poniedziałek, 29 września 2014

Skroplona dusza czarnego bohatera

To właściwie już prawie ostatni moment aby wykorzystać moc kryjącą się w owocach czarnego bzu. W czerwcu już eksploatowaliśmy jego kwiaty by zimą raczyć się cennym syropem właśnie z nich uzyskiwanym. Jak zrobić ten syrop pokazywałem na naszym kanale TU. Teraz nadszedł najwyższy czas by dusza owoców czarnego bzu zamknięta została w cennym soku. Czarny bez nie tylko upora się z gorączką czy złagodzi kaszel ale poradzi sobie również ze wzmocnieniem naszego organizmu podczas infekcji a to ze względu na zawartość witamin oraz wielu soli mineralnych. Ale czarny bez znajdował również i wciąż znajduje zastosowanie w kosmetyce. Jego owoców podobno używano do farbowania brwi i rzęs. Wyciągi z różnych jego części wykorzystywane są w maseczkach czy kremach. Szczególnie tych do pielęgnacji skóry dojrzałej gdyż działa zmiękczająco, przeciwzmarszczkowo i wybielająco.



Co kryją w sobie te czarne jagody zebrane w baldachogronach?

Owoce czarnego bzu to cenne źródło glikozydów antocyjanowych. Stąd się bierze ich głęboko "granatowy" kolor. Znajdziemy tu też pektyny, garbniki, kwasy owocowe, witaminy spośród których szczególnie dużo jest witaminy C czy prowitaminy A. Owoce te są też cennym źródłem pierwiastków takich jak wapń, potas, sód, glin czy żelazo. A sok z jego owoców cechuje się działaniem napotnym i moczopędnym. Choć ma też działanie lekko przeczyszczające i przeciwbólowe. Przypisuje się mu też pozytywne działanie na naszą krew, którą pomaga oczyszczać. Dlatego zaleca się go jako lek odtruwający i pomagający usunąć z organizmu produkty przemiany materii oraz inne toksyny. Owoce czarnego bzu znajdują też zastosowanie w leczeniu stanów zapalnych żołądka i jelit a także jako pomocniczy lek przeciwbólowy w nerwobólach i rwie kulszowej. Właśnie dlatego warto się pokusić i przygotować z nich sok aby zimą cieszyć się zdrowiem.


Osobiście znam dwie doskonałe metody na uzyskanie tego cudownego soku. Pierwsza z nich to metoda z użyciem tzw. sokownika. Tu potrzebujemy 3 kg owocu czarnego bzu umytego i oddzielonego od baldachów. Najprościej oddziela się je widelcem po prostu sczesując owoce z gron. Do sokownika wlewamy odpowiednią porcję wody, która zamieni się w parę i wyciągnie z owoców wszystkie składniki. Następnie ustawiamy na pojemniku z wodą tą część sokownika w której zbierać będzie się sok. I dopiero na tym układamy część urządzenia wyposażone w gęste sito, przez które w jedną stronę przedostawać się będzie para wodna a w drugą uciekać będzie skroplony sok. W niektórych przepisach każą zasypywać od razu owoce 2 kg cukru. Je tego nie robię ponieważ mam wrażenie, że za dużo cukru zostanie na owocach które po oddaniu soku i tak wyrzucam. W ten sposób uzyskuję ciemny i bardzo jeszcze cierpki sok. Następnie przelewam go do sporego garnka i dopiero w tym momencie dodaję do niego cukier oraz sok z 2 cytryn. Wrzucam też do niego skórki z tych cytryn gdyż przez to sok zyskuje na aromacie. Całośc gotuję jeszcze przez około 30 minut i dopiero tak potraktowany sok przelewam do wyparzonych butelek. Z tej porcji owoców wychodzi mi około 12 buteleczek o pojemności 300ml, które jeszcze pasteryzuję przez 10 minut. Tak na wszelki przypadek. Choć gdy pominąć etap pasteryzacji i wlewając gorący sok do butelek i następnie dobrze dokręcając, to powinny się one samoczynnie uszczelnić.


Drugą metodą jest wrzucenie 3 kg owocu do 2 litrów wody i gotowanie tego przez około 2-3 godziny. Po tym czasie odcedza się owoce, które można jeszcze przetrzeć przez sito i to co udało się przetrzeć dodać do naszego soku. Teraz dodajemy 2-3 kg cukru i gotujemy jeszcze przez około godzinę. Dopiero wtedy rozlewamy sok do butelek i pasteryzujemy.


Syrop jest nie tylko pyszny ale naprawdę szybko pomaga nam uporać się z przeziębieniami. Dlatego warto się pokusić i zrobić go póki jeszcze na krzewach bzu znajdziemy dojrzałe owoce.



Michał

11 komentarzy:

  1. Ja nie mogę, idę stąd. Zachciało mi się teraz wina. Wpadnę w alkoholizm przez te blogi. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerze przyznam, że nigdy nie robiłam soku z czarnego bzu sama :/ nie wiem czemu, teraz wiem, że jednak warto by było spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny tytuł posta. Musiałam zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. :) uwielbiam domowe przetwory bo mają i smak i działanie :)

      Usuń
  5. "Skroplona dusza czarnego bohatera" Szczerze jak przeczytałam ten tytuł od razu pomyślałam o jakimś dobrym RPG a la Dragon Age, ale syrop z czarnego bzu też może być! :D
    A tak poważnie tytuł bardzo piękny. Co do syropu muszę pokazać posta mamie, ona bardziej bawi się w wiedźmę ode mnie, przynajmniej w tym aspekcie ;)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.