niedziela, 16 sierpnia 2015

W tym roku nie pojechałem na Malediwy


Jak co roku przychodzi ten urlopowy czas, kiedy człowiek planuje gdzie i jak spędzi urlop. A że bloger to też człowiek to i urlop mu się czasem zamarzy. Więc planuje gdzie by tu urlop spędzić. Jak ma szczęście to zastanawia się tylko gdzie. A jak ma mniej szczęścia to kiedy i czy. Ale takie problemy to chyba nie tylko blogera dotyczą? Mam rację? Dlatego co roku jeszcze zimą lub późną wiosną „zasiadamy” z moją wieloletnią już miłością z kawą przy komputerze, przeglądamy setki cudownych miejsc na wakacje i debatujemy. W tym roku postanowiliśmy, że nie pojedziemy na Malediwy. Nie żebyśmy mieli coś przeciwko temu miejscu. Bynajmniej. Jest tam pięknie, wręcz rajsko. Ale decyzja była prosta. W zeszłym roku nie pojechaliśmy na Majorkę ale jeszcze nie wiemy, gdzie nie pojedziemy w przyszłym roku. Ale z pewnością coś wymyślimy. Nie jesteśmy zwolennikami brania kredytu na wakacyjne wyjazdy. Jeżeli nas stać to jedziemy. Nie ma wolnych środków? Odpoczniemy w domu. Tak też się da.





Elektrownie wiatrowe pięknie wpisują się w krajobraz

Wakacje to oderwanie się od rzeczywistości codziennej

Moim tegorocznym urlopem był wyjazd do Trójmiasta a pretekstem było See Bloggers ale dzięki uprzejmości Kasi miałem okazję zostać jeszcze dwa dni dłużej w Gdańsku i poznać lepiej to miasto od strony mniej znanej turystom. Już w piątkowe południe ruszyłem w trasę na przestrzał przez bez mała całą Warszawę, by z Młocin wyruszyć Polskim BUSEM do Gdańska. Na plakatach szumne informacje. A to, że poczęstunek na pokładzie... a to, że darmowe Wi-Fi... Zapowiada się udana podróż. No cóż. Jak to często bywa w tym kraju, miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze. Podróż, owszem, była wygodna ale o poczęstunku można było raczej pomarzyć a Wi-Fi na szczęście miałem własne bo akurat w tym busie nie działało. Do tego doszła godzina bez mała opóźnienia spowodowanego oczekiwaniem w połowie trasy na zmiennika kierowcy. W końcu jednak dojechałem. Cały i podekscytowany. Zaraz zobaczę się z Kaśką, z którą nie widziałem się kilka miesięcy. Już u niej w domu na kolację zjedliśmy najlepszą i najświeższą w moim życiu flądrę. Była przygotowana po mistrzowsku :) Gratulacje dla kucharza! W bardzo miłej i luźnej atmosferze rozmawialiśmy do późna. Ale w końcu trzeba było już pójść spać gdyż w weekend zapowiadał się bardzo intensywnie.



polskie morze jest przepiękne

See Bloggers – to brzmi tłumnie!

Sobota rano. Szybkie śniadanie, kawa, papieros... Tak, palę. Ale to jedyny nałóg jaki mam. A moja skóra nie może mieć zbyt łatwo skoro mam uczciwie testować kosmetyki :) Niech mają co robić. Szybki marsz na autobus. Jeszcze kilka stacji SKM-ką i już jestem w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni. Szybka rejestracja, identyfikator, pakiet powitalny a w nim... podpaski 'Always'. Nie powiem – wolałbym pampersa. To zdecydowanie ułatwiłoby mi skorzystanie z wielu warsztatów i prelekcji. Powoli gromadzą się ludzie i jest ich więcej i więcej i więcej... Przewija się mnóstwo znajomych twarzy i jeszcze więcej nieznajomych. Lubię gdy ktoś chcąc mnie poznać pyta się o czym piszę, na co ja mu odpowiadam: A zgadnij? – Wiem, nie odpowiada się pytaniem na pytanie, ale w tym przypadku uwielbiam jak się męczą. Jeszcze nikt nie odgadł poprawnie. Najczęściej myślą, że piszę o motorach, ciężkiej muzyce czy też technologicznych nowinkach. A tu proszę: KOSMETYKI. Wyraz zdziwienia na ich twarzach jest naprawdę uroczy. Poznałem naprawdę sporo nowych i ciekawych osób. Miałem też okazję do spotkania się ze znanymi i znajomymi blogerami. Dowiedziałem się trochę o blogowaniu. Z akcentem na 'trochę'. Bo nie ukrywam, że prowadząc bloga już kilka lat spodziewałem się bardziej szczegółowych informacji. Natomiast warsztaty z markami bardzo przypadły mi do gustu. EVELINE dało czadu. Podobnie GOSH i LUMENE. jestem pod dużym wrażaniem, a i dziewczynom się podobało. Szkoda że na terenie imprezy był tylko jeden food track, bowiem w pewnym momencie czekanie ponad godzinę na hamburgera przyprawiało o ścisk żołądka. Na szczęście jakość i smak podanego posiłku rekompensowała to i koiła rozdygotany żołądek. Po skończonych zajęciach, późnym popołudniem, razem z Kasią poszliśmy z psem na spacer przez niesamowity park Reagana na plażę. A potem znów rozmowy do późna w nocy i śmiechu co niemiara.

Pomorski Park Naukowo-Technologiczny


bardzo fajnie było na warsztatach Eveline

fascynująca podróż 

coś na ząb

na ściance

Niedziela będzie dla nas

Po nocnych pogaduchach w niedzielę praktycznie się spóźniłem na pierwsze warsztaty. Zadzwoniłem więc do Ewy, żeby uprzedziła pilnujących porządku że będę z pewnością. Wbiegam po schodach. Już mnie widzą, pokazują odpowiednią salę. Chwilkę później Annabel przynosi mi jogurt z owocami na śniadanie, przygotowany wcześniej przez Anię z Bazarek Kosmetyczny. Czasami dobrze jest mieć gwiazdorskie wejście. A co! Ten dzień był spokojniejszy. Znalazłem więcej czasu na rozmowy ze znajomymi, było też kilka ciekawych warsztatów oraz prelekcji. Na jednej z nich, były Kominek oprócz kilku innych ważnych rzeczy powiedział coś, jak dla mnie, istotnego: „Po co ci menadżer? Ci co teraz są na topie ich nie potrzebowali”. Czas szybko mija i See Bloggers też minęło. Było ciekawie aczkolwiek chciałoby się więcej.

Ola oprowadza nas po świecie piękna LUMENE


z Kamilą


Popołudnie z Kasią to czas na Jarmark Dominikański, który akurat wczoraj się rozpoczął. Jarmark jak to jarmark. Pełno cukrowej waty, drewnianych kogucików, blaszanych zegarków i co kto sobie jeszcze zażyczy. Kolorowo, przaśnie i dość drogo. Ale za to swojsko. Jeszcze chwilkę połaziliśmy po Starówce. Było błogo bo niespiesznie. Zupełnie nie tak jak robią to turyści, którzy wszędzie się spieszą nie zauważając uroków starej architektury.

fontanna jest urokliwa

młyn


na Jarmarku Dominikańskim





Urlop pracoholika

Nawet w dni wolne biegam i robię foty. Jesteś na plaży? Wykorzystaj to i rób foty do recenzji. No to lecimy na plażę i tak kilka godzin zleciało. Tu coś notuję bo akurat wpadłem na pomysł artykułu na blogu. A tu ciekawe miejsce aby zrobić zdjęcia na Instagrama. Ale mimo tego zabiegania, wyjazd to wyjazd, a więc i tak człowiek odpoczywa. Cały czas też nawijamy jakbyśmy się trzy lata nie widzieli i nagadać nie mogli. Poszliśmy do Parku Oliwskiego, potem przez cmentarz do lasu. Jestem naprawdę zauroczony Gdańskiem.

piechotą do lata

dzióbek musi być



jest pracowicie

Park Oliwski




We wtorek mieliśmy pójść jeszcze do Sopotu. Nie poszliśmy. Plaży i morza jednak nie ominęliśmy... a w wodzie pełno meduz. Wyglądało to pięknie. W drodze powrotnej do domu Kasi złapał nas deszczyk. Taki leciutki, przyjemny, letni i pachnący. Następnie pakowanie i czas już wracać do stolicy, do domu. Już prawie dochodziliśmy do przystanku tramwajowego jak urwała się chmura. Kilkadziesiąt metrów biegiem a ubrania mokre jakby człowiek się w nich dopiero co wykąpał. Po prostu cudownie. Dojeżdżamy do centrum i tęcza rozciągnięta nad miastem rekompensuje mi chlupot w butach. Powrót Polskim BUSEM, tym razem jest WI-FI, obiecanego poczęstunku dalej nie ma :) Nic to. I tak się go nie spodziewałem. Za to w Warszawie jesteśmy chwilkę przed czasem dzięki czemu dużo szybciej dotarłem do domu. No cóż, pracowity urlop skończony ale było naprawdę świetnie!



galaretki są piękne :) 




po nawałnicy



Michał

21 komentarzy:

  1. W Polsce jest rowniez pięknie i mozna super wypocząć Super fotki porobiles I ten dziubek :-) Super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Polsce jest bardzo wiele cudownych miejsc :) jest co zwiedzać :) i podziwiać :)

      Usuń
  2. ...też jestem zakochana w Trójmieście, ale preferuję jednak klimat Monciaka i sopockiego mola. Choć miejscem najbliższym memu sercu jest ukochana Rewa.....spokojna.....tylko plaże, woda i .....relaks........ - skąd do Trójmiasta żabi skok.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) molo w Sopocie ma swój urok :) choć ja osobiście nad naszym morzem uwielbiam klify Jastrzębiej Góry lub spokojną i bardzo czystą zatokę w Świnoujściu :)

      Usuń
  3. Uwielbiam nasze morze i Trójmiasto, pal sześć tam Malediwy czy Majorkę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. My w tym roku pierwszy raz od dawna nie pojechaliśmy do Trójmiasta :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę meduz. :) Żadnego Trójmiasta, Bałtyku, ani Majorki czy Malediwów. Mają coś wspólnego - za duży tłok. :P Co do merytorycznej części - Kominek nie ma racji. Blogosfera jest sprofesjonalizowana. To część biznesu marketing/media/reklama. Jeśli nie jesteś z branży, ani ekonomistą/finansistą z wykształcenia, to się nie przebijesz. Profesjonalnemu blogerowi potrzebny jest menedżer. Jak sportowcom czy artystom. Wie z kim o czym i za ile, rozmawiać. Ciekawostka - Większość topu polskiej blogosfery to ludzie z branży. Samouków jest niewielu. Zresztą czas tych ostatnich przemija. Jak w każdym biznesie, który przechodzi z pasji/garażu na poziom profesjonalny - zarabiania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście Kominek nie jest dla mnie guru, ani nikim ważnym czy wyjątkowym. Nie jest dla mnie bogiem, jak dla wielu. Jako jedyny powiedział coś co jest przydatne - Zarabiaj bo to twoja praca i twój czas w to włożony, ale nie pozwól sobie wmówić że bez innych nie dasz rady, nie potrzebujesz menadżera, choć coraz więcej takich "Januszy Biznesu" teraz będzie się pojawiać. Nie sprzedawaj praw do swojej pracy, tekstu czy zdjęć. Sprzedawaj czasową licencję na jej użytkowanie - to druga ważna sprawa jaką powiedział. Nie podpisuj zbyt długich w terminie umów nawet z wydawcą - Inni starali się tylko dobrze zareklamować, pochwalić jacy są świetni, spójni i jak to my teraz musimy uważać bo blogi się kończą.

      Jeżeli jesteś dobry w tym co piszesz zawsze masz dużą szansę na przebicie się - jeżeli jesteś specjalistą w swojej dziedzinie, zawsze znajdziesz czytelników, a jak masz czytelników stajesz się atrakcyjny dla reklamodawców. Chcesz i czujesz potrzebę posiadania menadżera? Zatrudnij. Nie da Ci jednak nic żaden menadżer - poza tym, że będzie na tobie kręcił swój interes - jeżeli nie potrafisz zdobyć czytelników. Już kilku topowych blogerów, choćby modowych, się o tym przekonało.

      Nie trzeba być "celebrytą blogerem" żeby zarabiać na blogu, często nie mniej niż oni. Lepiej nabierać małą łyżeczką a często niż wielką a sporadycznie :) Do tego nie potrzebuję menadżera, ale ciągle idę do wytyczonego sobie celu :) Nie trzeba być po zarządzaniu żeby stworzyć własne imperium. Potrzeba tylko dużo pracy i wiary w siebie :) i w swoich czytelników :) I najważniejsze, nie zgubić w tym siebie - bo czytelnicy zaczęli nas czytać ponieważ jesteśmy tacy a nie inni :)

      Usuń
  6. Haha cała prawda wyszła na jaw :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla nas również integracje blogerskie w tym roku były czasem urlopu, rozsiane przez trzy miesiace, weekendowe wyjazdy, było cudnie, było ciasno i gorąco. Czy mam z tym problem? Nie, za rok znów jadę, choćby po to, żeby strzelić sobie z toba fotę na ściance :*

    OdpowiedzUsuń
  8. sama chetnie bym sie zalapala na takie spotkanie ;p ale jakos nigdy nie mam po drodze ;p ciekawa sprawa takie eventy ;p
    no u mnie w tym roku takie same wakacje jak i u ciebie ;p nawet przyszło mi do głowy, zeby sparodiowac twoje zdjecia ;p oczywiscie w pozytywnym tego śłowa znaczeniu ;p tak, dla jaj :D ale czy bede miała do tego głowe? pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D takie wakacje w sumie są najfajniejsze :D bo wiele się dzieje :)

      Usuń
  9. A ja chętnie spędzam urlop w Polsce. Dlaczego? Bo Polska też jest piękna. A wszystkich tych, którzy jarają się wczasami nad basenem gdzieś w zagranicznym hotelu pytam, jak dobrze znają swój kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli dla kogoś liczy się tylko Hotel i basen nie ma znaczenia nic poza pogodą - a ta w Polsce bywa różna i w wakacje często nieprzewidywalna. Ale jak ktoś lubi zwiedzać to jest co oglądać :)

      Usuń
  10. Przekazałam Ci śniadanie od dziewczyn, ale wolontariuszką nie jestem :)
    SeeBloggers w tym roku dało czadu, też strasznie się cieszę że byłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O masz :) widzisz :) nie poznałem że to ty :( ale bardzo dziękuję :D wiem że Ania mi zorganizowała to śniadanie :) ale poczułem się jak gwiazda :D

      Usuń
    2. Spoczko, tak pędziłeś na warsztaty, że się nie dziwię ;) I było na co się spieszyć :) Przynajmniej sprawiam, że ludzie przy mnie czują się jak gwiazdy :D

      Usuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.