czwartek, 4 czerwca 2015

Zróbmy to po męsku

Są takie momenty w życiu, że nawet zarośnięty drwal musi się ogolić i pokazać światu swą gładką jak niemowlęca pupa twarz. Czasem wymaga od nas tego praca, czasem życiowy partner bo nasz zarost działa mocniej niż peeling a czasem wymaga od nas tego wyjątkowa okazja jaką może być na przykład własny ślub. Są również tacy mężczyźni (i wciąż stanowią oni większość), którzy golą się codziennie. Ale niezależnie od tego jak często się golimy i z jakich powodów to robimy, to od maszynek do golenia oczekujemy zawsze tego samego. Mają one sprawić, że golenie będzie szybkie, proste, dokładne, przyjemne i co ważne, ma jak najbardziej chronić nas przed podrażnieniami. Część z tych oczekiwań pomaga osiągnąć odpowiedni kosmetyk do golenia i dostosowany dla naszych potrzeb produkt po goleniu. Ale od samej maszynki również wiele zależy. Jeżeli ma jedno ostrze i w dodatku z kiepskiego stopu metalu, a nie daj Boże, jeszcze kiepsko z ostrością, to golenie może stać się wręcz udręką i torturą. A czy maszynki Wilkinson Xtreme3 Ultimate Plus potrafią sprawić, że nasze golenie będzie idealne?



Producent obiecuje

Nowa jednorazówka Wilkinson łączy w sobie to, co w męskim goleniu najważniejsze: precyzyjnie usuwa zarost i doskonale pielęgnuje. O 50% szerszy niż w poprzednich modelach, pasek nawilżający zapewnia jeszcze lepszy poślizg i skuteczniejszą aplikację substancji odżywczych. Dwa razy szerszy niż poprzednio, pasek napinający czyni golenie jeszcze bardziej komfortowym
i bezpiecznym. W nowym wariancie - Xtreme3 Ultimate Plus znajdziecie oczywiście znak rozpoznawczy linii Xtreme3 - elastyczne ostrza, które same w sobie, dopasowują się do kształtów golonych powierzchni. Pozostałe elementy maszynki, w nowym modelu, nabrały nowej jakości, zyskując też nowy wygląd.




Ostrze taniej maszynki kontra ostrze Xtreme3 Ultimate Plus


Moje wrażenia

Maszynki te mają przede wszystkim spore i wygodne do trzymania rączki, są one odpowiednio ciężkie, dzięki temu trzyma się je pewnie i stabilnie, a to ułatwia dokładniejsze golenie. Jako, że dawno się nie goliłem to dałem spory wycisk tej maszynce, i co ważne, dała ona radę. Do momentu gdy ostatni raz przeciągnąłem nią po skórze, jej ostrze nadal było ostre i dobrze cięło włos. Dlatego jestem pewny, że mógłbym ogolić się nią pewnie jeszcze nie raz – choć nigdy tego nie robię. Bywało, że niektóre maszynki jednorazowe nie radziły sobie z moim zarostem tak dobrze i czasem do dokładnego ogolenia się musiałem zużyć nawet i dwie maszynki. Tu jest zdecydowanie inaczej. Dzięki temu nie zaciąłem się ani razu, co przy tanich jednorazówkach zdarzało się stosunkowo często. A co najważniejsze, moja skóra nie zareagowała podrażnieniami ani nie pojawiły się zapalenia mieszków włosowych, które niejednokrotnie uprzykrzały inne moje golenia się przy użyciu innych, zwłaszcza tych tańszych, jednorazowych maszynek do golenia. Warto też zaznaczyć, że zabrudzenia bardzo dobrze wypłukują się z maszynki pod strumieniem wody podczas gdy prawie wszystkie tańsze konstrukcje mocno się zapychają, przez co tracimy sporo czasu na czyszczenie maszynki podczas golenia się.









Podsumowując: skóra dobrze ogolona, gładka, brak zacięć i podrażnień. Dodatkowo, samo golenie się nie trwało długo dlatego wystawiam zasłużoną ocenę bardzo dobrą.

Michał

16 komentarzy:

  1. Aż z ciekawości podpatrzę czego używa mój mężczyzna :D A jak będzie to coś innego, to wiem co mu sprezentować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie przepadam za Wilkinsonem, mój mąż też nie. Stawiamy raczej na Gillette :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój drwal może i nie jest jakimś strasznym drwalem, ale ma kategoryczny zakaz golenia się. Dostał trymer. który daje efekt 3-dniowego zarostu i nie ma wyboru :D
    Ale ja się skuszę! Na nogach często dręczą mnie dziwne podrażnienia, z tego, co czytam to widocznie wina maszynek! Idzie lato - trzeba pokazywać gładką, idealną skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj jaki gładziudki :D
    ja sama uzywam maszynki z tej firmy do depilacji i faktycznie maja super rzeczy :) warto troche "wybulic" ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę kupić ją mojemu chłopakowi, bo on po każdym goleniu ma same podrażnienia na skórze :)


    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój facet używał tych maszynek, tylko w innej wersji i również był zadowolony ;) Aczkolwiek teraz przerzucił się na taką z wymiennymi ostrzami, aczkolwiek również Wilkinsona ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że kiedyś też nie przepadałem za Wilkinsonem i również Gillette było moim faworytem. Ale całkiem niedawno miałem okazję wypróbować nowe maszynki Wilkinsona i mocno się zdziwiłem. To nie jest ten sam Wilkinson co kiedyś. Według mnie Michał ma 100% racji - zasłużona piąteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój chłopak woli tą z wymiennymi ostrzami- mach 3, ale ja np bardzo lubię te maszynki i sama ich używam :) żelu do golenia też męskiego, ale sensitive- ZERO podrażnień :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta pianka nawet jest twarzowa ;) Kiedyś kupowałam pierwszemu mężowi, podkradały mu córki, a teraz został mi został ino depilator :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz widzę jakie byki robię pisząc nocą, jeju masakra, aż mi wstyd. :D

      Usuń
    2. podbieranie maszynek i pianki to tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie :D

      Usuń
  10. Męskie maszynki są najlepsze. :D zawsze kradnę tacie/chłopakowi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha pamiętam jak moje córki podkradały a mój były mąż później szukał swoich maszynek i się wściekał. :D O swój depilator mogłam być za to spokojna. ;)

      Usuń
  11. Mojemu małżowi przestały się robić podrażnienia po tym jak zamienił tradycyjną maszynkę na elektryczną (do golenia także na mokro). I jest tak zadowolony, że do tradycyjnych nigdy nie wróci :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zawsze do golenia używam męskich maszynek :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.