środa, 9 września 2015

Skandynawska magia w świecie piękna


Nordycki czy skandynawski?

Tak, wiem. Niektórzy mogą się obruszyć i powiedzieć iż Finlandia to nie Skandynawia. Bo to kraj północy czyli kraj nordycki. Mają oni jak najbardziej rację. Nazwa “kraje nordyckie” pochodzi od słów nord i nordisk oznaczających w językach skandynawskich odpowiednio północ i północny. Nie mniej jednak termin „NORDYCKI” wiąże się z określeniem kraje skandynawskie. Tyle, że ma on znacznie szersze znaczenie. Już niejednokrotnie pisałem, iż uwielbiam skandynawskie kosmetyki. Szczególnie za ich zamiłowanie do natury i czerpania z jej mocy pełnymi garściami. W naszych czasach mocno wyczuwalna jest tendencja powrotu do natury. Ale by czerpać z niej to co dla nas najlepsze i dać temu większe bezpieczeństwo i efektywność jest ważne aby umiejętnie wydobywać tą magię, zamkniętą choćby w roślinach.






Jedną stopą w naturze, drugą... w laboratorium

Wszystko zawsze zaczyna się w środowisku naturalnym. Właśnie tam, skąd wywodzą się najlepsze, naturalne właściwości roślin arktycznych. Narażone są one na takie warunki, że dla własnej ochrony wytwarzają wiele bardzo cennych składników odżywczych a co za tym idzie, pielęgnujących. Jeżeli tak doskonały surowiec trafi do doskonałych laboratoriów gdzie łączy się naukę z naturą, powstać mogą już tylko najwyższej klasy kosmetyki selektywne. Tak właśnie powstała doskonała Fińska marka LUMENE. W jej kosmetykach zamknięto siły uwolnione z: arktycznej jagody pełnej antyoksydantów i niesamowicie kojącej. Jest tu też malina moroszka o działaniu detoksykującym, odmładzającym oraz bogata w witaminę C. Arktyczna borówka brusznica o działaniu uelastyczniającym i ujędrniającym, arktyczna dzika róża, która nawilża odmładza oraz oczyszcza skórę. Natomiast arktyczna malina doskonale chroni nas przed czynnikami zewnętrznymi, nawilża i działa przeciwstarzeniowo. Wszystko to wspierane redukującym zmarszczki, bogatym w przeciwutleniacze arktycznym rokitnikiem. A na koniec woda z topniejących wiosną lodowców bogata w minerały, które wyrwała ze skał. Wszystko to, co w arktycznej naturze najcenniejsze.






Time Freeze Ultra Firm Elixir - Przeciwzmarszczkowy, ujędrniający eliskir do twarzy

Zawiera wyciąg z dzikiej, arktycznej borówki brusznicy. Sprawia, że twoja skóra jest w widoczny sposób piękniejsza i bardziej świeża w jednej chwili. Zapewnia natychmiastowy, widoczny efekt liftingu oraz długotrwałe ujędrnienie. Bioaktywny wyciąg z dzikiej arktycznej borówki brusznicy jest 40 razy silniejszy od jagód, które są rozpierane przez naturalne antyoksydanty kwercytyny. Nasz Skin Messenger Molecules™ pracuje by wspierać syntezę kolagenu i elastyny. Razem dostarczają więcej młodości, jędrności i wzmocnienia skórze. Wyciąg z białka sojowego zapewnia błyskawiczne ujędrnienie i uczucie "liftingu" oraz ma wpływ na długotrwałe ujędrnienie skóry. Wygładza zmarszczki, sprawia, że powierzchnia skóry jest jedwabiście gładka - wspaniała baza do makijażu.

Serum minimalizuje widoczność porów, poprawia teksturę skóry oraz dzięki perłowym pigmentom rozświetla i dodaje skórze blasku.

Flakon pojemności o 30 ml kosztuje około 100 zł i jest dostępny TU





Moje wrażenia

W wygodnym w użyciu flakonie typu airless zamknięty jest czerwony żel a w nim zatopione są „perły” adekwatnej do nazwy barwy. Przy aplikacji mieszają się one idealnie z żelem, zmieniając go w lekko świetlisty kosmetyk. Na skórze rozprowadza się idealnie i po chwili całkowicie wchłania się zostawiając skórę satynową w dotyku. Po tygodniu stosowania skóra staje się wyraźniej sprężysta i jednolita. Jest też wyraźnie świeższa, młodsza i odzyskuje swój blask. Po dwóch tygodniach zauważyłem spłycanie się linii mimicznych. Serum bardzo przyjemnie, pachnie lekko owocowo ale nie nazbyt intensywnie. Ten bardzo przyjemny w użyciu kosmetyk jeszcze niejednokrotnie zagości w mojej kosmetyczce. A warto go stosować zarówno na noc jak i na dzień. Dodatkowo można stosować na niego krem, szczególnie na dzień.

W szkolnej skali wystawiam mu zasłużoną ocenę bardzo dobrą


Michał

11 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe jest to serum, przy okazji z chęcią wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto :) a na pewno doskonale spisze się na wiosnę, by po zimie dać skórze kopa :)

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że Lumene robi taki kosmetyki. Zawsze kojarzyłam tą firmę z kosmetykami do makijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pielęgnację mają bardzo przyjemnie rozbudowaną :) wiele ciekawych kosmetyków :)

      Usuń
  3. Też mnie zaciekawiło, ale szkoda, że na stronie nie podają pełnego składu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pełny skład znajdziesz na stronie producenta (lumene.com) :)

      wiem że puryści składowi znajdą w składzie choćby alkohol denat. ale niech się nie obawiają - serum nie wysusza :) mam suchą skórę i zrobiło jej dobrze :) naprawdę fajny kosmetyk :)

      Usuń
  4. Wygląda pięknie, a do tego twoja ocena, mnie skusiłeś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia. Muszę sobie obejrzeć ten produkt na żywo!

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.