niedziela, 17 lipca 2016

Czas na lekki warzywny obiad


Letni czas sprzyja spożywaniu zdecydowanie większej ilości warzyw niż w innych porach roku. Choć dla mieszkańców miasta nie jest to tak urokliwe jak dla tych mieszkających poza nim. Z czasów dzieciństwa bardzo dobrze pamiętam, że wystarczyło wyjść do ogrodu aby w chwilę później wrócić do kuchni z kabaczkami, patisonem, marchewką, skorzonerą czy też z fasolką szparagową. Teraz mogę powiedzieć, że bez mała przez połowę mojego życia tą ostatnią jadłem głównie à la polonaise czyli z bułką tartą i masłem. Dopiero pracując dla profesjonalnej marki kosmetycznej, w trakcie jednego ze szkoleń, na które nieraz wyjeżdżałem do Paryża, spróbowałem fasolki szparagowej z miętą i odrobiną czosnku... i odpłynąłem. Do dziś często pojawia się ona na moim stole — szczególnie latem gdy jej świeży i lekki smak pasuje mi najbardziej.












Fasolka szparagowa ze świeżą miętą i nutą czosnku

Przepis dla dwóch osób jest bajecznie prosty. Pół kilograma zielonej (lub żółtej) fasolki szparagowej przygotowuję obcinając końcówki strąkom i tnąc te większe na połówki a mniejsze pozostawiając w całości. Tak przygotowaną gotuję w osolonej wodzie aż do momentu gdy jest jeszcze lekko chrupiąca, ale nie jest już twarda. Na patelni rozgrzewam dwie łyżki masła, gdyż jemu właśnie danie zawdzięcza najlepszy smak. Jeżeli jednak jest taka potrzeba to można zastąpić je innym tłuszczem. Dwa ząbki czosnku przeciskam przez praskę i chwilkę podsmażam. Gdy jego aromat unosi się już nad patelnią wrzucam odcedzoną uprzednio fasolkę i smażę ją na maśle z czosnkiem przez około 2 minuty dokładnie mieszając, tak by wszystkie fasolki były idealnie obtoczone aromatyzowanym masłem. W tym momencie czas już dodać garść siekanej świeżej zielonej mięty. Wszystko dokładnie mieszam jeszcze przez minutę na małym ogniu... i gotowe.






Fasolka nadaje się jako samodzielne danie na lekki obiad, lecz doskonale komponuje się z różnymi mięsami i lampką wina, najlepiej białego. Jest doskonała zarówno na ciepło jak i gdy już wystygnie. Jeżeli zdąży wystygnąć oczywiście gdyż u mnie w domu znika ona dosłownie w mgnieniu oka. Co ważne, danie to jest tanie, szybkie, smaczne i zdrowe. Więc nie pozostaje mi teraz nic innego jak życzyć wam smacznego.


Michał

9 komentarzy:

  1. Akurat jest pora na fasolkę więc w tym tygodniu ten przepis wskoczy mi do menu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie składniki rosną w moim ogródku, jutro wypróbuję ale na samą myśl ślinka mi cieknie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że jadłam śniadanie bo bym miała smaka :P Fasolkę mogę jeść tonami! I na pewno wypróbuję tą wersję, bo czym dziwniejsza potrawa tym smaczniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mmmm musi być pyszne, tylko kurcze ja już nie mam mięty, wszystką posuszyłam :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie zaciekawiłeś tym przepisem, muszę wypróbować, bo fasolki mam w tym roku bardzo dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam warzywka, zarówno latem jak i zimną. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam fasolkę, a Twój przepis bardzo mnie zaintrygował i muszę go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.