niedziela, 20 września 2015

Lady in red


Zmysłowa uczta dla mojej skóry

Moja skóra nie należy już do najmłodszych, choć nie jest ona jeszcze dojrzała - podobnie jak jej właściciel. Jak głosi mądrość ludowa, u mężczyzny najtrudniejsze jest pierwsze 40 lat dzieciństwa, potem jest już łatwiej. Co dla mnie bardzo ważne, mało kto podejrzewa mnie i moją skórę o posiadanie już bez mała 37 lat. Wiele w tej kwestii zawdzięczam swojej doskonałej intuicji w doborze kosmetyków dostosowanych do potrzeb mojej skóry. Oczywiście staram się również nie nadwyrężać jej oraz używać odpowiedniej fotoprotekcji, jak również wypijać odpowiednią ilość wody i dostarczać wielu potrzebnych minerałów i witamin. To wszystko składa się na sukces w walce z oznakami upływającego czasu. A od jakiegoś czasu w walce tej moim sprzymierzeńcem jest kobieta w czerwieni. Nie tylko troskliwie się mną zajmuje ale i doskonale pobudza moje zmysły. Wzroku, gdyż faceci lubią patrzeć. Zapachu, albowiem pobudza on apetyt na więcej. No i dotyku, bo niesamowicie odczuwa się ją na skórze. A ona wręcz pieści ją zmysłowo.











Lady in Red od ILUA - szczypta magii w codzienności

Połączenie nowatorskich składników o silnym działaniu pochodzących z komórek macierzystych wąkroty azjatyckiej i nowozelandzkiej paproci drzewiastej skumulowanych w mamaku vital essence czyni z naszego kosmetyku idealny krem przeciwstarzeniowy, regenerujący i przeciwzmarszczkowy. Esencjonalne ekstrakty z wanilii i granatu otrzymywane w stanie nadkrytycznym CO2 oraz ekskluzywny olej z opuncji figowej i patagońskiej róży dodatkowo nasilają działanie przesądzając jednogłośnie losy bitwy ze zmarszczkami na naszą korzyść. Zastosowanie: dla kobiet powyżej 30-tego roku życia, które wypowiedziały wojnę zmarszczkom i pozostałym objawom starzenia; odpowiedni dla cery dojrzałej. Ten hipoalergiczny krem może być stosowany z powodzeniem na skórę wokół oczu. Produkt przechowywać w lodówce. Okres przydatności to 2,5 miesiąca.

Sposób użycia: codziennie wieczorem nanieść szpatułką porcję kremu na oczyszczoną skórę twarzy i delikatnie wmasować.

Słoiczek o pojemności 50 ml kosztuje 290 zł i kupicie go TU.










Moje wrażenia

Zacznę od samego początku. Gdy dokonuję zakupu w sklepie ILUA wiem, że kosmetyk nie leży miesiącami na półce i nie czeka tam na mnie lekko przykurzony. Dopiero gdy złożę zamówienie zostanie on dla mnie przygotowany. Dzięki czemu, mimo krótkiego okresu przydatności, mam cały ten okres tylko dla siebie i mojego kremu. Dosłownie w kilka dni trafia do moich rąk eleganckie, czarne pudełko a w nim list skierowany bezpośrednio do mnie oraz słoiczek kremu lub buteleczka, jeżeli zakupię inny kosmetyk. Jeżeli już jestem przy słoiczku to warto się przy nim na chwilę zatrzymać. Wykonany jest on z fioletowego szkła Miron Glass. Szkło to jest idealne dla zachowania wartości i siły działania składników kosmetyku i mimo braku konserwantów robi to przez długi czas. Dlatego dla kosmetyków „lodówkowych” jakimi jest właśnie ILUA jest ono niezastąpione a w dodatku wygląda pięknie i sprawia, że kosmetyku używa się tym chętniej. W kremie”lady in red” znajduje się wiele cennych składników. Choćby komórki macierzyste z pąków kwiatu wąkroty azjatyckiej zawierającej fenylopropanoidy. Zmniejszają one aktywność hialuronidazy tym samym chroniąc kwas hialuronowy będący ważnym składnikiem dla naszej skóry. Mamaku vital essence stymuluje proces odnowy komórkowej a co za tym idzie, pomaga odzyskać i zachować młodzieńczy wygląd. Jest tu i „naturalny botoks” jak często nazywany jest olej uzyskiwany z nasion opuncji figowej. W składzie jest również olej z róży mosqueta - zwany skarbem Patagonii. Stymuluje on tworzenie nowych komórek skóry i wzmaga zdolności regeneracyjne. Ceramidy malinowe odpowiadają za poprawę nawilżenia i zapobiegają przed ucieczką wody przez naskórek. Ciekawym składnikiem jest ekstrakt z granatu uzyskiwany metodą CO2. Nawilża, odżywia, poprawia koloryt skóry oraz łagodzi i sprzyja gojeniu się drobnych uszkodzeń skóry. Jest to również naturalny filtr przeciwsłoneczny. Dzięki wysokiej zawartości kwasu punikowego stymuluje odnowę komórkową w naskórku. Sam krem jest lekko różowy o bardzo treściwej konsystencji. Aczkolwiek nie jest to przesadnie ciężki krem. Cudownie pachnie malinami a to dodatkowo uprzyjemnia jego używanie. Na skórze rozprowadza się gładko, wręcz rozpływa się on na skórze i nader szybko wchłania. Mimo zalecenia do stosowania go na noc osobiście używałem go tak na dzień jak i na noc a moja skóra bardzo szybko odwdzięczyła się zdrowym, promiennym wyglądem. Jest gładka, jędrna i idealnie nawilżona. Odzyskała młodzieńczy wigor i blask. Na pierwsze efekty wcale nie trzeba było długo czekać. No ale po składzie kremu nie można się było spodziewać innego rezultatu. Słoiczek wystarczył mi na dwa miesiące używania gdyż nie trzeba go zbyt wiele aby skóra mogła odczuć jego działania. W dodatku używałem go dość długo i na dzień i na noc więc zapewne wystarczyłby i na trzy miesiące stosowany jako krem tylko na noc.


W skali szkolnej wystawiam mu zasłużoną ocenę celującą.


Michał

11 komentarzy:

  1. Oh! Miałam okazję testować próbki tych kosmetyków. Uwielbiam krem na dzień Piękność dnia 01 i masło do twarzy <3 Jak tylko pokazałeś fotkę na FB to od razu przypomniał mi się zapach tych kosmetyków! Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są wyjątkowe i zapadają w pamięć :)

      Usuń
    2. Pierwsze kosmetyki naturalne, które zrobiły na mnie tak niesamowite wrażenie.

      Usuń
  2. 40 lat dzieciństwa a potem będzie lepiej :-) to mnie też dotyczy hyhy.. Musze mieć widocznie jakiś pierwiastek męski hihi..Ilua to bajka dla dorosłych.. Wyjątkowa, intrygująca pociągająca za całokształt :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Po próbkach zauważyłam że jest cudowny. Może w końcu uda mi się go kupić :) Hehe cera jak u nastolatka ale "do najmłodszych już nie należy" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) i tak jesteśmy tak młodzi jak się czujemy a to najważniejsze :)

      Usuń
  4. Zachęcające! i te zdjęcia - hipnotyzm!

    OdpowiedzUsuń
  5. Już gdzieś czytałam o tek wąkrotce azjatyckiej, ale nie pamiętam co i gdzie...? :) Tak czy inaczej, do mojej skóry 30+ z pierwszymi zmarszczkami też byłby wskazany taki krem... tylko szkoda, że tak luksusowe cudo trzeba trzymać w lodówce, a nie z dumą prezentować na toaletce czy w łazience - jestem trochę snobką i chciałabym mieć coś takiego w zasięgu wzroku ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie fakt trzymania w lodowce swiadczy o dobrym skladzie i o tym,ze nie jest to pierwszy lepszy kremik dostępny w kazdym supermarkecie Działanie jak marzenie Dla mnie cudo Tylko skad? Portfel na pewno mi w tym nie pomoże by go kupić

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.