środa, 2 grudnia 2015

Trzy przyjaciółki dobrego wyglądu od YONELLE


Czasem potrzebujemy ich by szybko poprawić stan i wygląd naszej skóry. Lubimy po nie sięgać przed ważnym wyjściem aby na przykład wpędzić w kompleksy „przyjaciółki”, z którymi spotykamy się po latach. Zastosowanie maseczki kosmetycznej to najprostszy zabieg jaki może być zastosowany na skórę. Chętnie z nich korzystamy ponieważ to jeden z tych kosmetyków, które w najkrótszym czasie daje najwidoczniejsze efekty. Dodatkowo taki domowy zabieg wcale nie jest trudny do przeprowadzenia. Wystarczy nałożyć maseczkę na uprzednio oczyszczoną (umytą) skórę. Dobrze byłoby też wykonać jeszcze peeling zanim nałożymy kosmetyk pielęgnujący by po kilku lub kilkunastu minutach cieszyć się o wiele lepiej wyglądającą, często bardziej olśniewającą, skórą. Niektóre maseczki należy zmyć, niektóre tylko zetrzeć, jeszcze inne ściągnąć niczym drugą skórę. Wiele gotowych maseczek ma postać kemu, żelu czy pasty. Lecz są też takie w postaci płatów nasączanych składnikami aktywnymi. Coraz częściej maseczki mają postać proszków, które sami rozrabiamy, choćby wodą, do odpowiedniej dla nas konsystencji i dopiero wtedy aplikujemy ją na skórę. Po zmyciu maseczki, o ile była taka potrzeba, a nawet jeżeli wchłonęła się ona do czysta, wskazane jest stonizować skórę by przywrócić jej odpowiednie pH. Po maseczki najczęściej sięgają kobiety lecz ostatnio przekonują się do nich coraz chętniej i coraz mniej wstydzący się tego mężczyźni. Na rynku mamy wiele gotowych maseczek o działaniu oczyszczającym, nawilżającym, odmładzającym czy odżywczym – a ja opowiem wam tym razem o trzech nowych i zupełnie wyjątkowych maseczkach marki YONELLE.



 





Nanodisc Mask NO1 – Magic Compress

Jak każda z nowych maseczek nanodyskowych tak i ta zamknięta jest w tubce, którą kryje w sobie satynowy woreczek a ten umieszczony jest w gustownym pudełku. Uwielbiam ten sposób pakowania. Rozpakowywanie produktu przypomina trochę chwile radości podczas otwierania prezentu świątecznego czy urodzinowego. W tubce kryje się bardzo gęsta i bardzo treściwa maska o bardzo przyjemnym zapachu, co zdecydowanie umila stosowanie kosmetyku. Jest to maska glinkowa, w której zatopione jest wiele cennych składników. Znajdziemy w niej retinol, kwas hialuronowy, ekstrakt z limonki, olej jojoba i olej tsubaki czyli olej z pestek kamelii japońskiej. Olej ten używany jest w Japonii od wieków ze względu na jego dobroczynne właściwości. Nawilża on i regeneruje skórę, dodaje blasku i chroni przed promieniami UV oraz niekorzystnymi czynnikami środowiskowymi. Maseczkę można nakładać po prostu palcami ale ja osobiście glinkowe maseczki wolę nakładać pędzlem. Dzięki czemu rozprowadzam je o wiele równomierniej i mniej maseczki marnuje się na dłoniach. Producent zaleca stosować ją dwa lub trzy razy w tygodniu choć maska ta równie doskonale spisze się jako domowy zabieg bankietowy. Ponieważ skóra po jej zastosowaniu jest ukojona, odzyskuje młodzieńczy wewnętrzny blask. Ciekawe jest też to, że jeśli nie zmyje się maseczki przy pomocy gąbek czy wacików a zrobi się to po prostu dłońmi, na skórze pozostanie delikatna matująca, pudrowa warstwa – niewidoczna – która pozwoli dość długo cieszyć się niebłyszczącą od sebum, świeżą skórą. Skóra po jej zastosowaniu jest aksamitnie gładka i po prostu młodzieńczo piękna. Maska wystarczyła mi na 7 aplikacji co powoduje, że jest dość wydajna. Choć przy nakładaniu jej palcami może starczyć na mniejszą ilość domowych zabiegów.






Nanodisc Mask NO2 – Amazing Smooth

Dla skóry suchej, wiotkiej, szorstkiej lub słabo nawilżonej przeznaczona jest maseczka druga. Jej konsystencja jest kremowa, jedwabista a jej zapach równie lekki i przyjemny jak samo stosowanie tego kosmetyku. Można ją nakładać zarówno palcami jak i pędzlem. A że doskonale sprawdza się również na dłoniach dlatego spokojnie można nakładać ją właśnie palcami a pozostałości wmasować w dłonie. Na skórze rozprowadza się bardzo łatwo, wręcz w mgnieniu oka. Jak zawsze należy aplikować ją na oczyszczoną skórę. Można ją zmyć po przynajmniej pół godziny od nałożenia ale najlepsze efekty osiągniemy gdy zostawimy ją na skórze na całą noc. Wcześniej warto wykonać choć krótki masaż twarzy, który może polegać tylko i wyłącznie na delikatnych ruchach głaszczących i odprężających. Wśród składników aktywnych znajdziemy tu nanodyski przenoszące kwas hialuronowy ale są tu również i enzymy, olej z orzechów makadamia i witamina E. Dlatego skóra poddana domowemu zabiegowi z użyciem tej maski staje się niesamowicie gładka, jędrna, elastyczna i ukojona, zaczyna wyglądać zdrowo a wręcz młodo. Jest też dość wydajna.





Nanodisc Mask NO3 – Youthful Glow

W przezroczystym żelu zawieszone zostały mikrokuleczki barwy różowej. Ale nie ma się czego obawiać, nie jest to bynajmniej peeling. Zapach tej maseczki jest moim faworytem spośród wszystkich trzech opisywanych dziś kosmetyków. Jest on soczysty i zielony niczym trawa wiosną czy liście wiciokrzewu. Dla mnie bomba! Tą maskę najlepiej nakładać po prostu własnymi dłońmi gdyż należy ją delikatnie wmasować w skórę – przynajmniej do czasu aż różowe mikrokulki nie znikną. Maseczka została obficie wypełniona składnikami aktywnymi. Mamy tu nanodyski z PCA, papainę dzięki której skóra staje się gładsza i młodsza, mocznik i d-pantenol oraz różowe kulki zawierające laktozę. Wszystko to sprawia, że nasza skóra szybo staje się doskonale nawilżona, jedwabiście gładka i odzyskuje jednolity i zdrowy koloryt. Po prostu wyglądamy młodo i kwitnąco. Maseczkę możemy nakładać zarówno na noc jak i na dzień. Choć najlepsze efekty uzyskamy pozostawiając ją na skórze przez całą noc i dopiero rano zmyjemy ją po prostu wodą.



Yonelle oferuje nam trzy odmienne maski i każda z nich ma inne zastosowanie. Ja osobiście cieszę się, że mam je wszystkie trzy, ponieważ właśnie dzięki nim mogę idealnie przygotować skórę do zimy stosując je przemiennie przez całą jesień.


Michał

10 komentarzy:

  1. Prezentują się bosko, działanie na pewno też mają super, sporo recenzji ostatnio czytam :) PS. krem Phenome w końcu dotarł, także dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. JA lubię ludzi pracujących dla tej marki są świetni :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam straszną ochotę na maskę nr 1 i 3 :) Jest na liście moich chciejstw :) Z miłą chęcią dołączam do grona obserwatorów :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam jedyneczkę i bardzo sobie chwalę :) Moja cera należy do tłustych, a już na pewno do tych, które charakteryzują się zwiększoną produkcją sebum i o dziwo ta maseczka pozwala cieszyć mi się przez jakiś czas świeżo wyglądającą i matową cerą - genialna! Prawdziwe SOS, które niestety szybko się kończy, ale to tak ze wszystkim co jest dobre...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. już same opakowania tych masek zachęcają do wypróbowania, ja mam maskę Amazing Smooth ale czeka jeszcze na użycie, bo muszę wykończyć maskę różaną Skin79 :-)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.