wtorek, 11 grudnia 2012

Recenzja : Sylveco - Lekki krem nagietkowy


Minął już tydzień regularnego używania tego kremu. I myślę, że już jestem gotowy by podzielić się moimi spostrzeżeniami. Nie jest to pierwszy produkt Tej marki, który stosowałem już na swojej skórze. Dlatego nie jestem w najmniejszym stopniu zdziwiony, że jestem nim zachwycony. Konsystencja Lekkiego kremu nagietkowego jest wprost idealna dla mnie, gładka i naprawdę lekka, krem nie pozostawia nie lubianych przeze mnie tłustych błyszczących się filmów, a jedynie aksamitnie gładką skórę. Działanie łagodzące kremu rzuciło mnie na kolana, jako że od kilku dni męczyły mnie podrażnienia skóry twarzy a już następnego ranka skóra nie wykazywała żadnych oznak podrażnienia, a i już chwilę po jego aplikacji poczułem ulgę. Doskonale spisał się również zastosowany po goleniu, dokonał tego co nie zawsze udaje się balsamom specjalnie do tego stworzonym. Po tygodniu używania (rano i wieczorem) moja skóra jest w doskonałej kondycji, wygląda świeżo i promiennie, a dziś usłyszałem że wyglądam na wypoczętego, co przy moim trybie życia nie zawsze mi się udaje. Krem POLECAM i dodaje go do swoich ulubionych.



Michał

2 komentarze:

  1. Nie miałam kremu nagietkowego,ale brzozowy tak,równie dobrze jestem zadowolona.Zastanowiłam się nad tym,że kremu nagietkowego mogą używać mężczyźni,brzmi to bardzo zachęcająco,muszę koniecznie przekonać do tego kremu syna.Dziękuję za cenne informacje.

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja przekonam męża który uważa że jego skóra nie potrzebuje kremu :)

    OdpowiedzUsuń

JEŻELI W TREŚCI POSTA NIE PROSZĘ O LINK NIE UMIESZCZAJ GO TAM O ILE ZALEŻY CI NA TYM ŻEBY TWÓJ KOMENTARZ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Potrafię znaleźć Twojego bloga bez tego.