kinie to dobry pomysł. Szczególnie jeżeli jest ona francuska lub brytyjska w swym humorze. Te dwie nacje potrafią się śmiać z najbardziej codziennych spraw, ale i z miłości, rodziny, dzieci. W dodatku robią to w dobrym guście a nawet udaje im się przemycić w swoich komediach trudniejsze tematy i w dodatku tak, że nawet nie czujemy się tym przeciążeni.


wtorek, 8 sierpnia 2017

Postanowiłem przygotować herbatę z miłości — wyszła mi z niej mocna esencja


Dzięki wszelkim imprezom targowym — na których staram się bywać gdyż lubię wiedzieć co w trawie piszczy i czego spodziewać się za jakiś czas na kosmetycznych półkach różnych marketów — znajduję kosmetyczne perełki. I dziś właśnie mam zamiar napisać o marce, którą poznałem właśnie dzięki targom kosmetycznym. Ba! Kupiłem nawet kilka ich produktów, które urzekły mnie szczególnie swoimi zapachami. Dość długo jednak zajęło mi napisanie tego wpisu i bynajmniej nie dlatego, że kosmetyki nie przypadły mi do gustu, bo przypadły, i to bardzo. Doskonale myją, umilają kąpiel, nie wysuszają i pachną obłędnie. Nie mogę nawet ponarzekać na ich wydajność. Zatem same zalety. Nawet ceny nie wydały mi się zbyt wygórowane jak za takie kosmetyki. Same plusy nieprawdaż? Dodatkowo Dresdner essences to marka, która chwali się tym, że nie testuje swoich produktów na zwierzętach ani nie używa kontrowersyjnych składników.


niedziela, 6 sierpnia 2017

Radość życia to umiejętność odkrywania tych samych smaków od nowa


Gdy nadchodzi sierpień w mojej kuchni coraz częściej zaczynają gościć zapiekanki, wytrawne tarty, dania z piekarnika. Co prawda, na razie jeszcze zdecydowanie letnie, ale już coraz bliższe smakom jesieni. Coraz intensywniejsze, wyrazistsze i pełniejsze barw i aromatów. Pełne warzyw, ziół i serów o mocniejszym aromacie. Bardziej treściwe, acz nie skomplikowane. Bardzo często naprędce przygotowywane już w trakcie rozmów ze znajomymi, którzy wpadli przypadkiem na lampkę wina i rozmowę o wszystkim i o niczym. Jak to wśród przyjaciół bywa. Akurat na takie przypadki w lodówce mam zawsze gotowe ciasto francuskie. Nie chce mi się go robić zbyt często samemu, a już bardzo dobre znajdziemy prawie w każdym sklepie. Po cóż więc stać godzinami w kuchni? Ale kruche w zamrażalniku mam zawsze własnej roboty. Choćby kulkę niewielką, która startą na tarce na owoce czy warzywa sprawia, że mogę zrobić coś pysznego w mgnieniu oka. Tak więc zawsze mam kulkę ciasta kruchego z cukrem do deserów i drugą, taką bez dodatku buraczanej czy trzcinowej słodyczy, gdyby naszła mnie chęć choćby na tartaletki ze szpinakiem i gorgonzolą czy choćby tak jak dziś, francuskiej tarty cebulowej.


niedziela, 30 lipca 2017

Moja służbowa kosmetyczka, czyli co ze sobą zabrać na weekend


Wakacje mamy już w pełni, ale ja zazwyczaj dopiero w ich oficjalnej połowie zaczynam czuć, że one w końcu są. Lecz pocieszające jest to, że cieszę się nimi zazwyczaj tak długo jak porządny żak — przynajmniej do pierwszego dnia października. Bynajmniej nie mam aż tyle wolnego, ale właśnie w tym okresie najchętniej korzystam z uroków wyjazdowego wypoczynku. Lecz zanim napiszę o moich ulubionych letnich kosmetykach dziś zapraszam was na ostatni przed urlopem ważny wyjazd służbowy. Co zabieram ze sobą a jednocześnie, co polecam jako godne uwagi właśnie na taki weekendowy wyjazd, podczas którego zaplanowana jest również uroczysta kolacja, konferencja, ale jest też chwila tylko dla siebie. Zatem trzy, dwa, jeden, start. Zaczynam pakowanie. Moja pielęgnacja zawsze musi być kompletna od stóp do głów a ja muszę być pewny, że jestem gotowy na każdą ewentualność jaką ześle mi los. Tak tak, wiem że w wielu hotelach w łazience znajdziemy jakieś detergenty do mycia ciała czy włosów. Rzadko jednak z nich korzystam, bo często nie są one przyjazne dla mojej skóry, choć kilka razy miło się zaskoczyłem znajdując w hotelach całkiem dobre, czasem wręcz naturalne czy nawet te kosmetyki tworzone przez marki profesjonalne.


czwartek, 13 lipca 2017

Uwielbiam gdy we włosy me wplatasz niejeden splot czułych słów


W życiu już tak bywa, że jedni rodzą się z włosami prostymi, a inni z kręconymi. I pewnie nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, iż bardzo często chcielibyśmy mieć inne włosy niż dała nam natura. Zapewne dlatego między innymi i mi od dawna towarzyszy zwykle w domu jakaś prostownica. Niestety prostowanie nie wpływa zazwyczaj dobrze na włosy. Mówię ‘zazwyczaj’ ponieważ od jakiegoś czasu się to zmieniło. Niedawno do naszego kraju zawitała keratynowa prostownica JOICO Styler. Spodoba się ona szczególnie tym, którzy mają problemy z przesuszonymi włosami, a ich prostownice łatwo przypalają ich końcówki. Zwłaszcza jeżeli często jej używają.


piątek, 7 lipca 2017

Małe SOBotnie Secrets of Beauty z Malu Wilz


Pierwsza sobota czerwca. Godziny przedpołudniowe. Warszawa. Saska Kępa. Przed siedzibą Malu Wilz zebrała się grupa blogerów. Już niebawem rozpocznie się VII już edycja Secrets of Beauty – porozmawiajmy o urodzie. Tym razem czas na nową formułę spotkań wiosennych. Jedna marka i My – dzięki temu mamy okazję poznać markę dużo dogłębniej i lepiej. Zatem poznajcie Malu Wilz o której co prawda nie pierwszy raz wspominam ale pierwszy raz opowiem o niej zdecydowanie więcej niż do tej pory. Marka powstała w Niemczech w roku 1985 i nosi imię i nazwisko znanej niemieckiej wizażystki. Specjalizuje się ona zarówno w doskonałej kosmetyce kolorowej – ich kamuflaże są doskonałe i bardzo trwałe dzięki czemu przywracają komfort życia wielu ludziom. Ale marka Malu Wilz to również kosmetyka biała przez co rozumie się kosmetykę pielęgnacyjną twarzy i ciała. Historię marki podczas „małego SoB” przybliżył nam Jacek Szymański oraz szkoleniowiec Pani Kasia.


niedziela, 25 czerwca 2017

Woda potrafi ugasić nawet pragnienie pustyni


Są tacy co potrafią niejedno pragnienie ugasić. Delikatnie, subtelnie, bez nadęcia i wygórowanych wymagań. Potrafią gasić pragnienie ich dłonie i szepty, jak i spojrzenia, lecz jednocześnie w naszej duszy rozpalą ogień, budzą inne pragnienia i nadzieje. Dziś pierwszy kulinarny wpis tego lata. Dlatego dość długo się zastanawiałem co byłoby idealnym pomysłem na tenże właśnie tekst. Za jego przygotowanie zabrałem się już dwa tygodnie temu, a choć dziś za oknem nie panują afrykańskie upały, ba jest nawet raczej letniawo. Jestem pewny jednak, że tego lata nieraz będzie okazja aby sięgnąć właśnie po te receptury by poczuć smak i jednocześnie lekkie orzeźwienie. Zatem dziś przenosimy się do Ameryki środkowej by zaczerpnąć pomysł na „świeże wody” czyli z języka hiszpańskiego Aguas Frescas. To dość popularny napój w Meksyku, ale spotyka się go również i na Wyspach Karaibskich. Składa się on najczęściej z owoców (melon, arbuz, papaja, cytrusy), warzyw (ogórek) czasem kwiatów (hibiskus), wody i cukru oraz często również z dodatkiem świeżej mięty. Podawany dobrze schłodzony doskonale współgra z wakacjami, urlopem czy po prostu chęcią orzeźwienia.


sobota, 24 czerwca 2017

Pieniądze szczęścia nie dają, dają je zakupy


Mieszkam w wielkim mieście i właśnie z tego powodu robienie zakupów w sklepach stacjonarnych jest dla mnie zdecydowanie łatwiejsze, a i wiele marek nie najłatwiej dostępnych w naszym kraju ma tu swoje butiki. A jednak od wielu lat preferuję zakupy online. Przede wszystkim nie robię dzięki temu niechcianych zakupów, które zdarzają mi się w stacjonarnych drogeriach, a tylko przemyślane. Bo nawet jak najpierw wrzucę do koszyka więcej interesujących mnie artykułów to bez stresu i łatwiej jest mi usunąć z niego te nadmiarowe, które nie są mi zupełnie potrzebne. Nie wiem jak dla was, ale myślę, że zakupy to chyba to co tygryski lubią najbardziej. Więc chyba nikogo nie zdziwi że i ja uwielbiam kupować, szczególnie kosmetyki. Tak, wiem, wielu pomyśli teraz „po co mi tyle kosmetyków, skoro zapewne i tak ma ich od groma?” To prawda mam ich sporo, ale w naszym świecie jest tyle interesujących marek wartych poznania, że po prostu często nie mogę się oprzeć kupieniu nowych nieznanych lub mniej znanych marek. Tym razem postanowiłem przyjrzeć się ofercie sklepu Ekodrogeria i ni mniej ni więcej właśnie mam przed sobą paczkę, która bardzo szybko dotarła do mnie od momentu złożenia zamówienia.


niedziela, 18 czerwca 2017

… a na deser chcę cię całego, polanego namiętnościami i z nadzieniem rozkosznym …


Racuchy kojarzą mi się z dzieciństwem, ale bynajmniej nie z babcią ale moim rodzinnym domem. Nie pojawiały się one co prawda na naszym stole nazbyt często, lecz moja Wandzia zawsze wiedziała kiedy jej dzieci potrzebują racuchów, aby przywrócić dziecięcemu światu wszelkie barwy, piękno i radość. Od wielu lat racuchy robię już samodzielnie, ale tak jak w dzieciństwie, działają one wręcz magicznie i potrafią odgonić największe chmury i sprawić, że wszelkie codzienne troski stają się banalne i łatwiej je rozwiązać. Jedno co się zmieniło to to, że uwielbiam smakowe eksperymenty i w odróżnieniu od lat dziecięcych, moje racuchy nierzadko wcale nie są z jabłkami. Czasem dodaję do nich rabarbar, maliny, borówki a nawet śliwki, szczególnie węgierki. Ale i racuchy z cebulą i kardamonem doskonale uzupełnią się z francuską zupą cebulową, krupnikiem, zupą jarzynową czy daniami, do których zazwyczaj podaję pieczywo. Ale do racuchów doskonale pasują też kwiaty, które nadają im zupełnie innego wymiaru, nie tylko smaku ale i aromatu. Właśnie dziś podzielę się z wami moim przepisem na racuchy, które jeszcze spokojnie zdążycie zrobić w tym roku. Ale warto się pospieszyć bo składniki do nich już niebawem znikną by pojawić się dopiero za rok.



piątek, 16 czerwca 2017

Lepszy własny jamnik niż wspólna żyrafa


Kochający jamnik potrafi zawładnąć sercem człowieka bezgranicznie. Nawet jak nabroi to złościć się na niego nie potrafisz dłużej niż przez chwilkę. Szczególnie, gdy spojrzy na ciebie tymi cudownymi ślepkami. Godzinami za to można patrzeć jak się bawi, jak zaczepia próbując wciągnąć cię do wspólnych harców, jak domaga się czułości, bliskości i ciepła. Kiedy wtula się aby zasnąć nie odmówisz mu nawet spania na twojej poduszce czy pod kołdrą. Ten mały typek, mimo iż ma duży charakterek, to bardzo wrażliwa istotka i należy dbać o niego szczególnie troskliwie. Dobór produktów pielęgnacyjnych wcale nie jest tak błahy jakby się mogłoby wydawać. W sklepach zoologicznych, marketach i innych sklepach możemy znaleźć bardzo szeroką gamę produktów kosmetycznych dla psa. Mamy szampony, odżywki, ostatnio znalazłem nawet suchy szampon. Jednak nie sprawdził się on zupełnie po niektórych spacerach, podczas których niskopodwoziowy pies szalał na dworze tuż po deszczu. Ale jakiś czas temu gdy w naszym domu pojawiła się Krystynka w nasze łapki wpadły kosmetyki dla zwierząt John Paul Pet od PAUL MITCHEL.


wtorek, 13 czerwca 2017

Męskość tkwi nie tkwi w waleczności, ale w dzikości opiekuńczego serca


Współczesny prawdziwy mężczyzna — kim on tak naprawdę jest? Niejednokrotnie mijamy na ulicach zarówno Marsjan jak i Wenusjanki. One coraz waleczniejsze… oni zaś jakby coraz mniej mieli z jaskinią coś wspólnego. Może i na szczęście. Jedni ociekający swoim patriotycznym testosteronem w T-shirtach wyklętych i dresowej zbroi. To nasza współczesna husaria, co to w imię Ojczyzny wyrwie z korzeniami bezczelne lewackie drzewko. Mamy też takich, którzy w podartym sweterku, dziwacznych spodniach nie wiadomo jak zdobytych, z eco zegarkiem na ręku wyruszają na polowania na bezglutenowe pierożki w ich naturalnych wielkomiejskich siedliskach. Są też ledwo odróżnialni od meneli, doskonale obznajomieni z miejską mimikrą hipsterzy, w przyczajeniu godzinami osaczający, czy też sączący bo sam już nie wiem, parzoną na zimno kawę z wyrazem „cold brew” na twarzy. A poznasz ich tylko po wystających z kieszeni jabłkach, albowiem nie żaden z nich łowca androidów. Mamy też współczesnych drwali, w wełnianych czapeczkach, wygodnych butkach i flanelowej koszulce. Brodaczy męskich o zazwyczaj gołębich sercach. Wyliczać mógłbym jeszcze długo bo i ekskluzywnych książątek ostatnio trochę się pojawiło. Ale w tym natłoku typów przeróżnych jak rozstrzygnąć co tak naprawdę sprawia, że facet jest męski? Rozmawiałem o tym z wieloma osobami i wychodzi mi z tego tylko jedno. Męski jest ten facet, który nie jest gburem, chamem, ale i w kaszę sobie dmuchać nie da. Męski jest kulturalny, oczytany i łez się nie wstydzący, zwłaszcza łez wzruszenia na przykład gdy dziecko postawi pierwszy krok czy powie ‘tata’. Prawdziwy facet kocha zwierzęta. Nie musi ich mieć ale nie pozwala się znęcać nad nimi innym. Nie niszczy a buduje. Rozwija się a nie cofa. Reszta to jakby tylko dodatek. I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Prawdziwy facet nie wstydzi się o siebie dbać, bo robi to dla siebie a nie na pokaz.


niedziela, 11 czerwca 2017

W zielonym odcieniu szparagów odnalazłem przyjemność pozazmysłową


Dookoła coraz mocniej panoszy się lato i nie mam mu tego bynajmniej za złe. Szczególnie, że natura oferuje nam coraz więcej cudownych smaków i barw. Co roku, właśnie w tym mniej więcej momencie, uwielbiam sięgać po szparagi, które u mojego ulubionego dostawcy na bazarze mogę kupić naprawdę świeże i młode, tak że wcale nie muszę ich obierać a nawet ta najmocniej zdrewniała część ich łodygi jest miękka i soczysta bez ani jednego włókna. Żeby nie było, nie jestem zagorzałym miłośnikiem szparagów, ale o tej porze roku wprost nie mogę się im oprzeć . Osobiście najbardziej lubię te zielone i nie przepadam za białymi. Wiem, wiem. Jestem dziwny, ale dobrze mi z tymi moimi małymi dziwactwami. Ponoć szparagi są afrodyzjakiem, ale poza ich kształtem nie widzę żadnego związku z sensualnością. Natomiast na pewno w letnie gorące dni lub wieczory są doskonałe aby pozwolić się nasycić i przy okazji nie odebrać ochoty na deser i dobrą zabawę.


czwartek, 8 czerwca 2017

Psy dzielą się na jamniki i wszystkie pozostałe...


Od września ubiegłego roku noszę się z otwarciem nowego cyklu artykułów i choć Marysia pokazywała się czasem na blogu czasem na instagramie tudzież na YouTube, to dopiero pojawienie się w naszym domu Krystyny zasiało we mnie nasionko, które kiełkowało sobie spokojnie do dziś. W moim życiu zwierzaków nigdy nie brakowało. Już jako bobas dostałem od swoich rodziców szczeniaka owczarka niemieckiego o imieniu Bajka. Z którą to Bajką razem dorastaliśmy, spaliśmy pod stołem czy też obgryzaliśmy nogi taboretów. Tak było i są na to niezbite dowody na kliszach polaroida. Od około jedenastu lat w naszym domu towarzyszy nam Marysia, jamniczka wcale nie taka miniaturowa choć malutka i słodziutka. Dziewięć lat temu podbiła ona również serce mojej drugiej połówce a z upływem lat dojrzeliśmy do tego aby świadomie postanowić, że nasza rodzina się powiększy.


wtorek, 6 czerwca 2017

Nie pozwól by szara rzeczywistość miała wpływ na kolory Twoich marzeń…


Pierwszy raz farbowałem swoje włosy jeszcze jako nastolatek. Było to naprawdę wiele lat temu i choć może nadal nie wyglądam i nie czuję się na człowieka będącego w moim wieku, to między innymi właśnie te zmiany kolorów nadal udowadniają mi, że nie dlatego przestajemy się bawić, ponieważ się starzejemy, lecz raczej starzejemy się gdyż bawić się przestajemy. Nie raz już opowiadałem o tym, że jesienią często przybieram jej barwy aby rozgrzać swoje emocje gdy na dworze zaczyna się robić szaro. Tej wiosny zaś postanowiłem obudzić w sobie moje wewnętrzne dziecko jeszcze intensywniej. Po pomóc sobie w tym zadaniu udałem się do Kaspra i jego fryzjerskiego Atelier na ulicy Pańskiej w Warszawie. To nie była moja pierwsza wizyta w tym miejscu. Bywam tam od lat i pewnie dlatego z Kasprem rozumiemy się niemalże bez słów. O celu mojej wizyty wiedział już wcześniej i dlatego przed samą zmianą nie musieliśmy już dużo ustalać. A nawet gdyby tak nie było to wiem, że oddaję swoje włosy w ręce profesjonalisty, w dodatku pracującego na doskonałych kosmetykach Joico i PAUL MITCHELL. Dlatego też jestem zawsze pewny, że moje włosy będą wyglądać idealnie i nie zostaną zniszczone. Podczas tej wizyty postawiłem na koloryzację i tęczowe barwy…


niedziela, 28 maja 2017

Jedzenie to seks ludzi „starszych”


W pewnym wieku zaczynamy sobie zdawać sprawę, iż jedzenie daje nam tyleż samo satysfakcji co seks, bo przecież zarówno seks może stawać się ciekawszy jak i nasze posiłki mogą mieć coraz bardziej wyrafinowane smaki i konsystencje. A co jeśli połączymy ze sobą te dwie rozkosze ciała? Myślę, że doskonale wiedzą o tym ci, którzy oglądali niesamowitą scenę z filmu “9 i pół tygodnia” z Kim Basinger i Mickey Rourke w rolach głównych. Jedzenie to nie tylko wartości odżywcze, to przede wszystkim kompozycje smaku i różnorakie tekstury, od kremowej do chrupkiej. To też zapachy i kolory. Wszystko to co pobudza nasze zmysły podobnie jak najgłębsza intymność we dwoje. Właśnie dlatego dziś czas na sałatkę, która moim zdaniem jest doskonała jak seks. Zawiera bowiem w sobie wiele kontrastów smaków i rozkoszy.



piątek, 26 maja 2017

mamy2mamy - do kina czy na film?


W momencie kiedy piszę ten tekst jest wieczór i jeszcze nie wiem dokładnie, o której godzinie pojawi się on na blogu. Będzie on trochę o macierzyństwie, trochę o jednej z moich ulubionych aktorek, ale w sumie przede wszystkim o filmie. Gdy to piszę powoli mija Dzień Matki i chyba dlatego zabrałem się właśnie za tą opowiastkę o filmie. Zacznę może od tego, że jedną z głównych ról gra aktorka, którą odkryłem stosunkowo późno, bowiem zwróciła moją uwagę dopiero rolą w filmie „Czekolada”. Więc gdy tylko dowiedziałem się, że zagra w komedii „mamy2mamy” od razu się ucieszyłem i wiedziałem, że chcę ją zobaczyć w kinie.


wtorek, 23 maja 2017

Żadna róża mnie nie ucieszy tak jak ta od Ciebie


Róża jest wyjątkową rośliną kryjąca w sobie esencję tak miłości jak i seksualności. Zapewne dlatego tak doskonale odnalazła się ona w alchemii i różnego rodzaju eliksirach, również tych zapewniających wieczną młodość. Zatem nie może to już chyba nikogo dziwić, że olejek z jej płatków znalazł zastosowanie w kosmetyce i to nie tylko tej współczesnej ale i tej starożytnej, korzystającej z nieokiełznanych sił natury. Natury, do której tak chętnie wracamy obecnie, ponownie ją doceniając. Ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, iż jedna z pierwszych zachowanych receptur na krem pielęgnacyjny utrwalona została w księgach mądrości (Wedy). A krem ten zawierał w sobie właśnie olejek różany ceniony ze względu na szerokie spektrum działania. Olejek różany poprawia kondycję skóry dojrzałej, zwiotczałej, jak i tej z problemem naczyniowym. Doskonale sprawdza się on w walce z bezsennością, bólach głowy. Wspomaga też pracę układu krążenia i co równie ważne, jest afrodyzjakiem.


środa, 17 maja 2017

Emocje to kula, a ja trzymam rewolwer


W tym roku wiosna zdecydowanie nas nie rozpieszczała. Mimo, że mamy już połowę maja to ciepłych dni było jak na lekarstwo. Dlatego właśnie postanowiłem sięgnąć po broń, która poradzi sobie z wszelkimi złymi nastrojami. W mojej dłoni trzymam zatem nietypowy Relover od REPLAY. Ten rewolwer jest niebezpieczny tylko i wyłącznie dla złej pogody, kiepskiego nastroju, braku energii i wszelkich smutków. Nie wiem jak wy ale ja zawsze marzyłem o takiej broni na chandrę i w końcu znalazłem. Choć w sumie to nie wiem jak to się stało, że trafiłem na nią dopiero w tym roku. Najważniejsze, że się udało. Bez huku Mimo że nie ma tłumika działa dyskretnie, bez huku i bezwzględnie doskonale wpływa na mój nastrój i humor.


środa, 10 maja 2017

Deszcz myśli nie zawsze daje oczyszczenie, czasem potrzeba pianki


Niezależnie od rodzaju skóry, jak również tego czy jesteś kobietą czy też mężczyzną, podstawą odpowiedniej pielęgnacji jest prawidłowe jej oczyszczenie. I nie mówię tu o usunięciu zaskórników ale o dokładnym umyciu skóry. Dlaczego to takie ważne? Dlatego, że na powierzchni naskórka gromadzą się zrogowaciałe, martwe i odpadające już komórki tegoż naskórka, wszelkie mikroorganizmy, wydzieliny gruczołów znajdujących swoje ujścia w skórze, wreszcie makijaż, a także brud i cząsteczki kurzu. Teraz wyobraźcie sobie jak dużo się tego zbiera na naszym naskórku przez cały dzień. A wszystko to nie ułatwia pracy kosmetykom, od których często wymagamy niemało. Zatem jeżeli chcesz właściwie i poprawnie zadbać o swoją skórę musisz ją dobrze umyć. Jeszcze istotniejsze jest to, gdy korzystasz z pielęgnacji opartej na liposomach czy im podobnych nośnikach, ponieważ one mogą zabrać ze sobą w głąb skóry, a nawet bezpośrednio do komórki, to co stanie im na drodze. Oczywiście nie powinniśmy wybierać do oczyszczania skóry produktów o zbyt agresywnym działaniu bo nasza skóra ich po prostu nie lubi i zamiast jej pomóc dodatkowo narażamy ją na stres, podrażnienia. A to nie poprawia nie tylko jej kondycji ale i naszego wyglądu.


sobota, 29 kwietnia 2017

wehikuł czasu i Beauty by Bloggers


Żyjemy tak szybko, że w każdym domu czasem przydałby się wehikuł czasu aby wszystko zawsze ogarnąć na czas. I dziś w sumie ten tekst jest takim specyficznym wehikułem czasu, którym zabieram was do Ministerstwa Urody gdzie Ilona Nalewajka gościła nas wraz z organizatorką „Beauty by Bloggers” a jednocześnie autorką bloga “Kolorowy kraj" — Anią. Już na samym wstępie muszę to napisać. Spotkanie było świetne. A było świetne bo mocno merytoryczne. Ale że najpierw były święta, później kilka akcji, w które zaangażowałem się dla portalu Face & Look co spowodowało, że czas mijał a ja nie znajdowałem czasu na napisanie króciutkiej choćby relacji. A im więcej czasu mijało od wydarzenia tym trudniej było mi się zebrać aby w końcu o nim napisać. No i w końcu się zebrałem gdyż inicjatywa Ani z pewnością zasługuje na to aby dowiedziało się o niej szersze grono osób. Może będę teraz też ciut nieskromny ale Ania jest uczestniczką moich „Secrets of beauty”, które są jednymi z pierwszych tego typu spotkań blogerów w naszym kraju, gdzie liczy się wiedza, pasja i potencjał oraz odkrywanie, a nie tylko gifty i miły czas spędzony podczas ploteczek przy kawie. Takie spotkania oczywiście też mają swój urok, ale jak widać Ania też wymaga od spotkań czegoś więcej.


środa, 26 kwietnia 2017

Ziemia pod stopami tańczy, będzie kąpiel w pomarańczy


W tym roku wiosna nas zupełnie nie rozpieszcza, mimo że na samym swoim początku ofiarowała nam niczym obietnicę szczęścia kilka cudnie słonecznych chwil. Ale pewnie dlatego chętniej sięgam po wszelakie kosmetyki, które już od rana dodają mi energii na cały dzień. A i wieczorem robią mi one dobrze. Bo czy po takiej energetycznej i pełnej owoców kąpieli tylko mnie zasypia się o wiele łatwiej bez trosk dnia codziennego, które jakby w magiczny sposób spływają wraz z wodą i zostawiają nas dosłownie czystszymi i lżejszymi? Dziś zdradzę wam też jedną z moich pielęgnacyjnych tajemnic. A mianowicie, że jeśli poznaję jakąś nową, obiecującą markę lubię zacząć przygodę z nią od jej środków myjących. Bo przecież jeżeli ich żele, mydła czy płyny do kąpieli nie sprawdzą się to czy warto ryzykować, że ich pielęgnacja będzie skuteczna? W moim przypadku działa to na wielu płaszczyznach życia. Czyż bowiem firma robiąca kiepską parówkę zrobi naprawdę doskonałą szynkę? Czy kosmetyczka nieradząca sobie z regulacją brwi i henną będzie naprawdę dobra w masażu i innych manualnych zabiegach? Więc dlatego dziś zapraszam Was do mojej łazienki na kąpiel z MultiWitaminowym żelem do kąpieli i do mycia od PHYTORELAX laboratories


poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wspomnienia – to dywidendy, które wypłaca nam życie


Krakowskie targi kosmetyczne od zawsze w mojej pamięci przywołują interesujące skojarzenia. Moje pierwsze, na których byłem jako uczestnik, wtedy uczeń szkoły kosmetycznej, odbywały się jeszcze w Hotelu FORUM tuż obok Wisły. Już wtedy wiedziałem, że Les Nouvelles Esthetiques, czyli organizator, stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko i w dodatku realizuje swoje cele, a to niełatwe zadanie. Podczas pierwszych moich targów na stoisku Mary Cohr odmówiono mi materiałów informacyjnych – bo to dla kosmetyczek tylko :) No cóż, wtedy jeszcze nie byłem kosmetyczką. A kilka lat później pracowałem już dla tej marki jako szkoleniowiec. Wtedy to miałem też okazję poznać więcej polskich branżowych imprez targowych i do dziś widzę, że Ilona Kurczaba nie odpuszcza i tworzy bardzo merytoryczną i godną uwagi imprezę. Po kilku latach mojej nieobecności na krakowskich targach postanowiłem odświeżyć sobie wspomnienia i zeszłej jesieni pojawiłem się na nich. Magia nie minęła. To nadal najlepsze targi profesjonalne w naszym kraju. Dlatego dziś zapraszam was na moją opowieść o tym co przyciągnęło moją uwagę na wiosennej edycji, która odbyła się na początku kwietnia. Nie będę się tu rozpisywać na temat seminariów bo musiałbym wręcz napisać książkę, ale muszę przyznać, że Naczelna Les Nouvelles Esthetiques Ilona zgromadziła wielu bardzo znakomitych wykładowców, tak więc wiedzy można było wynieść ile tylko dusza zapragnęła. Dziś poprowadzę was jednak tylko po najciekawszych moim zdaniem punktach sal wystawienniczych.


niedziela, 23 kwietnia 2017

Pięknem jest to, co samo przez się jest godne wyboru


Już jakiś czas temu wspólnie z Face&Look i marką Montibello zorganizowaliśmy testy, w których brało udział dwadzieścia pięć blogów oraz siedemdziesiąt pięć czytelniczek tychże blogów. Do tej pory marka Montibello znana była w naszym kraju raczej jako producent profesjonalnych kosmetyków fryzjerskich. Ale to tylko połowa prawdy o tej hiszpańskiej firmie, której korzenie sięgają roku 1967. W jej ofercie znajduje się wiele intrygujących kosmetyków, dzięki którym kosmetyczki mogą zadbać o skórę swoich klientek. Ale w portfolio marki znajdziemy też kosmetyki, którymi klientka zadba o swoją skórę w domowym zaciszu pogłębiając i podtrzymując efekty zabiegów uzyskane w salonie. Cała nasza grupa testowała trzy różne kosmetyki zarówno do pielęgnacji twarzy jak i pielęgnacji ciała a dziś zapraszam was do podsumowania tego testu. Przedstawione tu wyniki powstały po wypełnieniu ankiet przez użytkowników biorących udział w teście.


czwartek, 13 kwietnia 2017

Bezwzględna dla płytki łagodna dla dziąseł ISSA Hybrid


Jednym z codziennych rytuałów pielęgnacyjnych jest mycie zębów. I pewnie nie zdziwię tu nikogo gdy powiem, że w moim domu produkty służące do higieny jamy ustnej zajmują całkiem sporą ilość miejsca w łazience. Mam szczoteczki do czyszczenia przestrzeni międzyzębowej, nici dentystyczne, różnorakie pasty. Lecz najważniejsze miejsce zajmuje szczoteczka do czyszczenia zębów. Już jakiś czas pisałem o mojej ulubionej ostatnimi czasy szczoteczce od FOREO i do dziś dzień właśnie ISSA towarzyszy mi przynajmniej dwa razy dziennie. Zainteresowanych owym wpisem odsyłam TU. Nie będę się zatem opisywał teraz samej szczoteczki sonicznej do zębów a bardziej skupię się na hybrydowej główce do mojej szczoteczki.


piątek, 31 marca 2017

Najwięcej witaminy mają ...


Na początku marca odbył się event, podczas którego swoją oficjalną premierę miały najnowsze kosmetyki doskonale rozwijającej się marki DermoFuture. Produkty z portfolio tego brandu nie po raz pierwszy pojawiają się na moim blogu i jestem pewny, że nie po raz ostatni. A dzieje się tak ponieważ marka przykłada się do tego co tworzy, a w dodatku nie żąda za swoje kosmetyki czy urządzenia więcej niż to konieczne. Powiem więcej. Ceny ma bardzo przystępne. Ich szczoteczka soniczna, czy też natychmiastowo działający “Intensywny wypełniacz zmarszczek” podbiły już serca polskich klientów. Więc nie powinno dziwić to, że z ekscytacją czekam na każdą nową propozycję tej marki. A w dodatku szkolenie jakie przygotowała dla blogerów z tej okazji, nie należało do rutynowych eventów tego typu. Zatem o godzinie jedenastej w piątek grupa bez mała dwudziestu blogerów zebrała się pod KINOTEKĄ w Pałacu Kultury i stamtąd już razem wyruszyliśmy czekającą na nas ‘czarną strzałą’ do siedziby TENEX-u. Było jak na szkolnej wycieczce. Gwarno i pełno śmiechu. Widać było, że grupa zdecydowanie zgrała się z sobą już od samego początku. Czas tak szybko płynął, że nawet się nie zorientowaliśmy a już byliśmy na miejscu w siedzibie marki DermoFuture.


poniedziałek, 27 marca 2017

Cała prawda, półprawda i postprawda


Komputer podpięty do sieci, tablet z dostępem do internetu i smartphone którego aplikacje pozwalają nam być ze wszystkim na bieżąco. W oczekiwaniu na newsy czujemy się jak żaglowce podczas ciszy na morzu. Żyjemy w czasach gdy posiadane newsa i szybkie podzielenie się nim z innymi dodaje nam fejmu, prestiżu czytelników, oglądaczy, lajków czy też udostępnień i czego tam sobie jeszcze nie zamarzymy. Nie po raz pierwszy obserwowałem pośród moich znajomych blogerów czy nawet dziennikarzy pisanie o czymś, co jest w danym momencie chwytliwym tematem. I nieważne czy aby na pewno jest on prawdziwy. Sami też często rzucamy kamieniem zanim dobrze zobaczymy w kogo rzucamy lub w co i dlaczego. Bo czyż nie zdarzyło ci się udostępnić frapującej wiadomości nie mając nawet pewności iż jest ona prawdą? Może to dlatego, że mamy taki wewnętrzny przymus pisania o wszystkim co według nas jest naprawdę ważne. No i piszemy o tym, że spadł śnieg mimo, iż widzi to każdy za swoim oknem. O tym, że zmarł znany muzyk mimo, iż napisała już o tym przynajmniej połowa naszych znajomych na fejsie… jak i o wielu innych sprawach. I tak szukając tematu do kolejnego newsa często dajemy się podejść i dzięki temu udostępniamy kolejnego fejka.


sobota, 25 marca 2017

Targi Urody nasze współczesne Forum Romanum


Pierwsze dni marca przyniosły nam ze sobą święto urody jakim zawsze są wiosenne targi Beauty Forum. I jak zawsze wybieram się na nie z niecierpliwością aby odkrywać nowe trendy i wyszukiwać nowości. I nie chodzi mi to aby za każdym razem znaleźć nową interesującą markę. Dużo bardziej zależy mi na tym aby marki, które już cenię rozwijały się i tworzyły nowe cudowne kosmetyki. Podczas targów nie zależy mi na zakupach, choć i ja nie wracam zazwyczaj tylko z materiałami informacyjnymi, ale nie to jest moim priorytetem. A jest nim poznawanie, rozmowa oraz nawiązywanie kontaktów. Od czasów, kiedy pracowałem na targach od strony wystawców, na stoiskach pewnych marek nie muszę się pojawiać zaraz na otwarciu. Mogę spokojnie pozwolić rozpocząć się całej imprezie i jeszcze przed południem wejść na nią gdy tłumy buszują już między stoiskami i słychać gwar rozmów niczym na współczesnym kosmetycznym Forum Romanum.


poniedziałek, 20 marca 2017

Wszystkie słowa, które powiesz przed 'ale' są nieważne


Właściwie zdecydowana większość z nas codziennie czyta różne informacje ze świata sław. A to ktoś kogoś zdradził, ktoś się zakochał, komuś urodziło się dziecko a kogoś paparazzi „przyłapali” nago nad basenem czy na jakiejś małej plaży na prawie bezludnej wyspie. Łykamy każdą informację i łakniemy kolejnych. Grzebiemy za nimi w internecie lub w czasopismach. Często to robimy zazdroszcząc gwiazdom i celebrytom jakież to oni mają świetne życia i sami chcielibyśmy być na ich miejscu. Tylko czy zadajemy sobie czasem pytanie, czy ich życie naprawdę jest takie cudne? Czy te pieniądze, które zarabiają potrafią zrekompensować wszystko? Większość z nas myśli, że tak. Ale czy na pewno? Czy ich życie prywatne, które w końcu przestaje takim być jest tym, czego można im pozazdrościć? Czy zastanawiamy się czasem, dlaczego tak mało znanych par przeżywa ze sobą w szczęściu całe życia, ile spotkało ich tragedii i czy warto chcieć nimi naprawdę być? 



sobota, 18 marca 2017

Share Week – dzielić się znaczy prawie tyle, co tworzyć własne dzieła


Nie urodziliśmy się tylko po to by korzystać z uroków świata, ale po to by go tworzyć. Ale czy można tworzyć bez osób, które sprawiają, że nasz świat staje się ciekawszy? Myślę, że nie. I pewnie z tego powodu codziennie czytam wiele blogów. A wśród nich są też takie, bez których nie wyobrażam sobie tygodnia a może nawet i dnia. Są to miejsca, które z różnych powodów wydają mi się wyjątkowe, a że ja lubię się dzielić dlatego od czasu gdy prowadzę bloga właśnie wiosną pokazuję wam kilka blogów, na które warto zwrócić uwagę. Dlaczego wybrałem akurat te miejsca? Bo pisane są w wyjątkowy sposób. Bo ich autorzy mają nie tylko pasję, a często i wiedzę i doświadczenie.


czwartek, 16 marca 2017

Miłość czerpie soki z żyznej gleby istnienia


Uśmiech jest jak sok pomarańczowy. Jego ciepła barwa oraz letni smak dają nam wiele sił i energii. Może właśnie dlatego od jakiegoś czasu tak chętnie sięgamy po wszelakie soki. I świetnie, bo stanowią one dla nas cenne źródło witamin i minerałów. Jeżeli jednak z jakichś powodów wybieramy te kupne, to musimy liczyć się z tym, iż zawierają one szereg różnych dodatków, które mają podrasować smak, kolor czy też nadać sokowi aksamitnej konsystencji oraz przedłużyć jego trwałość. Niestety sam łapię się na tym nieraz i było to dla mnie niezrozumiałe, dlaczego jak tylko wypiję sok kupiony w sklepie, dość szybko ponownie dogania mnie pragnienie a i często dopada mnie po nich zgaga. A jeżeli samodzielnie zrobię sok w domu — nawet taki przecierowy z dynią, marchewką czy jabłkiem — to i lepiej się czuję i sam sok jakby był smaczniejszy? Czy zawdzięczam to tylko brakowi zbędnych ulepszeń? Czy może też dlatego, że wybieram te lepsze a nie przemysłowe owoce, których nikt by nie kupił, więc są przerabiane na soki. Również z warzywami jest niestety podobnie. Mam dobrych znajomych, zaprzyjaźnionych rolników i sadowników, od których nie od dziś kupuję warzywa i owoce na bazarze i dzięki temu mam pewność, że kupuję najlepsze jakie mogą być. Teraz pozostaje mi już tylko wybrać sprzęt, dzięki któremu uzyskam najlepszy na świecie sok.



wtorek, 14 marca 2017

Za włosy ciągnę twe myśli nieuczesane


Pierwsze miesiące roku zawsze sprzyjają pojawianiu się obiecujących nowości. Nie mogło być inaczej w przypadku marki O'right. Myślę, że samej marki nie muszę już chyba nikomu przedstawiać, szczególnie jeżeli chodzi o wielbicieli pielęgnacji naturalnej i ekologicznej. Marka O'right bardzo wysoko postawiła poprzeczkę dla innych marek w tym segmencie. Dlaczego? To proste. Która marka może poszczycić się certyfikatem potwierdzającym ZEROWĄ emisję CO2. Niemożliwe? Otóż dla chcącego jest to jak najbardziej możliwe. Zacznijmy od tego, że firma korzysta z energii odnawialnej posiadając swoje własne wiatrownie, panele fotowoltaiczne a dodatkowo, aby zniwelować emisję CO2 związaną z transportem swoich kosmetyków regularnie obsadzają nowymi drzewami kolejne obszary. Kosmetyki tej marki bardzo szybko ulegają biodegradacji w środowisku wodnym, nie zanieczyszczając go i nie zagrażając naturalnemu ekosystemowi. Opakowania produktów tworzone są z ryżu lub kawy, a więc są biodegradowalne w całości i to w szybkim czasie, a natura może wykorzystać je do tego by rosnąć. Firma wprowadziła też pomysł “nowego drzewka w butelce”. Wystarczy zakopać butelkę tak, by do środka mogła dostawać się woda i światło a wkrótce wyrośnie nowe drzewo z ukrytego w środku nasiona. Wszelkie nadruki wykonywane są tuszem sojowym, który w najmniejszym stopniu nie szkodzi naturze. A papier na kartonowe opakowania dostarczają tylko ci wytwórcy, którzy oddają naturze cztery nowe drzewa w zamian za wycinkę jednego. Same składy kosmetyków też zachwycą prawdziwych wielbicieli naturalnych i ekologicznych kosmetyków, które w dodatku są bardzo przyjemne w stosowaniu i mogą na nich pracować fryzjerzy w swoich salonach. W tym roku marka wprowadziła do naszego kraju kilka nowości. Pierwszą profesjonalną i właśnie od niej zacznę. Ale opowiem też o nowych kosmetykach, które możemy stosować w pielęgnacji domowej.


poniedziałek, 27 lutego 2017

Nierzadko czysty zysk pochodzi z brudnej roboty


O tym, żę pielęgnacja twarzy jest bardzo ważnym elementem naszej codzienności nie muszę przekonywać już chyba nikogo. Ale dziś chciałbym się bardziej skupić na jednym z elementów, o których myślę, że nie zapomina już nikt. Oczyszczanie twarzy jest istotnie i to niezależnie od tego, czy mówimy o skórze męskiej czy kobiecej. Niezależnie też od tego czy się malujemy czy też nie, na naszej skórze gromadzi się sporo brudu, drobnoustrojów oraz martwych komórek naszego naskórka. I właśnie dlatego powinniśmy dokładnie oczyszczać naszą skórę. Możemy do tego używać doskonałych środków, wacików, gąbeczek i szczoteczek — w tym tych sonicznych. I sądzę, że nie jest to też dla żadnego z was tajemnicą, iż od dawna już stosuję w swoich codziennych zabiegach pielęgnacyjnych właśnie takie urządzenia a od niedawna moja kosmetyczka powiększyła się o nową FOREO LUNA play.



niedziela, 19 lutego 2017

Zagraj w kuchni w pomidora


Z pomidorem zdecydowanie najbardziej kojarzy mi się lato i chyba nic w tym dziwnego bo właśnie wtedy mamy pod dostatkiem tych naprawdę pomidorowych pomidorów. Tych dojrzewających w słońcu, spokojnie drzemiących na krzaczku, który z radością moczy korzenie w orzeźwiającej wodzie niczym stopy w upalne leniwe dni niespiesznie dojrzewając i czerpiąc moc z żyznej ziemi. To dlatego jest taki aromatyczny i smaczny właśnie latem. Dlatego też gdy o tej porze roku mamy mało słońca i ciepła, na spotkania z przyjaciółmi zdarza mi się przygotować pomidorową roladę, która idealnie pasuje do wina jak i długich rozmów. Ale bynajmniej nie robię tego z wykorzystaniem tych dostępnych zimą tekturowych pomidorów bez smaku i aromatu lata. Wolę do tego wykorzystać te, które jeszcze wczesną jesienią zamknąłem w słoikach. I tak powstaje smak poezji z pomidora, który pasuje nam najbardziej choć wcale nie jest to sałatka. A my uwielbiamy smakować je wspólnie delektując się nimi niczym zmysłowym erotykiem wypowiedzianym we właściwej chwili, szeptem lubieżnym do ucha.