piątek, 22 sierpnia 2014

Witaminowy krem na noc

Wtedy gdy my śpimy – o ile to robimy – nasz organizm się regeneruje. Naukowcy już dawno udowodnili, że podczas snu gdy wejdźmy w fazę snu głębokiego, komórki naszego ciała odnawiają się. Nasz organizm produkuje w tym czasie większość białek, a także większą część dziennej ilości hormonów wzrostu. One z kolei umożliwiają tworzenie specjalnych komórek układu odpornościowego. Z tego powodu faza ta jest także postrzegana jako proces naprawy organizmu. Dotychczas uznawano, że do regeneracji organizmu dochodzi jedynie w tej fazie. Jednak ostatnio naukowcy ustalili, że do uwalniania niektórych hormonów dochodzi również podczas zasypiania. Właśnie dlatego wiele firm kosmetycznych zaczęło tworzyć specjalnie dostosowane do nocnej regeneracji kosmetyki. Choć na pewno nic złego się nie stanie jeżeli dzienny krem zastosujemy przed snem. Najwyżej jego faktor słoneczny okaże się zbędny. Nie zrobisz sobie też krzywdy używając nocnej pielęgnacji na dzień. W takim razie, czy warto używać kremów na noc? Oczywiście warto. Gdyż ich składniki wspomagają regenerację naszych komórek podczas naturalnej codziennej regeneracji podczas snu. Dziś opowiem wam o pewnym nocnym kremie z mocą witamin zakupionym w Cinco Terra

Simple Kind to Skin - witaminowy krem na noc

Simple Kind to Skin - witaminowy krem na noc to idealne połączenie składników, które pomogą nawilżyć i odbudować skórę w ciągu nocy. Idealny dla nawet wrażliwej skóry. Bez sztucznych substancji zapachowych, barwników, zbędnych substancji chemicznych mogących podrażniać skórę, przebadany dermatologicznie. Specjalna mieszanka składników nawilżających zawierających prowitaminę B5, witaminę E, glicerynę, bisabolol, alantoinę i olej z ogórecznika pomaga nawilżyć i odżywić skórę.

0 substancji zapachowych i barwników
2 witaminy (prowitamina B5, witamina E)
4 składniki odżywcze (gliceryna, bisabolol, alantoina, olej z ogórecznika)

Linia Simple Kind to Skin oferuje szeroki wybór kosmetyków od codziennej pielęgnacji i oczyszczania do okazjonalnie wykonywanych zabiegów typu maseczki. Stworzone z dodatkiem witamin produkty Kind to Skin utrzymają Twoją skórę zdrową i promienną, nawet w przypadku najbardziej wrażliwej skóry.

Opakowanie : 50 ml - cena około 29zł - dostępny TU

Moje wrażenia

W białym, przyjemnym zarówno dla dłoni jak i oka plastikowym słoiczku z zieloną nakrętką zamknięty został krem o dość bogatej i gęstej konsystencji. Mimo swej konsystencji emulsja ta jednak bardzo łatwo rozprowadza się po skórze dając wrażenie ukojenia jakie daje woda. Zapach kremu jest trudny do opisania. Bardzo naturalny, delikatny, lekko olejowy ale przyjemny. W składzie nie znajdziemy żadnych zapachów co gwarantuje nam mniejsze prawdopodobieństwo podrażnień skóry naszej twarzy. Nawilżenie i ukojenie skóry jest wyraźnie zauważalne już po pierwszym użyciu kosmetyku. Po dwu tygodniach skóra wydaje się być bardziej sprężysta ale co ważne, promienna i świeżo wyglądająca.



W szkolnej skali oceniam ten produkt na bardzo dobry



Michał

środa, 20 sierpnia 2014

Na dzień dobry jajeczniczka

Śniadanie to bardzo ważny posiłek i wiedzą o tym zarówno dorośli jak i dzieci. Pomysłów na śniadania jest wiele ale czasem najlepszą opcją jest klasyka gatunku jaką jest jajecznica. Szczególnie dobrze jajecznica służyła mi w hotelowych restauracjach za czasów gdy byłem szkoleniowcem. Pyszna, syta i dająca dużo energii na cały dzień. Choć z jajecznicą było też i kilka zabawnych hotelowych przygód. Do dziś uśmiech na twarzy wywołuje mi wspomnienie hotelu z Jeleniej Góry. Rano przed całym dniem szkoleń jakie miałem zaplanowane na ten dzień zszedłem na śniadanie do „restauracji”. Cena śniadania stanowiła prawie 30% wcale nietaniego jednoosobowego pokoju. Więc jakież ogarnęło mnie zdziwienie gdy zobaczyłem, że wszystko było idealnie poporcjowane na talerzykach i każdy otrzymywał plasterek szynki i to nie jakiejś „domowej” kopconej czy innej wypaśnej ale najzwyklejszej, przeciętnej kiełbasy szynkowej. Podobnie sprawa się miała z serem żółtym. Do tego ćwiarteczka pomidora, kosteczka masła i możliwość zamówienia czegoś na ciepło. No cóż, wybór nie był za szeroki ale był. Parówki, jajecznica (w dwóch opcjach – na maśle i na szynce) lub zupa mleczna. Lubię zupy mleczne ale jakoś nie miałem na takie śniadanie tym razem ochoty, parówki nie wyglądały apetycznie a jajeczniczka to zawsze dobra sprawa aby cały dzień doskonale funkcjonować. I nie namyślając się długo zamówiłem tą na szynce. Jakież było moje zdziwienie gdy do stolika szybko podeszła kelnerka z widelcem i i mrucząc pod nosem z pretensją w głosie, że „trzeba było od razu mówić że chce jajecznicę na szynce” i dzierżonym w ręce widelcem wyhaczyła plasterek, który już miałem na talerzu. Okazało się, że jak chcę jajecznicę na szynce to plasterek szynkowej mi już nie przysługuje. Na szczęście jajecznicę usmażyli mi zupełnie smaczną. Dziś podzielę się z wami moim ulubionym i sprawdzonym przepisem na sierpniowe czy wrześniowe śniadanie: jajecznica na pomidorach.


Do przygotowania jej dla dwóch osób potrzebujemy jedną łyżkę klarowanego masła, dwa średniej wielkości pomidory gruntowe lub dwie garście pomidorków daktylowych, małą cebulkę, jeden ząbek czosnku. Do tego kilka listków bazylii, sól i pieprz kolorowy. No i oczywiście jajka. Ile? Zależy na ile masz ochotę. I to już wszystko aby zrobić naprawdę pyszną jajecznicę.



Na patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy na nim cebulkę pokrojoną w drobną kostkę. Gdy zaczyna się lekko złocić dodajemy do niej obrane ze skórki i pokrojone w spore kawałki pomidory. Gdy używamy daktylowych, tniemy je tylko na ćwiartki. Oczywiście je również pozbawiamy skórki. Gdy z pomidorów odparuje większość wody i zaczną się przysmażać, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę, sól oraz pieprz. Jaja wybijamy na miseczkę aby mieć pewność, że nic im nie jest i dopiero wtedy dorzucamy je do pomidorków na patelni. Gdy masa zaczyna już się ścinać dodajemy dwie, trzy łyżki grubo posiekanej świeżej bazylii. Ja bazylię hoduję na kuchennym parapecie i dzięki temu mam ją świeżą przez cały rok. Osobiście lubię jajecznice jeszcze lekko wilgotną ale jeżeli lubisz mniej lub bardziej wysmażoną, to trzymasz ją na ogniu tyle czasu, żeby jej konsystencja najlepiej pieściła twoje podniebienie i „włala”! Jajecznicę możesz jeść z pieczywem, ale jeżeli nie masz na to ochoty to nie musisz. SMACZNEGO!


Michał

wtorek, 19 sierpnia 2014

Kolagenu inny smak znów w ustach mam

W wielu miejscach często spotykamy się z terminem: kolagen. Znajdujemy go w kremach i maseczkach, w profesjonalnych zabiegach wprost z gabinetów kosmetycznych i miejsc oferujących nam usługi medycyny estetycznej. Kolagen zalecany jest nam aby młodo wyglądać czy odbudować chrząstki stawowe. Ale czym jest ten kolagen? Kolagen to białko, które odpowiada za nieustanną odnowę komórek naszej skóry. To niezwykle cenny i szczególnie wartościowy składnik naszego organizmu, dzięki któremu jesteśmy piękni i młodzi. Podczas całego naszego życia kolagen podlega ciągłej wymianie. Najtrwalszy jest w kościach (wymiana odbywa się co rok). Natomiast najmniej trwały jest on w wątrobie (wymiana następuje już po miesiącu). Kolagen jest zbudowany z aminokwasów. Różni się on od pozostałych protein wysoką zawartością aminokwasów lizyny, glicyny, proliny, hydroksylizyny i w szczególności hydroksyproliny, praktycznie nie występującej w innych białkach. Właśnie z tego powodu przyjmowany doustnie i strawiony będzie przydatny do jego odtworzenia w naszym organizmie. Nie mniej jednak to nie od nas zależy gdzie będzie on kierowany. Jakiś czas temu w moje ręce wpadła dziesięciodniowa kuracja kolagenowa marki Gesha BEAUTY. Ale zanim opowiem wam co zmieniła ona w moim życiu pozwolę powiedzieć kilka słów producentowi.

GESHA BEAUTY® COLLAGEN DRINK zawiera hydrolizowany kolagen morski o nazwie “Peptan“ produkowany przez francuską firmę Rousselot SAS. Kompleksowe badania kliniczne przeprowadzone w Japonii i Francji potwierdzają skuteczność Peptan'u™ i podkreślają nowe, zachęcające korzyści dla zdrowia skóry.

Kolagen zawarty w środkach do pielęgnacji skóry jest stosowany tylko na powierzchni, ale to nie wystarcza. Aby zapobiec procesowi starzenia się skóry, należy działać u źródła, a mianowicie, w jej głębokich warstwach. Drobne kreseczki, zmarszczki i utrata elastyczności są symptomami powszechnie kojarzonymi ze starzejącą się skórą. Intensywnie działające czynniki środowiskowe i naturalne obniżanie się zdolności regeneracyjnych komórek, przyczyniają się do powstawania innych oznak, rzadziej kojarzonych ze starzeniem: matowej, szorstkiej lub suchej skóry. Składniki aktywne Gesha Beauty® Collagen Drink wnikają docelowo do głębokiej warstwy skóry (skóry właściwej) i działają od wewnątrz. Przez to wytwarzanie kolagenu jest stymulowane. Rezultatem jest młodszy i zdrowszy wygląd skóry.


Pozostałe składniki Gesha Beauty® Collagen Drink to witamina A, która utrzymuje prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci, witamina E, która bierze udział w dostarczaniu składników odżywczych do komórek i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, oraz witamina C, która jest istotna przy produkcji kolagenu.  


 

Opakowanie zawierające 10 buteleczek pojemności 50ml kosztuje około 79zł (w sklepie firmowym)

CIEKAWOSTKA - na pewnym serwisie zakupów grupowych po rabacie 50% czyli w super ofercie kosztują 75zł,  przed rabatem kosztowały podobno 150zł. Dlatego czasem warto zastanowić się czy opłaca się korzystać z różnych promocji, czy nie wystarczy kupić TU

Moje obserwacje

W przyjemnym dla oka kartonowym opakowaniu znajdziemy 10 buteleczek. Każda buteleczka to jednodniowa porcja, którą wypijamy codziennie o mniej więcej tej samej porze, na przykład rano. Małe szklane opakowania zawierają płyn barwy, zapachu i smaku soku jabłkowego. No jeżeli chodzi o ten smak, to jest to taki dość specyficzny sok jabłkowy, tak trochę jakby śliski. Właściwie trudno to opisać. Choć jeśli kiedyś zdarzało się wam pić siemię lniane, takie mocno rozwodnione to właśnie to jest takie śluzowate coś. Nie jest to nieprzyjemne i w sumie szybko można się do tego przyzwyczaić. Po wypiciu połowy opakowania nie zauważyłem jeszcze żadnych efektów. Tak, wiem. Wiele osób zapyta: A czego się spodziewałeś? Młody jesteś! Ale 35 lat mimo wszystko swoje robi i moja skóra też już wymaga porządnego traktowania, bo młodszy niestety się nie robię. Po 10 dniach mogę powiedzieć w sumie niewiele. Skóra zaczęła odzyskiwać coś co określam blaskiem, wyrównał się jej zauważalnie koloryt i zdecydowanie zaczęła wyglądać promienniej. Czy zmniejszyły się moje zmarszczki? Prawdę mówiąc, nie zauważyłem. Nie mam ich zbyt dużo ale sądzę, że 10 dni to jednak za mało czasu aby zaobserwować ten właśnie efekt. Dziś nie będzie oceny ponieważ nie zastosowałem zalecanej 30-dniowej kuracji i nie mogę do końca zweryfikować działania produktu. Podkreślić jednak muszę, że coś zaczęło się dziać z moją skórę i było to coś w stronę pozytywnych zmian. Pamiętajmy również, iż kolagen to młodość naszej skóry, zdrowy wygląd naszych włosów, zdrowie stawów więc zdecydowanie warto pamiętać o nim w naszej diecie.



Michał

piątek, 15 sierpnia 2014

Secrets of beauty - porozmawiajmy o urodzie "Jesień"






Kochani,


4 października 2014 roku około godziny 10:00 przy ulicy Przyce 18 w Warszawie spotkamy się na:

 Nierutynowym spotkaniu BLOGERÓW URODOWYCH
Secrets of beauty - porozmawiajmy o urodzie


Spotkanie organizuje Gosia z bloga „Gosia testuje i recenzuje” i ja czyli „Twoje Źródło Urody”. Przygotowujemy dla Was masę merytorycznych atrakcji. Między innymi pokaz zabiegu kosmetycznego, któremu będzie mógł się poddać jeden z uczestników spotkania. Dzięki styliście renomowanej marki fryzjerskiej JOICO dowiecie się też jak dbać o wasze włosy.. W trakcie spotkania stworzy on dla nas kilka fryzur. Poznacie nowe kosmetyki w „tworzeniu” których brali udział uczestnicy pierwszego spotkania „Secrets of beauty”. Towarzyszyć nam będą kosmetyki pielęgnujące oraz kolorowe. Porozmawiamy o tym dlaczego ważne jest odpowiednie odżywianie się. To tylko kilka z punktów programu naszego spotkania. A będzie się naprawdę wiele działo!
      W spotkaniu weźmie udział 25 blogerów. My jako organizatorzy dysponujemy pulą 18 miejsc. Jedno z nich może być Twoje. Co ważne, nie decyduje tu zasada 'kto pierwszy ten lepszy' tylko to w jaki sposób prowadzisz swojego bloga o tematyce kosmetycznej. 5 miejscami dysponuje nasz patron medialny www.serwisuroda.pl dlatego warto zaglądać na ich stronę.  

Na Wasze zgłoszenia czekamy od 15 do 31 sierpnia b.r. Wystarczy przesłać je na adres porozmawiajmy.o.urodzie@gmail.com W treści maila wpisz adres swojego bloga oraz odpowiedz na pytanie:

„Czego oczekujesz po spotkaniu blogerów urodowych?”


Listę blogerów zakwalifikowanych do udziału w organizowanym przez nas wydarzeniu opublikujemy 5 września b.r. na fanpage wydarzenia TU

Tak było na pierwszym Secrets of beauty

Jeżeli Twój blog zostanie wybrany poprosimy Cię o wpłacenie wpisowego w wysokości 15zł, które przeznaczone są na organizację i 'coś na ząb' bo dzień będzie bardzo pracowity i z pewnością zgłodniejecie. Chcemy żebyście lepiej chłonęli wiedzę, o co trudno będąc głodnym.

będą domowe ciacha

Przez całe spotkanie będzie nam towarzyszyć MARYSIA, która była niekwestionowaną gwiazdą pierwszego „Secrets of beauty – porozmawiajmy o urodzie”

Gwiazda Secrets of beauty - porozmawiajmy o urodzie

Wszystkie ważne informacje publikować będziemy na fanpage wydarzenia.

Michał i Gosia





środa, 13 sierpnia 2014

Wplatając złoto we włosy


Olej arganowy znajdziemy obecnie chyba w produktach wszystkich marek kosmetycznych. O jego skuteczności nikt nie musi mnie przekonywać już od ponad 10 lat gdy po raz pierwszy natknąłem się na niego w kosmetykach jednej z francuskich marek profesjonalnych. Olejem arganowym zdziałamy naprawdę wiele dobrego. Wzmacniamy nim włosy, szczególnie te słabe, przesuszone jak i te zniszczone na przykład zabiegami chemicznymi. Doskonale przywróci im blask. Olej arganowy zmniejsza zmarszczki, radząc sobie z efektami starzenia. Nawilża on skórę i zapobiega utracie wody. Wzmacnia oraz uelastycznia łamliwe i kruche paznokcie. Wpływając na jędrność i elastyczność skóry zapobiega powstawaniu rozstępów zmniejszając widoczność tych, które już powstały. Całkiem sporo tego. I świetnie, że olej ten jest tak wszechstronny choć mimo wszystko najbardziej upodobały go sobie marki zajmujące się pielęgnacją naszych włosów. Już jakiś czas temu na naszym rynku pojawiła się marka altaMODA należąca do koncernu ALFAPARF. W jej ofercie znajdziemy linię kosmetyków zawierających olej z nasion Argania Spinosa. I olej ten rzeczywiście znajduje się w składzie preparatów. Dziś przyjrzymy się szamponowi i odżywce do włosów. Ale najpierw kilka słów od producenta.

 


 Szampon z olejkiem arganowym, do wszystkich rodzajów włosów

Złoto Maroka – tak właśnie nazywany jest olej otrzymywany z nasion Argania Spinosa, bogaty w witaminę E, kwasy tłuszczowe Omega 6 oraz inne nienasycone kwasy tłuszczowe. Olejek arganowy to najlepszy sprzymierzeniec włosów. Neutralizuje on wolne rodniki, idealnie nawilża i odżywia włosy. Powoduje, że włosy są zdyscyplinowane i nie puszą się. Zwiększa odporność włosów i chroni je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

Szampon z olejkiem arganowym jest niezastąpionym i skutecznym zabiegiem kosmetycznym (szampon zawsze był dla mnie kosmetykiem nie zabiegiem), zalecanym do codziennej pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów.

Pojemność 300ml, cena około 10zł


Moje obserwacje


W złotej butelce znajdziemy białoperłowy, nie za gęsty ale i nie za rzadki szampon o zapachu miodu, karmelu i z nutą czekolady. Szampon idealnie rozprowadza się na włosach i doskonale pieni. Już jedno mycie wystarcza aby dokładnie umyć włosy, nawet po zabiegu olejowania. Oczywiście zgodnie z zaleceniami producenta włosy powinniśmy umyć dwukrotnie. Jednakże ja nie czułem takiej potrzeby. Po umyciu włosy są miękkie, przyjemne w dotyku i łatwo się rozczesują. Choć jeżeli lubisz wygładzone i jedwabiście lśniące włosy, sam szampon na pewno tu nie wystarczy. Jeżeli unikasz SLS-ów w składach to nie jest to szampon dla Ciebie. Ale jeśli nie należysz do niewielkiego procenta ludzkości nadwrażliwego na ten składnik, nie masz się czego obawiać. SLS faktycznie wywołuje podrażnienia lecz tylko wtedy gdy jest stosowany jako czysty roztwór. W kosmetykach zawsze jest tylko jednym ze składników. W dodatku SLS nie przenika przez skórę i jest spłukiwany z jej powierzchni. Dlatego tak ważne jest dokładne spłukiwanie włosów. Szampon jest bardzo wydajny.

W szkolnej skali oceniam na dobry + (plus za wydajność)

Odżywka z olejkiem arganowym, do wszystkich rodzajów włosów

Odżywka z olejkiem arganowym jest niezastąpionym i skutecznym zabiegiem kosmetycznym, zalecanym do codziennej pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów.

Pojemność 300ml, cena około 10zł


Moje obserwacje

Tym razem złota butelka kryje w sobie półprzejrzystą, mlecznobeżową odżywkę. Jej konsystencja jest idealna, dzięki czemu doskonale rozprowadza się na włosach i skórze głowy. To ważne, bowiem odżywka ma za zadanie głównie odżywić to co żywe czyli cebulki włosów oraz pielęgnować skórę głowy. A to odróżnia ją od balsamów do włosów, które li tylko konserwują martwą już strukturę włókna włosa. Po kilku minutach włosy dokładnie płuczemy i gotowe. Dzięki użyciu odżywki włosy stają się jedwabiste, gładkie i lśniące. Co istotnie nie są one przeciążone.


W szkolnej skali oceniam na bardzo dobry

Michał

niedziela, 10 sierpnia 2014

Faszerowany bakłażan


Na naszych stołach pojawia się coraz więcej ciekawych warzyw a co za tym idzie i smaków. Jedną z ciekawszych i smacznych potraw jest faszerowana gruszka miłości, zwana również oberżyną lub też po prostu bakłażanem. Cudownie wyglądające warzywo o ciemnofioletowej skórce, doskonale nadające się na grilla. Doskonale łączy się z serami, choćby fetą. Świetnie sprawdzi się również dla tych, którzy w posiłku poszukują mięsa. Właśnie takim posiłkiem zajmiemy się dziś. Co ważne, nie wymaga ono wiele zachodu aby cieszyć nas niesamowitym smakiem.


Dla dwóch osób potrzebujemy dwóch mniejszych lub jednego większego bakłażana. Do tego potrzebujemy około 200gram mięsa. Ja użyłem filetu z udka indyczego ale jeżeli lubicie możecie dać na przykład baraninę. Do tego jeden ząbek czosnku, o ile lubicie. Jedną średnią cebulkę i dwie łyżki dobrego oleju (np. z pestek winogron). Nie obejdzie się bez pomidora bez skórki pokrojonego w kosteczkę (może być z puszki). Opcjonalnie przyda się też kilka plasterków sera żółtego, fety lub mozzarelli.



Bakłażana przekrawamy na pół wzdłuż dłuższej jego osi i łyżką wydobywamy z niego część miąższu aby mieć gdzie włożyć farsz. Następnie solimy zarówno miąższ jak i łódeczki z oberżyny. W międzyczasie zmielone lub drobno pokrojone mięso podsmażamy. Gdy zacznie się lekko złocić dodajemy pokrojoną w kosteczkę cebulkę i paprykę. Teraz wracamy do bakłażana. Dokładnie płuczemy go pod wodą i dzięki temu pozbywamy się soli oraz goryczkowego smaku. Miąższ kroimy w kosteczkę i dodajemy go do mięsa. Gdy wszystko zmięknie dodajemy kilka łyżek pomidorów bez skórki pokrojonych w kostkę. Jeszcze chwilkę smażymy dodając sól, pieprz można dodać troszkę chilli, jeżeli lubimy ostry smak potraw. Ja dodaję jeszcze troszkę czosnku niedźwiedziego. Czas napełnić połówki naszej oberżyny i układamy je w delikatnie wysmarowanej olejem brytfannie lub naczyniu żaroodpornym. Wszystko to umieszczamy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku na około 30 minut. Jeżeli chcemy dodać ser to robimy to na mniej więcej 5-10 minut przed końcem pieczenia by ser nie się przypalił ale zrobił się delikatnie chrupiący. Et voila! :)


Podawać możemy z ulubionymi sosami czy sałatkami np. z pomidorków i bazylii.


Michał

sobota, 9 sierpnia 2014

Zima na ramionach

Łupież to bolączka wielu osób, ale czy każdy komu sypie się z głowy „śnieg” tak naprawdę ma łupież? Czasem objaw ten po prostu może oznaczać nadmierne przesuszenie skóry i wystarczy zastosować odpowiedni peeling do skóry głowy i zapewne niebawem opowiem wam o dwóch ciekawych peelingach specjalnie przeznaczonych do skóry głowy. Dziś jednak zajmiemy się łupieżem, który wywołują między innymi grzyby i drożdżaki oraz łupieżem o podłożu łojotokowym. Z nimi nie poradzimy sobie zwykłymi drogeryjnymi szamponami o działaniu przeciwłupieżowym, tak zniwelujemy tylko objaw często nie usuwając przyczyn. A tylko pozbycie się przyczyn pozwoli nam cieszyć się zdrową czuprynką, pięknymi włosami i cudownym kolorem włosów, o ile je farbujemy. Osoby korzystające z farb wiedzą jak szampony niwelujące objawy łupieżu obchodzą się z ich kolorem, który nierzadko kosztował spore pieniądze, zwłaszcza jeżeli wykonany był w salonach fryzjerskich. Dziś opowiem Wam o szamponie dostępnym w aptekach, ale najpierw tradycyjnie kilka słów od producenta.


Capitis DUO
Szampon przeciwłupieżowy i przeciwgrzybiczy

CAPITIS DUO jest szamponem o działaniu przeciwłupieżowym i przeciwgrzybiczym. Dzięki zawartości dwóch substancji o działaniu przeciwgrzybiczym (ketokonazol oraz siarczek selenu) powiększono zakres skuteczności działania szamponu.
Wskazania:
łupież skóry głowy, łojotokowe zapalenie skóry głowy, łupież pstry – wspomagająco.
Zastosowanie:
Szampon, w przypadku łupieżu lub łojotokowego zapalenia skóry głowy należy stosować codziennie przez 7-10 dni a następnie 2 razy w tygodniu przez 3 tygodnie. W przypadku łupieżu pstrego, w celu eliminacji zakażenia w obrębie skóry owłosionej głowy, szampon należy stosować przez 7-10 dni a następnie przez 4 kolejne dni po miesiącu i dwóch miesiącach. Nakładać na zwilżone włosy, równomiernie rozprowadzić na całej powierzchni skóry głowy. Pozostawić na skórze przez 5 minut i spłukać wodą.

Butelka 110ml kosztuje około 18zł


Moje obserwacje

W białej smukłej buteleczce kryje się perłowy, ciemny niebiesko-ziolony kolor. Jego zapach kojarzy mi się ze słodkimi kwiatami i pudrem. W zapachu jest coś jeszcze ale nie potrafię tego zdefiniować. W trakcie mycia nie był on już dla mnie tak intensywny jak z butelki i chyba dobrze. Szampon świetnie się pieni. Ani nie za obficie ani za słabo – po prostu w sam raz. Dobrze wypłukuje się z włosów nie pozostawiając ich przesuszonych jak niektóre szampony lecznicze. Muszę przyznać, że dobrze poradził sobie z łupieżem choć jestem pewien, że w moim przypadku nie był potrzebny aż tak silny kosmetyk. Czy polecę go osobom z problematycznym łupieżem? Zdecydowanie tak, jest niedrogi a skuteczny, to ważne. Dodatkowo włosy po nim nie wyglądają jak siano.



W szkolnej skali oceniam na bardzo dobry


Razem ze mną testowali go również inni blogerzy w ramach wspólnej akcji „Testuję z Twoim Źródłem Urody"


A co o nim napisali?


Zapraszam na ich blogi:

Opinię Doroty o szamponie Lefrosch przeczytacie TU 

Jak Capitis DUO sprawdził się u Iwony? Zachęcam do przeczytania jej opinii TU 


Szampon testowała również monkasia, ale na jej opinię jeszcze poczekamy  


Michał