sobota, 6 września 2014

Miłość od pierwszej kąpieli

Opowiadałem wam w sierpniu o moim krótkim acz treściwym i wypełnionym atrakcjami wakacyjnym pobycie w UK oraz o moim małym szaleństwie zakupowym (jeżeli nie pamiętacie to zachęcam do kliknięcia TU). I dziś po męczącym pełnym zajęć dniu postanowiłem zażyć odprężającej kąpieli z bombowym dodatkiem. Musujących bomb do kąpieli w swoim życiu miałem już okazję używać nie raz. Wielokrotnie pokazywałem wam też na swoim kanale jak łatwo przygotowuje się takie kąpielowe umilacze, choćby TU. Ale to co stało się po wrzuceniu jednej trzeciej ze sporej LUSH-owej kostki do kąpieli sprawiło, że kąpiel stała się wyjątkowa.

Co znajdziemy w składzie?

Sodę oczyszczoną, kamień winny powstający w beczkach podczas produkcji wina, SLS. I niech nikogo to nie przeraża bo na SLS uwrażliwionych jest naprawdę niewiele osób. Nie jest to przerażająco niebezpieczny składnik, który nie wiadomo po co w ogóle został stworzony. Dzięki niemu kąpiel nie wymaga już innych detergentów i zyskuje pianę, przyjemną i kremową. Znajdziemy tu też Lauryl Betaine, która powoduje że piana jest tak przyjemna oraz łagodzi ewentualne działanie drażniące skórę, wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo czynne. Znajdziemy też perfumy. I znów nie ma się czego obawiać bo są one bezpieczne, dermokompatybilne i spełniające normy bezpieczeństwa, o wiele wyższe dla krajów UE w porównaniu choćby z USA. Są też i barwniki i kilka olejków. W tym olejek z bergamoty czy olejek cyprysowy. Zainteresowanych odsyłam do strony LUSH TU.





Kostka o wadze 200g kosztuje około 4,5 funta brytyjskiego (ok. 24zł)

Moje obserwacje

W składzie nie ma kwasku cytrynowego więc jeżeli spodziewacie się gwałtownego musowania to zapomnijcie o tym. Odłamany kawałek najlepiej rozkruszyć pod strumieniem ciepłej wody podczas napełniania wanny. Woda bardzo szybko nabierze przyjemnego koloru owoców leśnych a łazienkę wypełni delikatny acz przyjemny i odprężający zapach. Ale co najważniejsze, wanna szybko zacznie wypełniać się przyjemną pianą a woda, dzięki SLS i Lauryl Betine, stanie się cudownie śliska w dotyku. A my nie będziemy już potrzebować nic oprócz ulubionej gąbki aby dokładnie umyć nasze ciała i po całym dniu pełnym pośpiechu zwolnić na chwilę, zrelaksować się aby zregenerować siły. Skóra po tej kąpieli jest idealnie oczyszczona, gładka i jedwabista w dotyku.

W szkolnej skali oceniam na celujący.

Michał




12 komentarzy:

  1. Wygląda cudnie, opis tylko zachęca :) Uwielbiam owoce leśne, więc byłaby to dla mnie gratka. Na pewno będę pamiętać o tym produkcie i jak nadarzy się okazja, to się za nim rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie to ładne! Myślałam, że to jakaś pianka cukrowa do jedzenia w pierwszej chwili;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam to miałam :) Kąpiele z Lushem to prawdziwa przyjemność...

    OdpowiedzUsuń
  4. wow , wygląda jak smakowita pianka do jedzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. opis i zdjęcia zachęcają:)) ja w moim stanie obecnym zero kąpieli:(( buu

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam, ale wygląda bardzo kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda jak plastelina, ciekawa jestem zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie te te takie zakręcone mnie kuszą. I na pewno jak będę miała okazję to kupię <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Sam wygląd zachęca do zakupu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. I kolejny raz rozpaczam bo mam prysznic w domu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze bardzo ineteresujący produkt :) Sama chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię Lushowe kule do kąpieli, będąc teraz na zakupach w Chicago nie mogłam przejść obojętnie obok ich sklepu :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.