piątek, 28 sierpnia 2015

Ratunek przed upływającym czasem


Dbanie o siebie nie jest w modzie - jest koniecznością

W naszych czasach coraz chętniej dbamy o siebie. Zaczynamy zdrowo się odżywiać, zdrowiej mieszkać a nawet uprawiać sport. I nie będę tu mówił, że „sport to zdrowie”. Zbyt wielu znam sportowców i znam historie ich kontuzji, urazów a nawet chorób wywołanych uprawianiem sportu. Ale ruch to rzeczywiście jest zdrowie. Nie musimy od razu zajmować się czymś wyczynowo aby dać naszemu organizmowi to co płynie najlepszego z aktywności fizycznej. Czas płynie nieubłaganie i nie stajemy się młodsi. Choć na szczęście wielu z nas wciąż czuje się młodo. Myślę, że to wpływ zbliżających się nieuchronnie urodzin sprawia, że w ostatnich czasach zdecydowanie chętniej udaję się do salonów urody by intensywniej pomagać mojej skórze zatrzymać młody wygląd. Jakby nie liczyć za niewiele ponad miesiąc rozpocznę trzydziesty siódmy już rok życia. Nie obawiam się upływu czasu i nie jest tak, że spędza mi to sen z powiek. Ale dlaczego nie pomagać sobie w walce z jego śladami zwłaszcza nie robiąc niczego inwazyjnego? Gabinety kosmetyczne w naszych czasach sporo różnią się od tych nawet sprzed 15 czy 20 lat, gdzie facet traktowany był jak ufoludek - nawet przez obsługę. Dziś nie tylko możemy poczuć się tam komfortowo i skorzystać z usług naprawdę dyskretnie. W dodatku coraz częściej powstają takie enklawy tylko dla panów. Więc nawet jeżeli się wstydzimy będzie nam tam o wiele łatwiej. A korzystanie z usług kosmetologa to nie próżność a czasem wręcz konieczność. Zwłaszcza jeżeli nasza skóra potrzebuje ratunku i woła wręcz o pomoc. Dziś zapraszam do profesjonalnego a zarazem bardzo przyjemnego świata urody.



wtorek, 25 sierpnia 2015

Obudź włosy filiżanką kawy


Recoffee to nie dolewka!

Za oknem świat coraz głośniej dobija się do mojej świadomości. Stuka butelkami z mlekiem, kluczami w drzwiach sąsiada obok czy szpilkami na metalowych obcasach sąsiadki spod piątki. Coraz głośniej śmieje się śmiechem dzieciaków biegnących do szkoły... czy gdzie one tam biegają o tej nieludzkiej porze. Otwierasz oczy lekko walcząc z nimi aby zechciały w końcu zobaczyć nowy, piękny dzień. Drepczesz do kuchni zaparzyć kawę. Na szczęście nie zajmuje ci to wiele czasu gdyż wystarczy włączyć ekspres. Następnie jeszcze sennie suniesz do łazienki. Przez przypadek zerkasz do lustra... Dobrze, że masz mocne serce, bo ten widok nie jednego przyprawiłby o zawał. Ty już na nogach a Twoje włosy jeszcze śpią. Każdy wyciąga się w tylko sobie wygodną stronę. Zmęczone, senne. Jedne skulone w sobie, inne wręcz przeciwnie. Czas by przywrócić im blask i witalność. Czas je obudzić zanim wyjdziesz do ludzi. One, tak jak ty, mogą pragnąć kawy.


sobota, 22 sierpnia 2015

Film zdecydowanie nie dla małych dzieci


Nie taki mały jest ten Książę

Bardzo lubię czytać i wiele jest książek, które zdarzyło mi się pochłonąć spośród wszystkich tych, które zdarzyło mi się przynajmniej nadgryźć. Ale jest kilka takich pozycji, do których ciągle wracam i za każdym razem czytam je z zapartym tchem i wciąż budzą one we mnie duże emocje. Jedną z takich książek jest „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupéry, po którą sięgnąłem po raz pierwszy jako dziecko niechodzące jeszcze do szkoły. Sięgnąłem to może zbyt dużo powiedziane. Przeczytała mi ją mama na dobranoc. Już wtedy wiedziałem, że to niezwykła opowieść a mama pomogła mi pojąć to, czego nie potrafiłem jeszcze zrozumieć zbyt dobrze. Oczywiście na tyle, na ile zrozumieć to może dziecko. Bo książka ta jest o wielu bardzo ważnych rzeczach. O radości i szczęściu ale też i cierpieniu, życiu i śmierci, o samotności i przyjaźni. Tak też odbierałem ją – choć może trochę dokładniej – czytając ją jako lekturę w szkole podstawowej. Wtedy już wiedziałem, że nie jest to książka dla dzieci, bo wiele zawartych w niej prawd było skierowanych do dorosłych. Na sto procent umocniło mnie już w tym przekonaniu kolejne przeczytanie tej książki w szkole średniej. Autor ofiarował nam coś więcej, coś bardziej głębokiego o wielu dnach.



czwartek, 20 sierpnia 2015

Zapach ciasta zapachem dzieciństwa


Bardzo często czując jakiś zapach, przywołuje on w naszej głowie wspomnienia. U mnie dzieje się tak dość często bo zapach najintensywniej pobudza moją pamięć. Szczególnie jeżeli zapach utrwala jakieś przyjemne wspomnienia. Najwięcej takich wspomnień zakodowało się chyba w dzieciństwie. Zapach koszonej trawy zawsze kojarzy mi się z wakacjami i odkrywaniem świata z przyjaciółmi. Z chwilami, w których odkrywaliśmy różne przyjemności po raz pierwszy. Z chwilami, kiedy smakowaliśmy różnych rzeczy po raz pierwszy. Z wyprawami i z wieloma wspaniałymi przygodami a czasem nawet psotami. Szczególnie silnie działa na mnie w tej kwestii zapach ciasta. Ale nie każde kojarzy mi się z tym samym. Szczególnie przyjemne wspomnienie zakodowało się w zapachu sernika z jagodami. Ostatnio przypominam sobie o nim dość często dzięki woskowi od Goose Creek.


niedziela, 16 sierpnia 2015

W tym roku nie pojechałem na Malediwy


Jak co roku przychodzi ten urlopowy czas, kiedy człowiek planuje gdzie i jak spędzi urlop. A że bloger to też człowiek to i urlop mu się czasem zamarzy. Więc planuje gdzie by tu urlop spędzić. Jak ma szczęście to zastanawia się tylko gdzie. A jak ma mniej szczęścia to kiedy i czy. Ale takie problemy to chyba nie tylko blogera dotyczą? Mam rację? Dlatego co roku jeszcze zimą lub późną wiosną „zasiadamy” z moją wieloletnią już miłością z kawą przy komputerze, przeglądamy setki cudownych miejsc na wakacje i debatujemy. W tym roku postanowiliśmy, że nie pojedziemy na Malediwy. Nie żebyśmy mieli coś przeciwko temu miejscu. Bynajmniej. Jest tam pięknie, wręcz rajsko. Ale decyzja była prosta. W zeszłym roku nie pojechaliśmy na Majorkę ale jeszcze nie wiemy, gdzie nie pojedziemy w przyszłym roku. Ale z pewnością coś wymyślimy. Nie jesteśmy zwolennikami brania kredytu na wakacyjne wyjazdy. Jeżeli nas stać to jedziemy. Nie ma wolnych środków? Odpoczniemy w domu. Tak też się da.


sobota, 8 sierpnia 2015

Moja kawa, Twoja kawa...


Kawa, kawusia, kawunia.

Zapach świeżo parzonej kawy wywołuje na mojej twarzy i zapewne wielu innych, błogi uśmiech. Pierwszą rzeczą, którą ledwo zbudzony robię to jeszcze wręcz po omacku drepczę do kuchni i napełniam czajnik świeżą wodą, po omacku dopadam ulubionego kubasa, jakby spiesznie ale i z namaszczeniem wrzucam do niego dwie pełne łyżeczki kawy i gdy tylko czajnik zagwiżdże na mnie, rozbudzając mnie tym trochę, zalewam ten najcenniejszy poranny skarb wrzątkiem. Dosłownie w chwilę dom wypełnia się doskonałym aromatem a ja już mogę się rozkoszować i celebrować początek nowego dnia. Taki rytuał sprawia, iż wiem że dzień będzie jak zawsze idealny.


środa, 5 sierpnia 2015

Douglas umalował finalistki Miss Polski na Wózku 2015


W sobotę 25 lipca w Amfiteatrze Bemowo odbyła się Gala Finałowa Miss Polski na Wózku 2015. Makijażyści Douglas zadbali, aby wszystkie finalistki miały olśniewające make-up’y, które uwydatniły ich naturalne piękno i blask.

Piękna i na wózku

Wybory Miss Polski na Wózku zostały zorganizowane przez Fundację Jedyna Taka już po raz trzeci. Inicjatywa ma na celu zmianę wizerunku i postrzegania kobiet z niepełnosprawnością. Każda kobieta ma prawo czuć się piękna i tak być odbierana przez społeczeństwo – przekonuje Katarzyna Wojtaszek, prezes Fundacji Jedyna Taka i dodaje – Nasze finalistki to kobiety pełne pasji, sił oraz wytrwałości w dążeniu do realizacji własnych marzeń. To kobiety, dla których wózek nie przesądza o ich atrakcyjności. Zachęcamy wszystkie panie do dbania o swój wygląd i pielęgnowania pewności siebie, zgodnie z zasadą, że każda z nas jest jedyna taka!


poniedziałek, 3 sierpnia 2015

O wcale nie łatwej sztuce robienia sobie dobrze


Często gdy chcę sobie zrobić dobrze najczęściej zamykam się w łazience i tam w jej zaciszu, gdy nikt nie patrzy a i żadna sowa nie podsłuchuje swoich przyjaciół ani tym bardziej mnie, zabieram się do tego co dla mnie jest naprawdę przyjemne. Myślę, że niejeden/niejedna z was też lubi to uczucie i dlatego warto przygotować się do tego metodycznie. Wiadomo nie od dziś przecież, by zrobić coś dobrze najpierw trzeba się poduczyć by wtedy bezbłędnie doprowadzić to do perfekcji. Dobrze jest się rozebrać aby nie pobrudzić ubrań i by wszystko co robimy było dobrze odbierane przez nasze zmysły. Ubrania można wcześniej idealnie poukładać ale jeżeli się spieszysz i masz ochotę zrobić sobie dobrze jak najszybciej – czasem jestem w tej kwestii niecierpliwy, a TY? - równie dobrze możesz je po prostu z siebie zrzucić i zostawić w bezładzie. Czasem lepiej zrobić to na mokro. Jednak czasem sucha skóra gwarantuje przyjemniejsze doznania i o wiele lepszy finał. A gdy mam już wszystko przygotowane zazwyczaj zaczynam od zadania sobie pytania: Jak ostro mam ochotę to dziś zrobić? Gdy potrzebuję się tylko zrelaksować wybieram subtelny zapach i ścierniwo. Lecz gdy potrzebuję się idealnie rozbudzić lub w planach mam zastosowanie czegoś intensywnie pielęgnującego wybieram porządnego, nietłustego ale ostrego zdzieraka.


„Na srebrnym ekranie” zabawa KLAPP Cosmetics i Twojego Źródła Urody


Do zdobycia są dwa kosmetyki marki KLAPP Cosmetics:

A CLASSIC Krem na noc lub OLEJEK KAWIOROWY DO CIAŁA, TWARZY I WŁOSÓW z linii CAVIAR POWER Jeden dla uczestnika biorącego udział w zabawie poprzez bloga drugi dla uczestnika zgłaszającego się poprzez Facebook Twojego Źródła Urody


sobota, 1 sierpnia 2015

Znów Anioły muszą odejść


Co roku przychodzi taki moment kiedy my Polacy świętujemy. Ale czy rzeczywiście świętować powinniśmy? Czy może po prostu wystarczyłaby pamięć o tamtych wydarzeniach? Z opowieści nie walczących acz będących świadkami Powstania Warszawskiego i obserwujących ten moment naszych dziejów wiem, że miasto dzięki temu wydarzeniu praktycznie unicestwiono. Bardzo dużo jego mieszkańców zginęło tylko dlatego, że przez przypadek trafili oni w wir walk i nie zdając sobie często z tego sprawy zostali wystawieni na rzeź. Jak to miało miejsce choćby na Woli. Dlatego właśnie już kolejny rok z rzędu o tej właśnie porze sięgam po książkę Konrada T. Lewandowskiego „Anioły muszą odejść”. Książka jest nietypowa ale pomaga mi ona wierzyć, że zawsze znajdą się ludzie, którzy przyczyniają się do wyrwania nas z zatracenia i fanatyzmu i prowadzą drogą rozwoju a nie ku zgliszczom i umysłowemu ograniczeniu. Książka ta w nietypowy w sumie dla naszego czasu i przestrzeni sposób, bazując na historii oraz prawdach religijnych, ukazuje nam mocno nieortodoksyjne wytłumaczenie tego dlaczego Warszawę cyklicznie niszczą dziejowe kataklizmy. Na kartach książki spotkamy mistyczne postaci, które z jednej strony czuwają nad nami a z drugiej pozwalają nam korzystać z wolnej woli tworząc historię tego wspaniałego jakby nie patrzeć i zawsze odradzającego się miasta jakim jest Warszawa.