środa, 17 września 2014

Tera Misiu ma dla ciebie deserek

Tiramisu to tradycyjny włoski deser sporządzany na bazie jaj, serka mascarpone, czekolady i ciasta biszkoptowego nasączonego kawą i amaretto. Zwyczajowo przybiera on formę ciastka wielkości naszej W-Z-tki czy napoleonki wykrawany z większej, najczęściej prostokątnej, formy. Deser ten najlepiej pasuje do mocnego espresso. Zwłaszcza gdy jest doskonale schłodzony. Na świecie popularność zyskał podobno za sprawą II Wojny Światowej, gdy docierał do włoskich jeńców wojennych przebywających w krajach alianckich, wysyłany przez ich rodziny. Czy jest to prawda, nie mam pojęcia ale taką właśnie historię słyszałem. Obecnie deser ten zyskuje nowe wersje. I dobrze! Bo odzyskuje przez to świeżość. A różnorodność też jest zawsze atutem. Dziś podzielę się z wami moją ulubioną jego wersją, późnoletnią czy też wczesnojesienną, z owocami leśnymi.


Do przygotowania czterech zacnych porcji potrzebujemy 250 gram serka mascarpone, dwóch żółtek, czterech lub pięciu łyżek cukru – raz się żyje :) Jeszcze 200 gram śmietany nadającej się do ubicia i na masę mamy już wszystko. By deser był kompletny przydadzą się biszkopty. Ja na porcję używam trzech podłużnych lub czterech okrągłych ciastek. Małe mocne espresso, kieliszeczek amaretto - może być również syrop stosowany do kawy jeżeli mamy zamiar podać deser dzieciom lub z procentami jeżeli będą to starsze dzieci pełnoletnie. Zostało nam jeszcze skompletować zestaw owoców popularnie nazywanych leśnymi. Czyli po 125 gram: jeżyn, malin, borówek czy jagód. Mamy już wszystko i możemy zabierać się do zabawy.





Żółtka ucieramy z cukrem (najlepiej kryształem) i robimy to tak długo aż zbieleją a cukier przestanie być wyczuwalny w masie. Można robić to w tradycyjnej donicy czy jak kto woli makutrze – będzie z pewnością smaczniejsze. Lecz jeżeli nie mamy aż tyle czasu i cierpliwości można zrobić to mikserem. Tak więc gdy kogel-mogel zbieleje i będzie puszysty dodajemy do niego po trochu serka mascarpone i wkręcamy go w masę. Następnie, gdy już cały serek połączy się z żółtkami, ubijamy śmietanę i ją już delikatnie łączymy z masą aby utracić jak najmniej zawartego w niej powietrza. Zaparzamy macną kawę, dodajemy do niej amaretto (lub nie) i możemy przejść do zabawy w układanie warstw. Ja ten deser uwielbiam podawać w pucharkach lub innych szklanych, przezroczystych naczynkach. Na spód kładziemy pierwszy ,na sekundę zanurzony w kawie biszkopt a na nim ląduje porcja kremu. Teraz trochę owoców. Ponownie nasączone kawą biszkopty i ponownie owoce. Nadszedł czas aby w pucharku wylądowała druga porcja kremu a całość obsypujemy resztą owoców. W ten właśnie sposób powstają cztery słusznej wielkości desery. Tego typu deser lubi być dobrze schłodzony więc umieszczamy je w lodówce na minimum dwie godziny. Po tym czasie tiramisu jest gotowe do spałaszowania.


Smacznego!


Michał

11 komentarzy:

  1. Tiramisu chodzi za mną już od dłuższego czasu, ale wciąż nie mogę się zdobyć na wykonanie tego pysznego deseru. Czas to zmienić, bo przepis nie jest taki trudny, a całość prezentuje się niezwykle pysznie! Omnomnom :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jezuu musisz mi to robić jak na diecie jestem?: c

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam ten przepis jest genialny :) Czasem modyfikuje go, ale zawsze wychodzi tak pyszne że jeszcze niedokończone wcinam :P
    Pycha pycha pycha i jeszcze raz pycha :) Najlepsze jest z borówkami i winogronem czerwonym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie podobną wersję będę niedługo robić. :) Ach, tiramisu to moja słabość. Tylko bez amaretto (nie mogę alkoholu).

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie przysmaki, koniecznie muszę zrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypróbuj koniecznie wersję z solonymi krakersami zamiast biszkoptów (kawę dodajesz wtedy do masy). Dla mnie rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję na pewno :) Ja czasem szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzienia biszkopty zastępuję pierniczkami w lukrze i posypuję całość z wierzchu lekko cynamonem i uwielbiam w takiej zimowej wersji :)

      Usuń
  7. O jeju, zaskoczę takim mojego chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.