piątek, 29 stycznia 2016

Micel, micel pokaż w kulki


Płyny micelarne obecnie święcą triumfy w łazienkach, kosmetyczkach czy przy naszych toaletkach. I w sumie nie ma się co dziwić ponieważ są zazwyczaj łatwiejsze i przyjemniejsze w stosowaniu w porównaniu choćby z mleczkami, które zazwyczaj pozostawiają na skórze uczucie nie do końca czystej skóry. Mój pierwszy kontakt z produktem typu "płyn micelarny" miał już swoje miejsce bez mała 17 lat temu. A to dzięki profesjonalnej marce pielęgnacyjnej wprost z Paryża ale nie o niej dziś ani również nie o tym micelu. Choć wtedy nie nazywało się to płynem micelarnym mimo, iż właśnie jego działanie opierało się o micele. A czym właściwie te micele są? Odpowiedź na to pytanie nie jest bynajmniej trudna. To po prostu zawieszone w roztworze wodnym mikroskopijne kuleczki. Tworzą je związki chemiczne o właściwościach amfifilowych. Właściwości te wynikają wprost z budowy miceli. Mianowicie ich zewnętrzna warstwa ma właściwości hydrofilowe czyli przyciągają one wodę a odpychają tłuszcze, natomiast wnętrze naszego micela ma właściwości wręcz odwrotne czyli hydrofobowe. Dzięki takiej budowie działają one jak swoisty magnes dla tłuszczu. Przyciągają zanieczyszczenia rozpuszczalne w tłuszczach takie jak cząsteczki tuszu do rzęs, podkładu jak i sebum. Jednocześnie sam wodny roztwór, w którym zawieszone są micele doskonale radzi sobie z resztą zanieczyszczeń. Właśnie dlatego płyny micelarne w łatwy acz delikatny i po prostu skuteczny sposób oczyszczają skórę. I to nie tylko z makijażu. Skutecznie nadają się również do codziennego oczyszczania skóry męskiej.


wtorek, 26 stycznia 2016

Repagen Noir - luksus na wyciągnięcie ręki


Któż z nas nie chciałby zachować młodego wyglądu na długie lata? Chyba każdy. Zatrzymać czasu nie potrafimy i jego wpływ na nasz wygląd widoczny jest gołym okiem. I choć żadna z naszych komórek nie jest starsza niż około 10 lat to niestety już od mniej więcej 21. roku życia zaczynamy się starzeć. Szybkość procesu starzenia zależna jest od wielu czynników, jednakże odpowiednio dbając o siebie możemy go znacząco spowolnić i zminimalizować ślady jakie wywołuje starzenie się. Raczej nie ukrywam swojego wieku i otwarcie przyznaję się do tego, iż coraz bliżej mi do 40 i choć mając już lat dwadzieścia kilka musiałem dodawać sobie trochę lat aby klienci firmy, dla której pracowałem, traktowali mnie poważnie. Pomimo mojej wiedzy, często spotykałem się z tym, że na przykład czterdziestoletnie właścicielki salonów kosmetycznych nie chciały mnie słuchać i dopuścić do siebie myśl, że dwudziestolatek mógłby wiedzieć jak one i ich pracownicy powinni wykonywać zabiegi, obsługiwać klientów czy też jak dobierać pielęgnację a nawet prowadzić sprzedaż kosmetyków do pielęgnacji domowej. Dlatego musiałem dodawać sobie te kilka lat aby zyskiwać na wiarygodności. Dziś już nie muszę się postarzać a wręcz mój młody wygląd świadczy o tym, że doskonale wiem jak dbać o swoją skórę. Jednym z moich koników w pielęgnacji domowej są kosmetyki oferowane przez marki tworzące kosmetyki dla salonów urody czy SPA. I dziś opowiem wam o kremie stworzonym przez markę KLAPP


sobota, 23 stycznia 2016

Mam kota pod ognistym dachem mojej głowy


Farbowanie włosów towarzyszy mi już od dawna. Od tak zwanego trudnego wieku. Czy był on jednak taki trudny i buntowniczy tego bym nie powiedział. Ale już od lat szczenięcych lubiłem zmienić kolor swojej czupryny. Zostało mi to do tej pory i dość często staję się bardzo jasnym blondynem na okres letni. Zaś w okresie jesienno-zimowym swoje włosy rozpalam ogniem a wiosną czasem sięgam po brązy lub fiolety. Z początkiem tego roku w atelier Kasper Muth oddałem się w ręce stylisty i zrobiliśmy zimowe ogniste ombre na mojej głowie, a to wszystko przy użyciu jednej z moich ulubionych profesjonalnych marek fryzjerskich Joico.


czwartek, 21 stycznia 2016

Dni alergii po raz drugi


Już minęło trochę czasu od tego wydarzenia ale jestem pewny, że warto o nim wspomnieć i napisać co nieco. Zwłaszcza, że żyjemy w czasach gdy różnego rodzaju alergie i nietolerancje nie tylko na żywność, kosmetyki czy chemię gospodarczą ale nawet na materiały użyte do produkcji ubrań czy farb do malowania domu stają się coraz bardziej powszechne. Właśnie dlatego, już drugi raz na Stadionie PGE Narodowym w Warszawie, w dniach 20-21 listopada impreza przyciągnęła nie tylko interesujących wystawców ale i rzesze zwiedzających. Przyjrzymy się dziś troszkę bliżej wystawcom. W tym roku organizatorzy zdecydowanie powiększyli teren, na którym odbywały się targi, dzięki czemu o wiele wygodniej można było przemieszczać się pomiędzy stoiskami i trudniej było przeoczyć coś godnego uwagi.


niedziela, 10 stycznia 2016

Gładką stopą robię krok w ten nowy rok


Mamy zimę więc temat, który chcę dziś poruszyć dla wielu Polaków jak również i Polek odpływa na zdecydowanie dalszy plan. Stopy, jakby nie patrzeć, zwłaszcza zimą mają tendencję do ukrywania się w grubych skarpetach oraz wysokich i pełnych butach. Zapominamy niestety o tym, że to one nas niosą przez całe życie i choćby tylko z tego powodu należy o nie dbać. Niestety zimą nasze poukrywane stopy nie zawsze wyglądają jak te z reklam. To właśnie zimą hodujemy dość często żółwią skorupkę na stopach a po pomoc biegniemy dopiero gdy zaczyna to pękać, boleć a czasem nawet już krwawić. Dzieje się tak ponieważ komórki naszej skóry na całym ciele ulegają procesowi keratynizacji. Niestety ze względu na nacisk jaki oddziałuje na skórę, choćby naszych pięt, obumarłe komórki zamiast samoistnie się złuszczyć zbijają się i na stopach tworzy się twarda warstwa martwej skóry, często przesuszonej i niestety pękającej. Dlatego konieczne jest regularne usuwanie tych naskórkowych złogów. Można oczywiście wybrać się na pedicure do „specjalistki” bo póki co mało panów zajmuje się tym zawodem. Niestety temu, że panowie często rezygnują z takich wizyt, winne są czasem same specjalistki. Nieraz już słyszałem, że nie lubią one robić tego zabiegu panom bo czują się jakby robiły im łaskę (choć nie przez „ł”). Często też z tego powodu nie pozwalają one poczuć się panom bezpiecznie i komfortowo w salonie – co nieraz odczułem na własnej skórze. Na szczęście są też i miejsca, które dają ten komfort wszystkim swoim klientom i oby było ich jak najwięcej. Niejaką alternatywą do wizyt w salonie są zabiegi domowe. Od dłuższego czasu na naszym rynku dostępne są „skarpetki peelingujące”. o moich przygodach z jedną taką „maską” pisałem już TU. Ale zawiodę tego kto by spodziewał się dziś tragedii w wielu aktach.


wtorek, 5 stycznia 2016

Noworoczna lista chciejstw


Na początku roku zawsze warto wyznaczyć sobie cele, marzenia i zachcianki aby mieć do czego dążyć, rozwijać się, doskonalić i zdobywać nowe doświadczenia. Wieloma z tych doświadczeń dzielimy się potem z bliskimi i wspólnie cieszymy z tego co udało nam się osiągać. Mamy początek roku i wyznaczyłem sobie już listę filmów, które chcę obejrzeć w kinie a przeczytacie ją TU. Dziś bardziej przyziemnie napiszę po prostu o jakich dobrach materialnych marzę. Niektóre z nich pomógłby mi lepiej pracować i ułatwiłyby prowadzenie bloga. Inne to po prostu rzeczy, które sprawiają, iż żyje się przyjemniej i ciekawiej. Wszyscy gotowi? No to zaczynam.


sobota, 2 stycznia 2016

Na co chętnie pójdę do kina w 2016


Zapytany jakie filmy lubię najbardziej nie mam możliwości udzielenia łatwej, zwięzłej i prostej odpowiedzi. Ze mną już tak jest, że właściwie w każdym gatunku filmowym znajdę jakieś dzieło, które obejrzę i chętnie będę do niego powracał. Są też filmy, które z przyjemnością obejrzę raz i choć więcej do nich nie wrócę to pojedyncze ich sceny wspominam z lekką nostalgią. Niestety bardzo wiele filmów trafia do kolejnego worka z etykietą „obejrzeć i szybko zapomnieć”. Ostatnia grupa filmów to największe koszmarki – czasem nie dam rady oglądnąć nawet całego bo tak mnie zmęczą. Czasem nie daje im zupełnie żadnej szansy i w ogóle nie meczę się ich oglądaniem ale mimo to pamiętam ich tytuły, tak więc są one w nie lepszej sytuacji niż „obejrzeć i zapomnieć”. Dosłownie przed chwilą rozpoczął się nowy rok dlatego siedzę sobie wygodnie na kanapie z notebookiem na kolanach i przygotowuję sobie listy noworocznych postanowień. Nie są to jednak banalne „rzucę palenie”, „schudnę”, „będę unikać czerwonego mięsa”, „będę więcej się uśmiechał do sąsiadów”. Nowy rok skłania mnie raczej do przygotowania kilku ważnych dla mnie list a jedną z nich jest „chciałbym obejrzeć w kinie...”. Tak, istotne jest tu słowo w kinie. Ponieważ tam chodzę tylko na wybrane filmy. Bo tylko w kinie zyskują one dodatkowego wymiaru i nawet będąc posiadaczem największego i najlepszego zestawu kina domowego to nigdy nie będzie to to samo. Zatem dziś moja lista filmów, na obejrzenie których możecie się wybrać do kina wraz ze mną.