poniedziałek, 9 lutego 2015

Twarzowi zdziercy

Peeling to jeden z podstawowych i w sumie niezbędnych kosmetyków pomagających nam zachować młodą, gładką i odżywiona skórę. Powinniśmy sięgać po niego regularnie, choć niekoniecznie kilka razy w tygodniu. Raz na tydzień w zupełności wystarczy. Po peeling warto sięgać również przed zastosowaniem maseczki lub innego intensywnego kosmetyku, który powinien szybko dostarczyć skórze potrzebnych jej składników. Gdy jesteśmy młodzi peeling pomaga nam walczyć z zapychaniem się i czopowaniem porów. Gdy mamy lat trzydzieści dzięki niemu zachowujemy gładkość i łatwiej odżywiamy skórę. Gdy zaś nasza skóra jest już dojrzała peeling pomaga nam spłycać zmarszczki a więc działa również odmładzająco. Dlatego chętnie sięgam po dobre peelingi. I tak ostatnio w moje ręce trafiły dwa bardzo podobne a jednoczenie diametralnie różne peeliengi. Łączy je korund będący ścierniwem i producent. A różni wiele innych cech. Choć tym co łączy je najbardziej to bardzo porządny skład.


Oczyszczający peeling do twarzy

Hypoalergiczny, kremowy peeling z korundem przeznaczony do oczyszczania skóry ze skłonnością do przetłuszczania, z rozszerzonymi porami. Drobinki ścierające są mocne i doskonale złuszczają martwy naskórek. Peeling zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego o działaniu normalizującym pracę gruczołów łojowych, łagodzącym podrażnienia i przyspieszającym regenerację. Stosowany systematycznie dotlenia skórę, poprawia jej ogólny stan, zmniejsza pory i reguluje wydzielanie sebum.



Wygładzający peeling do twarzy

Hypoalergiczny peeling z korundem, stworzony na bazie oleju palmowego, przeznaczony do oczyszczania skóry suchej, dojrzałej, zmęczonej, wymagającej odnowy. Drobinki ścierające są mocne, ale w połączeniu z delikatną formułą, skutecznie złuszczają martwy naskórek, nie wywołując podrażnień. Peeling zawiera także cenny olej słonecznikowy, który działa przeciwrodnikowo, opóźniając efekty starzenia. Systematycznie stosowany zwiększa wchłanianie substancji aktywnych, ujednolica koloryt, a dzięki pobudzeniu mikrokrążenia zwiększa odżywienie skóry i jej szybszą odnowę.



Słoiczek o pojemności 75ml kosztuje około 20zł a kupicie je między innymi w firmowym sklepie Sylveco






Moje wrażenia

Zacznę od peelingu oczyszczającego. Ma on bardziej luźną konsystencję od swojego wygładzającego brata. Dzięki czemu doskonale się dozuje oraz idealnie rozprowadza na skórze. W pierwszej chwili wydaje się, że ścierniwa jest za mało bo nie czuje się go na palcach wyraźnie. Lecz już pierwsza aplikacja na twarzy i wiemy – doskonały zdzierak. Bardzo porządnie ściera nagromadzony martwy naskórek. Zapach peelingu jest charakterystyczny, zielony, mokry i zdecydowanie ziołowy. Podobnie pachnie napar ze skrzypu, a właśnie to zioło pełni tu ważną pielęgnującą rolę. Myślę, że doskonale sprawdzi się u osób ze skórą zanieczyszczoną i z problemami łojotokowymi.


Zapachem werbeny i jakby trawy cytrynowej rozkochał mnie w sobie peeling wygładzający. Ma on zdecydowanie bardziej kojący i przyjemny zapach oraz zdecydowanie bogatszą i treściwszą konsystencję. Nie zmienia to faktu, że pod wpływem ciepła skóry szybko staje się jedwabisty i bardzo przyjemnie rozprowadza się na skórze. Ścierniwa jest tu wystarczająco dużo, choć podobnie jak u brata, nie czuje się go szczególnie mocno podczas nabierania. Zdecydowanie działa on odżywczo, nawilżająco a także idealnie wygładza skórę.


Wspólnie ze mną peelingi te testowały inne blogerki w ramach organizowanej przeze mnie akcji „Testuję z Twoim Źródłem Urody”


Monika z bloga „Życie zaczyna się po 40” pisze: „Dość luźna konsystencja, przypomina bardziej krem, aż ciężko uwierzyć, że posiada drobinki korundu...”. Więcej przeczytacie TU


Kasia z bloga „Uroda kobiety” napisała: „Pierwsze co można zwąchać po otworzeniu słoiczka to...” więcej TU



Magda z bloga „Akademia Urody” napisała dwa osobne wpisy o tych peelingach, a tu linki do nich pierwszy oraz drugi
Michał  

36 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia! Czytałam o nich u Nuneczki i byłam zaskoczona jak bardzo się różnią :O Dalej jestem zmaurowana, a tu jeszcze takie piękne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są diametralnie inne :) ale oba cudne :)

      Dzięki :)

      Usuń
  2. Mam sam korund i bardzo lubię do używać - również do ciała!
    Mam peeling oczyszczający ale... jeszcze nie zdążyłam go użyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy peeling :) Korund mam jeszcze i stosuje do ciała, moze sprobuje z peelingiem Thalgo. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia super. Mam ten zielony z pudełeczka, ale jeszcze nie używałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) jestem ciekawy czy tobie też się ten peeling spodoba :)

      Usuń
  5. Ale piękne zdjecia, a peelingi są naprawdę cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed chwilą właśnie czytałam gdzieś post o wersji oczyszczającej i koniecznie go muszę wypróbować. Wydaje mi się, że to jest coś, czego szukałam, więc mam nadzieję, że mnie również nie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczyszczający ma fajną konsystencję i fajnie działające składniki pielęgnujące

      Usuń
  7. Peelingi bez wątpienie godne polecenia. Każdy ma jakąś cechę, za którą go kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zdecydowanie bardziej polubiłam się z wersją oczyszczającą, bo mam obie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wersje obie, ale wygładzającej jeszcze nie używałam. Oczyszczający jest świetny i od razu podbił moje serce. Niedługo trzeba wypróbować drugi. :) nie zmienię ich na żadne inne peelingi do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ochotę na ten oczyszczający peeling ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten zielony-oczyszczający i jestem bardzo zadowolona .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mnie to cieszy, bo to fajny peeling :)

      Usuń
  12. Mam ochotę na jakiś peeling Sylveco i w końcu muszę kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No to upewniłeś mnie że warto je kupić :) Zdjęcia cudowne, jakim sprzętem robione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto :) a sprzęt do zdjęć to idioten kamera od SAMSUNGA :)

      Usuń
  14. Dużo dobrego słyszy się o tych peelingi od sylveco :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. hej Michał :) mam ten pierwszy peeling od kilku dni - znalazł się w styczniowym Shinybox :)
    pierwsze wrażenie to zapach, mimo, że lubię ziółka i skrzyp pijam to tutaj mi ten peeling ewidentnie wali ;p
    no i mimo, że to korund...nie widzę jakiegoś super złuszczania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mojej skóry jest to już porządny zdzierak, choć ten wygładzający jest mocniejszy chyba ma więcej korundu. Choć może to nie kremowa konsystencja daje lepsze efekty.

      Usuń
    2. chyba tak właśnie jest :)
      albo ja za często te peelingi robię i już nie widzę efektów heh :D

      Usuń
    3. Tak to czasem bywa, że jak coś robimy za dużo i za często to zyskiwane efekty wydają się za małe. A więc ponawiamy zabiegi coraz częściej i więcej... I tak tworzy się błedne koło. Wszyscy dookoła widzą, że coś jest nie tak - ktoś jest np. coraz chudszy albo robi coraz poważniejsze operacje plastyczne czy też robi sobie takie makijaże, których klaun cyrkowy by się nie powstydził. A osoba ta patrząc w lustro nie dostrzega tych nadmiernych efektów tylko dalej widzi, że jest za gruba, za brzydka etc. Nie bierz Paulino tego co napisałem do siebie. Po prostu zainspirowałaś mnie do przemyśleń. I tyle.

      Usuń
  16. Bardzo fajny post, miło się czyta Twojego bloga. Będę zaglądać :)
    Pozdrawiam,
    Kari z www.artyouready.com <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Wygląda bardzo fajnie, jeszcze nie stosowałam tego typu kosmetyków. Pewnie także spróbuje.

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.